Mamy antyrodzinny sposób obciążania pensji
Polityka fiskalizmu wobec rodzin jest niezrozumiała zwłaszcza w sytuacji demograficznej Polski. Pod względem wskaźnika dzietności zajmujemy 212. miejsce na 224 kraje świata.
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w najnowszym raporcie wymienia nasz kraj jako jeden z trzech, w którym w ubiegłym roku najbardziej wzrosły obciążenia nakładane na pracę. Michał Chludziński, prezes Fundacji Republikańskiej, mówi wprost – polskie rodziny są wręcz karane finansowo za to, że mają więcej dzieci.
Wyjaśnia, że to czy w polskiej rodzinie jest jedno, czy pięcioro dzieci nie wpływa np. na składki, na obciążenia związane z ubezpieczeniem społecznym. Choć w teorii rodzina wielodzietna może skorzystać z pewnych ulg to w praktyce często z nich nie korzysta, dlatego, że nie pozwalają na to dochody.
– To, że w międzynarodowych rankingach – jeśli chodzi o obciążenie budżetu rodzin, czy brak preferencji dla rodzin – jesteśmy na ostatnich miejscach to efekt polityki rządu. Jest taka zasada, że rząd otrzymuje to za co płaci, albo nie dostaje tego to za co nie płaci. Jeśli stwarza się różnego rodzaju bariery finansowe – związane z brakiem dobrych ulg podatkowych, czy ze zbyt wysokimi kosztami życia – nie rodzą się dzieci. Powodem takiej sytuacji jest polityka rządu, a trzeba pamiętać, że brak dobrych wskaźników dzietności ma wpływ na system emerytalny i nasze przetrwanie, jako silnego narodu. W tej chwili przestajemy być krajem, gdzie są młodzi silni ludzie do podjęcia pracy i nowych wyzwań – powiedział Michał Chludziński.Wśród krajów przyjaznych rodzinom można wymienić Wielką Brytanię. Obciążenia rodzin jeśli chodzi o wysokość składki są tam zdecydowanie niższe niż w Polsce.
– Jak rodzina się powiększa to obciążenia proporcjonalnie maleją i w ten sposób państwo premiuje posiadanie dzieci. Premiuje w sposób ekonomiczny i to jest model docelowy. U nas absolutnie nie ma mechanizmów, które by premiowały finansowo to, że rodziny decydują się na następne potomstwo, na drugie, trzecie, czy czwarte dziecko. Dlatego w tym rankingu jesteśmy na szarym końcu. Myślę o rankingu, który mówi o tym, jak mocno obciążane są rodziny i jak brakuje dla nich preferencji – dodał Michał Chludziński.RIRM
