Kompromitacja Klicha

Donald Tusk sugerował wielokrotnie, żeby nie mówić o kryzysie, by nie siać defetyzmu i nie podkopywać wiary Polaków we własne możliwości. Kilka tygodni później minister jego rządu Bogdan Klich w dniu Święta Wojska Polskiego publicznie perorował o tym, że Wojsko Polskie nie jest w stanie obronić niepodległości Rzeczypospolitej. Dla posłów opozycji to szokująca wypowiedź, osłabiająca morale naszej armii. Parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej nabierają wody w usta, twierdząc, że nie słyszeli tej wypowiedzi.

– Wojsko Polskie jest podstawą naszej obronności, ale gdyby – nie daj, Boże – coś zaczęło się dziać w naszym najbliższym otoczeniu, sami przecież nie damy rady – takie słowa można było usłyszeć od Bogdana Klicha, ministra obrony narodowej, w wywiadzie udzielonym TVP Info w dniu Święta Wojska Polskiego.
– Wolę przyjąć do wiadomości, że te słowa są niezrozumiałe i były wynikiem zmęczenia pana ministra. Dlatego że ich interpretacja mogłaby nas doprowadzić do wniosku, że pan minister snuje plany, które są sprzeczne z Konstytucją RP – ocenia wypowiedź szefa resortu obrony narodowej poseł Antoni Macierewicz (PiS), wiceminister obrony narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Jego zdaniem, wydarzenia ostatnich dni „potwierdzają zresztą przekonanie parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, że pan Klich nie nadaje się do pełnienia funkcji ministra”. – W związku z tym najlepiej będzie, jeśli po prostu zrezygnuje ze swojej funkcji – dodaje Macierewicz.
Natomiast według Marka Opioły, posła PiS z sejmowej Komisji Obrony Narodowej, „w dniu takim, jakim jest Święto Wojska Polskiego, i w obliczu tragedii, jaka miała miejsce w Afganistanie, były to trochę nieodpowiedzialne słowa ze strony ministra obrony narodowej”.
Brak szacunku ministra Klicha dla Konstytucji RP potwierdza Romuald Szeremietiew, wiceminister obrony narodowej w rządzie Jerzego Buzka. – Przyznaję, że jest to wypowiedź zadziwiająca. Dlatego że po pierwsze – Konstytucja Rzeczypospolitej bardzo wyraźnie określa, jakie zadania stoją przed siłami zbrojnymi. Ich celem jest obrona niepodległości, całości terytorium, granic itd. I nic konkretnie nie jest wspomniane, że tego zadania siły zbrojne mogą nie wykonać – oznajmia Szeremietiew. Według niego, zgodnie z Konstytucją, władze państwowe muszą w taki sposób realizować politykę państwa, aby siły zbrojne były zdolne to zadanie wykonać. – Jeżeli zatem minister obrony takiego dużego państwa, jakim jest Polska, tak się wypowiada, to znaczy, że bardzo krytycznie ocenia politykę rządu i własne dokonania w tej dziedzinie – podkreśla były minister.
Tymczasem poseł Grzegorz Dolniak (PO) z sejmowej Komisji Obrony Narodowej zarzeka się, że nie zna wypowiedzi szefa resortu obrony. – Nie słyszałem wypowiedzi pana ministra Klicha, więc trudno mi jest ją komentować – mówi. Przypomina jednocześnie, że w dniu Święta Wojska Polskiego szef MON „mówił raczej o bohaterstwie oraz potrzebie dostrzeżenia wagi naszych misji, dozbrojenia i dosprzętowienia”.
Janusz Zemke, europoseł, wiceminister obrony narodowej w rządzie SLD, nie dostrzega niczego nadzwyczajnego w opinii Klicha na temat naszych zdolności obronnych. – Minister powiedział prawdę, że szansą dla nas jest oczywiście udział w strukturach NATO. Samodzielnie nie mamy żadnych szans na większe siły wojskowe niż kilka państw znajdujących się dookoła Polski – twierdzi Zemke. Na naszą uwagę, że takie słowa wypowiedziane publicznie przez ministra obrony narodowej podważają pozycję międzynarodową Polski, odpowiada, iż „trzeba mówić prawdę”. – Polska jest krajem średniej wielkości, również z armią średniej wielkości i jedynie mamy szansę – jeśli chodzi o wojskową stronę – w programach działania w strukturach NATO – konkluduje Zemke.


Jacek Dytkowski
drukuj