fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Ks. dr hab. P. Kieniewicz MIC: Pigułka „dzień po” ma działanie antykoncepcyjne i wczesnoporonne

Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz MIC, członek zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. bioetycznych, teolog, moralista, wskazał, że stosowanie pigułki postkoitalnej, czyli pigułki „dzień po”, ma podwójne działanie – antykoncepcyjne i wczesnoporonne.

Premier poinformował, że Rada Ministrów na środowym posiedzeniu sfinalizowała prace nad projektem nowelizacji Prawa farmaceutycznego, który przewiduje dostęp do antykoncepcji awaryjnej, czyli pigułki „dzień po”, bez recepty. Zaznaczył, że dla osób poniżej 15. roku życia pigułka będzie dostępna na receptę.

„Stanowisko Kościoła katolickiego wobec antykoncepcji jest negatywne, tym bardziej negatywna jest ocena stosowania pigułki postkoitalnej, czyli pigułki >>dzień po<<, w szczególności u osób poniżej 15. roku życia” – powiedział ks. dr. hab. Piotr Kieniewicz.

Zaznaczył, że „nie jest prawdą, że pigułka postkoitalna, czyli pigułka >>dzień po<<, jest wyłącznie środkiem antykoncepcyjnym”.

„Działanie tego preparatu jest podwójne – antykoncepcyjne i wczesnoporonne” – wskazał ekspert KEP.

Teolog wyjaśnił, że „substancją aktywną pigułki postkoitalnej jest >>lewonorgestrel<<, który ma podwójne działanie. Z jednej strony hamuje proces owulacyjny, z drugiej powoduje zablokowanie prawidłowego rozwoju endometrium, które w przypadku, kiedy dochodzi do poczęcia, ma przyjąć zarodek, żeby tam się zagnieździł”.

„Jeżeli w wyniku zbliżenia seksualnego dojdzie do zapłodnienia, to zastosowanie pigułki >>dzień po<< spowoduje, że zarodek nie będzie miał gdzie się zagnieździć. Oznacza to, że będzie skazany na śmierć” – tłumaczył ekspert KEP.

Dopytywany, dlaczego niektórzy ginekolodzy twierdzą, że jest to jedynie środek antykoncepcyjny, powiedział, że w niektórych podręcznikach do ginekologii jest rozróżnienie dwóch terminów – zapłodnienia i poczęcia.

„Zapłodnieniem nazywa się połączenie dwóch gamet – męskiej i żeńskiej, do którego dochodzi w pobliżu jajnika w jajowodzie. Następnie, po 5-6 dniach, kiedy zarodek rozwinie się do 100-200 komórek, osiągając stadium blastocysty i może zagnieździć się w macicy, to ten moment jego implantacji w macicy nazywany jest poczęciem. Zgodnie z tą logiką ciążę liczy się dziś od poczęcia, a nie od zapłodnienia. W związku z tym, jeśli nie dojdzie do implantacji zarodka w macicy, to nie ma ciąży, więc mówi się, że nie ma działania abortywnego” – wyjaśnił bioetyk.

Zaznaczył, że „tego rodzaju pogląd nie jest do obronienia z naukowego punktu widzenia, ponieważ życie ludzkiej istoty rozpoczyna się w momencie zapłodnienia, a nie implantacji”.

„Jeżeli zablokuje się możliwość rozwoju dziecka poprzez podanie odpowiedniego preparatu, to tym samym doprowadzi się do jego uśmiercenia. Czy dokona się to przed implantacją zarodka, czy po niej, to już kwestia wtórna. Jakie ma znaczenie, czy ktoś zostanie uśmiercony przed obiadem, czy po obiedzie; w domu czy na ulicy?” – zaznaczył ks. prof. Piotr Kieniewicz.

Zwrócił uwagę, że „zgodnie z zaleceniami medycznymi pigułki postkoitalnej, czyli tzw. >>pigułki dzień po<<, nie można stosować w czasie ciąży”.

„Jej działanie ma niekorzystny wpływ na endometrium nie tylko wówczas, kiedy ma dojść do zagnieżdżenia zarodka, ale również w czasie rozwoju płodu, co może doprowadzić do poronienia” – zauważył członek zespołu ekspertów KEP ds. bioetycznych.

Powiedział także, że „pigułka postkoitalna jest preparatem podobnym w swoim działaniu do mifepristonu, czyli RU486, który jest preparatem stricte aborcyjnym”.

„Mifepriston jest preparatem mocniejszym, stosowanym do aborcji chemicznej w przypadku znacznie bardziej zaawansowanego procesu ciążowego” – wyjaśnił.

Ks. prof. Piotr Kieniewicz odniósł się także do propozycji rządu, aby ten preparat był dostępny dla osób poniżej 15. roku życia.

„Nastolatki, które nie mają władzy podejmowania aktów prawnych, nie mają prawa stanowienia o sobie bez potwierdzenia ze strony rodziców, otrzymują prawo decydowania o życiu i śmierci swojego ewentualnego potomstwa” – zwrócił uwagę ks. prof. Piotr Kieniewicz.

Ostrzegł, że „pigułka postkoitalna może trwale uszkodzić układ hormonalny, który u młodej kobiety nie jest jeszcze w pełni ustabilizowany”.

Ocenił, że „preparat skłania młodych ludzi do podejmowania działań nieodpowiedzialnych, czyli wchodzenie w aktywność seksualną z przypadkowymi partnerami, co wiąże się nie tylko z możliwością poczęcia dziecka, ale także z chorobami przenoszonymi drogą płciową”.

„W społeczeństwach Europy Zachodniej, gdzie od dawna rozpowszechniona jest pigułka postkoitalna, w ostatnich latach nastąpił gwałtowny wzrost występowania chorób wenerycznych” – zwrócił uwagę ks. prof. Piotr Kieniewicz.

PAP/radiomaryja.pl

drukuj