Katowice: Kolejna tura rozmów o transformacji górnictwa
Osłony socjalne dla pracowników transformowanego górnictwa węgla kamiennego oraz czyste technologie węglowe – to tematy trwającej dziś w Katowicach kolejnej tury rozmów ws. umowy społecznej dla branży.
W spotkaniu ze stroną społeczną w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach uczestniczy przewodniczący negocjacjom wiceminister aktywów państwowych, Artur Soboń, który przed jego rozpoczęciem ocenił, że trudno określić perspektywę uzgodnienia umowy: czy będzie to w przyszłym tygodniu, czy jeszcze w kolejnych.
„Ale mam nadzieję, że będziemy mogli niebawem znaleźć taką formułę, która pozwoli wszystkim stronom pozwolić tę umowę społeczną – do tego zmierzamy” – zadeklarował Artur Soboń.
„Dzisiaj będziemy rozmawiać o kwestiach związanych z osłonami dla pracowników i po południu czy późnym popołudniem nt. czystych węglowych – pewnie skończymy to jutro. Jutro także spotka się ponownie zespół ds. pomocy publicznej, a w tym tygodniu w czwartek – jeszcze zespół ds. transformacji” – zapowiedział wiceszef MAP.
Wiceminister Artur Soboń w ub. tygodniu zaproponował powołanie zespołów roboczych, uzgadniających poszczególne punkty zapowiadanej umowy społecznej dla górnictwa, które następnie rozpoczęły pracę.
W ostatni czwartek spotkał się zespół poświęcony części umowy społecznej dotyczącej pomocy publicznej, w piątek natomiast rozmawiano nt. transformacji regionu w zespole międzyresortowym, także z udziałem przedstawicieli samorządu województwa. Przedstawiono tam mechanizmy mające wspierać ten proces, m.in. z wykorzystaniem środków unijnych.
Szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, Dominik Kolorz, relacjonował przed rozmowami, że „trochę udało się ustalić podczas zespołu transformacyjnego”.
„Podczas pierwszego, tego najważniejszego, nie udało się ustalić nic” – ocenił.
„Strona rządowa nie przekazała żadnych potrzebnych danych do prac tego zespołu” – wyjaśnił Dominik Kolorz.
Przed blisko tygodniem na spotkaniu plenarnym w Katowicach szef resortu klimatu i środowiska, Michał Kurtyka, przedstawił związkowcom założenia przyjętej dwa tygodnie temu przez rząd Polityki Energetycznej Polski do 2040 r.
Pytany dziś o zgłaszane przez związkowców możliwe niespójności tego dokumentu z oczekiwaniami strony społecznej Soboń podkreślił, że „nie ma sprzeczności między Polityką Energetyczną Polski, przyjętą przez rząd, a tym, o czym teraz rozmawiamy, czyli treścią umowy społecznej”.
„To mogę powiedzieć” – zadeklarował.
„W PEP 2040 horyzont jest zakreślony, jeśli chodzi o samą strategię, do 2040 r., ale po 2040 r. mamy wciąż w miksie energetycznym udział węgla. W zależności oczywiście od praw do emisji on jest różny, natomiast po 2040 r. w PEP, podobnie, jak w tych rozmowach, które toczymy, mamy obecność węgla w energetyce zawodowej, w ciepłownictwie czy przemyśle” – uściślił.
„Oczywiście to będzie spadające zużycie węgla, ale to jest pokazane w PEP, dlatego tu nie ma sprzeczności co do tego, że mamy zapisany 2049 r. jako koniec węgla. Natomiast PEP jest po prostu do 2040 r., tam są bodaj jeszcze 23 mln ton węgla w 2040 r. wciąż w zapotrzebowaniu dla polskiej gospodarki” – podkreślił Artur Soboń.
Szef górniczej „Solidarności”, Bogusław Hutek, zwrócił dziś uwagę na trudną sytuację finansową Polskiej Grupy Górniczej – zaznaczył, że ma ona obecnie finansowanie do końca marca. Związkowcy domagają się realizacji obiecanej przez rząd pomocy COVID-owej z Polskiego Funduszu Rozwoju, która według ich szacunków dałaby spółce kolejne dwa miesiące.
„Usłyszałem, że podobno PFR zdąży do końca marca. Ja spokojnie czekam” – powiedział Bogusław Hutek.
Pytany, kiedy ten spokój się skończy odpowiedział, że „jak 10. nie będzie wypłaty”.
„Jak zarząd ogłosi, że nie ma środków na 10 kwietnia, to spokój się skończy” – przestrzegł.
Szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” wobec pytania dziennikarzy o perspektywy negocjacji umowy społecznej: „jak długo to jeszcze potrwa”, ocenił, że „nikt na to nie odpowie”. Dopytywany, czy realne jest podpisanie umowy społecznej w deklarowanym wcześniej przez przedstawicieli MAP terminie marcowym, Dominik Kolorz rozłożył ręce.
PAP



