By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=49029710

Lech Kołakowski odszedł z klubu PiS. Będzie posłem niezrzeszonym

Poseł Lech Kołakowski poinformował we wtorek, że odszedł z klubu Prawa i Sprawiedliwości i będzie posłem niezrzeszonym. Oświadczył, że jego odejście jest związane z tzw. Piątką dla zwierząt.

Lech Kołakowski powiedział dziennikarzom, że złożył w gabinecie marszałek Sejmu Elżbiety Witek pismo, w którym poinformował, że „z dniem 24 listopada 2020 roku zostaje posłem niezrzeszonym Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej”.

Dopytywany, czy odchodzi tylko z klubu, czy także z partii, powiedział: „Odchodzę z klubu, jak również z ugrupowania”.

„Będę posłem niezrzeszonym, będę pracował dla mieszkańców Polski, regionu, chcę pomagać ludziom płacącym podatki tak, aby czuli się w Polsce znacząco lepiej niż obecnie” – zadeklarował.

Zapytany, dlaczego opuścił klub PiS, Lech Kołakowski odpowiedział, że zrobił to w związku z sytuacją dotyczącą tzw. Piątki dla zwierząt oraz zapowiedziami kolejnych projektów poselskich w tej sprawie.

„Dotyczy to bezpośrednio mojej osoby, jak również kierownictwa ugrupowania, o czym w tej chwili chciałbym nie mówić” – dodał poseł.

„To jest suma całości spraw związanych z moją sytuacją w ugrupowaniu, jak również działań legislacyjnych w dużej części związanych z >>Piątką dla zwierząt<<„ – mówił Lech Kołakowski.

Polityk zaznaczył, że jego relacje z partią i kierownictwem PiS powinny pozostać między nim a władzami.

„Nie jest to do przestrzeni publicznej” – dodał.

Pytany o spotkanie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, Lech Kołakowski zadeklarował, że jest otwarty na spotkania i rozmowy. Zaznaczył, że jeżeli będzie zaproszenie, to je chętnie przyjmie.

Lech Kołakowski zadeklarował, że „chce bronić mieszkańców polskiej wsi, chce bronić producentów rolnych, chce bronić ich udziału w rynkach krajowych, jak również na poziomie Unii Europejskiej”.

„Być może moja sytuacja pokaże, że więcej nie będzie popełnianych błędów. Musimy szanować Polaków, producentów rolnych, dbać o nich, pomagać, tym bardziej w tej trudnej sytuacji, w jakiej dzisiaj znajdujemy się w związku z koronawirusem” – podkreślał.

Lech Kołakowski został także zapytany, czy zawiódł się na kolegach, bo początkowo mówiono, że być może powstanie nowe koło, do czego potrzeba co najmniej trzech posłów.

„To jest autonomiczna decyzja każdego posła. Ma wolną wolę, może głosować tak, jak dyktuje jemu sumienie” – odpowiedział.

„Koleżanki i koledzy podjęli swoje stanowisko, zostało to zauważone, ale sytuacja na dzisiaj jest taka, że zostali przywróceni do Prawa i Sprawiedliwości i niech pracują na rzecz Prawa i Sprawiedliwości, jak również na rzecz Rzeczypospolitej” – mówił.

Na pytanie, czy jest zaskoczony, że najgłośniej odejściem groził były szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, a teraz zostaje w klubie PiS i sugeruje, że prezes PiS Jarosław Kaczyński „został wpuszczony w maliny, bo nie wiedział o konsekwencjach tzw. „Piątki dla zwierząt”, odpowiedział, że to jest pytanie do Jana Krzysztofa Ardanowskiego i to jest jego autonomiczna decyzja.

Lech Kołakowski był także pytany, czy będzie współpracował z prezesem AgroUnii Michałem Kołodziejczakiem, zadeklarował, że będzie współpracował ze wszystkimi związkami i organizacjami, które działają na rzecz polskiego rolnictwa.

„Nie wykluczam żadnej organizacji ani politycznej, ani związkowej, ani branżowej. Tu jest potrzebna jedność polskiej wsi, jedność polskich spraw tak, aby polskie rolnictwo było dominującym rolnictwem w Unii Europejskiej” – wskazał.

Z kolei na uwagę, czy nie obawia się, że obecna kadencja Sejmu może być dla niego ostatnią, odparł, że nie zabiega o swoją przyszłość i kolejne kadencje.

„Dla mnie największą wartością są moi wyborcy w regionie, którzy mi zaufali, a ja dotrzymałem słowa” – powiedział.

Polityk poinformował także dziennikarzy, że nie będzie namawiał koleżanek i kolegów z PiS do odejścia.

„Jeżeli koleżanki i koledzy podejmą taką decyzje, to będzie ich autonomiczna decyzja” – powiedział.

PAP

drukuj