fot. wikipedia

Lewica i PO jednym głosem z Rosją przeciwko Polsce

Na temat praworządności w Polsce dyskutowała we wtorek Rada Europy. Przyjęta została rezolucja, za którą – ramię w ramię z przedstawicielami polskiej opozycji – głosowali także delegaci z Rosji. To z inicjatywy opozycji Polska ma być objęta procedurą monitoringu.

Stan reformy sądownictwa w Polsce jest zły – to główna myśl raportu przygotowanego przez deputowanych Rady Europy. Ostrzegają w nim przed „łamaniem reguł demokracji w Polsce”. Zmiany realizowane przez władze w Warszawie krytykowali przedstawiciele m.in. Niemiec, Francji i Belgii. Przekonywali, że w Polsce zagrożona jest demokracja, prawa obywateli, a także mniejszości seksualnych. Wspierali ich w tym parlamentarzyści Lewicy i Koalicji Obywatelskiej.

– Przez ostatnie pięć lat byliśmy świadkami systematycznego niszczenia fundamentów polskiej demokracji – mówił Krzysztof Śmiszek, poseł Lewicy.

– Wolne sądy, wolni ludzie – wołała Kamila Gasiuk-Pihowicz, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Zastrzeżenia do sytuacji w Polsce miał także przedstawić przedstawiciel Federacji Rosyjskiej, którego wypowiedź wpisała się w narrację polskiej opozycji.

– Popieramy rezolucję. Chcemy w ten sposób pomóc kolegom z Polski w zmianie obecnej sytuacji i powrocie do przestrzegania zasad Rady Europy, praworządności oraz praw obywatelskich – powiedział Aleksandr Bashkin, przedstawiciel Rosji w Radzie Europy.

Na oskarżenia odpowiadał poseł Dominik Tarczyński. Polityk przypomniał, że reforma wymiaru sprawiedliwości była przedwyborczą obietnicą Prawa i Sprawiedliwości, które wygrało drugi raz wybory parlamentarne.

– Mam pytanie do niemieckich socjalistów: „Kto wybiera sędziów w Niemczech?”. Wy. Słyszymy od francuskich socjalistów, że ten raport ma zapewnić bezpieczeństwo polskim obywatelom. Dziękuję za troskę o nas. Mamy się dobrze. Nie mamy płonących samochodów w Warszawie. Nie mamy zamieszek, ludzie nie są bici i nie tracą życia. A to się dzieje teraz we Francji. Proszę zajmijcie się sobą – podkreślał parlamentarzysta.

W obronie Polski stanęło kilku deputowanych m.in. z Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz Węgier. Przekonywali, że raport jest stronniczy i tak naprawdę to polityczny atak na konserwatywny rząd Polski. Wskazywali, że wobec Warszawy stosowane są podwójne standardy.

TV Trwam News

drukuj