Krajowe embargo i co dalej?
Polska, jeszcze przed decyzją Komisji Europejskiej, podnosiła potrzebę rozszerzenia embarga o owoce miękkie. Podobne postulaty zgłaszały też inne partie. Obok pytania, co po 15 września, padają kolejne – o to, co później, po 1 stycznia i w kolejnym roku, bo ukraińskie zboże dalej będzie stanowiło dla Polski wyzwanie.
Niezależnie od decyzji KE Polska była przygotowana na jednostronne zamknięcie granicy z Ukrainą i zakazu importu czterech rodzajów zbóż. Przed trzema dniami Rada Ministrów przyjęła uchwałę w tej sprawie – przypomina wiceminister rolnictwa, Rafał Romanowski.
– Jesteśmy gotowi na wydanie suwerennej decyzji przez rząd RP. Ta konkurencja ze strony Ukrainy jest zbyt duża, dlatego musimy zapobiegawczo podejmować takie decyzje, które będą chroniły polskiego rolnika – tłumaczy Rafał Romanowski.
Towary rolno-spożywcze z Ukrainy są tańsze, ponieważ ich produkcja nie wymaga dużych nakładów finansowych, dzięki czemu mogą z łatwością wypierać nasze, polskie odpowiedniki. Dlatego Konfederacja postuluje, żeby rozszerzyć listę sankcyjną i dodać do niej m.in. jaja, drób i spirytus – przekonuje poseł Michał Urbaniak.
– Jeśli my pozwolimy na to, żeby część polskich produktów zniknęła z rynku i żeby zastąpiły to produkty ukraińskie, to nawet po kilku latach może dojść do sytuacji, że te ceny mocno wzrosną, bo nie będzie konkurencji ze strony polskiej – zwraca uwagę Michał Urbaniak.
Polski rynek rolno-spożywczy jest tylko częścią rynku Unii Europejskiej. Dlatego to w Brukseli także musi dojść do zmiany mechanizmów – zaznacza poseł ludowców, Marek Sawicki.
– Pozostałe produkty nadal w sposób swobodny płyną do Europy, do Polski, zakłócając nasze rynki. Dlatego KE musi zmienić Wspólną Politykę Rolną w zakresie odpowiedzialności za wyżywienie – podkreśla Marek Sawicki.
Przedłużenie embarga dałoby Polsce, jak i całej UE, cenny czas, aby przygotować się na zderzenie z napływem produktów z Ukrainy. Jednak Prezes Izby Zbożowo-Paszowej, Monika Piątkowska, uważa, że temat embarga stał się jednym z głównych tematów kampanii wyborczej.
– Żadna strona nie przedstawia systemowego rozwiązania. Pytanie zasadnicze brzmi nie „co po 15 września?”, tylko pytanie zasadnicze brzmi „co po 1 stycznia i w kolejnym roku?” – akcentuje Monika Piątkowska.
Kryzys wywołany niekontrolowany napływem zbóż z Ukrainy spowodował przede wszystkim drastyczne spadki cen. Rok temu za tonę pszenicy rolnik dostał średnio 1500 złotych. W tym roku to już zaledwie 800 złotych.
TV Trwam News



