Kontrowersje wokół nowego doradcy Donalda Tuska
Donald Tusk ma nowego doradcę. Został min 23-letni Franciszek Bielowicki. W tle zatrudnienia pada pytanie o przelewy, jakich na rzecz Platformy Obywatelskiej dokonał ojciec nowozatrudnionego.
„Młody doradca Tuska, z hojnym tatą” – to nagłówek artykułu „Rzeczpospolitej”. Jak podaje tygodnik, od lipca doradcą premiera został 23-letni Franciszek Bielowicki. Jak uzasadnia Centrum Informacyjne Rządu, posiada on odpowiednie kwalifikacje na to stanowisko. W przestrzeni publicznej pojawiają się pytania o wiek i doświadczenie młodego człowieka. Odpowiedź na te wątpliwości możemy znaleźć w artykule. Gazeta podaje, że ojciec Franciszka, Grzegorz Bielowicki, to dobrze znany PO biznesmen. Dokonywał on wpłat na partię w ciągu ostatnich miesięcy na łączną wartość 107 tys. 400 zł, a zdaniem „Rzeczpospolitej” przed zatrudnieniem wpłacił 50 tys. Opozycja pyta, czy na decyzje o zatrudnieniu miały wpływ hojne wpłaty ojca na rzecz partii Tuska.
„Nie miałem żadnego wpływu na zatrudnienie mojego syna ani w jego obecnym miejscu pracy, ani wcześniej” – wyjaśnił na łamach „Rzeczpospolitej” ojciec Franciszka, Grzegorz Bielowicki.
Poseł PiS, Bartosz Kownacki, przypomniał, jak politycy PO drwili z Edmunda Jannigera, młodego doradcy ówczesnego szefa MON, Antoniego Macierewicza.
„Różnica jest taka, że ojciec Jannigera nie wpłacał na PiS” – wskazał Bartosz Kownacki w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.
Franciszek Bielowicki to nie pierwsza w ostatnim czasie kontrowersyjna zatrudniona osoba w otoczeniu premiera. W lipcu media poinformowały o asystentce Tuska, Kristinie Voronowskiej, pochodzącej z Ukrainy.
TV Trwam News



