Fot. PAP

Moody’s o deficycie sektora finansów publicznych w Polsce

„Deficyt sektora finansów publicznych w Polsce w br. wzrośnie do 4,4 proc. PKB” – wynika z oceny agencji ratingowej Moody’s. W 2012 roku wskaźnik osiągnął poziom 3,9 proc. Według agencji przyszły rok przyniesie natomiast obniżenie deficytu do poziomu 3,8 proc.

Rewizja prognoz Moody’s podyktowana jest ogłoszoną przez rząd nowelizacją budżetu. Premier Donald Tusk zapowiedział, że jeszcze w sierpniu zostanie przedstawiona nowelizacja tegorocznego budżetu.

Dr Cezary Mech, który pracował w jednej z agencji ratingowych stwierdził, że kluczowa w tej sytuacji jest spłacalność długu i prawdopodobieństwo tego, że kraj taki jak Polska nie będzie mógł spłacić swoich zobowiązań względem rynku kapitałowego.

Były wiceminister finansów tłumaczy, że nie jest istotna wielkość tego deficytu, a kluczowym jest to czy te środki są przeznaczane na inwestycje, które zwiększą dochody. Znacząca emigracja młodzieży spowoduje, że baza podatkowa ulegnie pomniejszeniu, a zagrożenie związane ze spłatą rynku kapitałowego będą coraz większe.

Ekspert podkreśla jednak, że agencje ratingowe oceniają tylko to czy spłacimy swoje zobowiązanie względem rynku kapitałowego, obligacji.

Nie patrząc na to, że główna część polskiego zadłużenia jest względem obywateli w ZUS, który posiada trzykrotnie wyższe zadłużenie, niż względem rynku kapitałowego tj. 2 biliony złotych. Główna obawa dotyczy tego, że zobowiązania i dług nie będą spłacone względem obywateli, co zresztą widać wyraźnie przy różnych ruchach, polegających na tym, aby przyjąć OFE – powiedział dr Cezary Mech.

Nowelizacja budżetu powoduje, że we wszystkich resortach potrzebne są cięcia.

O 17,6 mln złotych musi zmniejszyć tegoroczne wydatki Ministerstwo Sportu i Turystyki. Resort Administracji i Cyfryzacji zmniejszy swój budżet o 55 mln zł.

Natomiast Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zaoszczędzi 287 mln złotych.

Były minister finansów podkreśla, ze na tych cieciach się nie skończy.

To będzie taka spirala. Po kolei będą obniżane wydatki, które spowodują, że mniej środków będzie przeznaczanych na wynagrodzenia. Co znowu będzie ograniczało polską koniunkturę. To jest konsekwencja błędów 20-lecia, kiedy nie dbaliśmy o rodzinę. Nie dbaliśmy o to, żeby powstawały nowe miejsca pracy w Polsce. Wypychaliśmy obywateli za granicę; nie optymalizowaliśmy również wydatków –  zaznaczył ekspert.

RIRM

drukuj