Kamiński i Tusk deklarują gotowość
Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński
oświadczył wczoraj, że jest gotowy do konfrontacji z premierem Donaldem Tuskiem.
Nie obawia się jej, gdyż – jak zaznaczył – „wie, że mówi prawdę”. Nie
skonkretyzował jednak, odnośnie do czego prawdy nie mówi szef rządu. Premier
również zadeklarował gotowość konfrontacji. Po przesłuchaniu Kamińskiego śledczy
wnioskują o ponowne przesłuchanie niektórych świadków.
Mariusz Kamiński ponownie stanął wczoraj przed hazardową komisją śledczą. Tym
razem na posiedzeniu niejawnym. Wiceprzewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz
powiedział, że kolejne informacje, które śledczy uzyskują od byłego szefa
Centralnego Biura Antykorupcyjnego, są istotne dla prowadzonego przez komisję
śledztwa. – Padają informacje ważne, kilka wątpliwości nie zostało jeszcze
rozwianych, ale uzyskaliśmy kilka nowych informacji – tłumaczył Arłukowicz.
Również Zbigniew Wassermann (PiS) oceniał, że ponowne przesłuchanie Kamińskiego
było potrzebne, a złożone przez byłego szefa CBA zeznania pozwalają dodatkowo
uzasadnić konieczność przeprowadzenia przed komisją konfrontacji Kamińskiego z
Tuskiem. Wassermann zapowiedział, że wskutek zeznań Kamińskiego będzie
wnioskował o wezwanie kolejnych świadków, m.in. szefa kancelarii premiera
Tomasza Arabskiego, który zeznawał już przed komisją. Nie wykluczał też złożenia
wniosku o konfrontację byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego z Marcinem
Rosołem, który w resorcie sportu był szefem gabinetu politycznego Drzewieckiego.
Wniosek o ponowne przesłuchanie Drzewieckiego sformułował już
Arłukowicz.
Inaczej w przerwie przesłuchania zeznania Kamińskiego oceniał
Sławomir Neumann (PO), który stwierdził, iż nic nowego one nie wniosły. Według
przewodniczącego komisji Mirosława Sekuły (PO), Kamiński podczas wczorajszego
przesłuchania podtrzymywał hipotezy, które „nie znajdują żadnego uzasadnienia w
faktach”. Być może to już przygotowanie gruntu pod zablokowanie konfrontacji
Kamińskiego z Tuskiem.
Po Świętach Wielkanocnych komisja hazardowa ma
rozpatrzyć wniosek śledczych z Prawa i Sprawiedliwości o konfrontację Mariusza
Kamińskiego z Donaldem Tuskiem. Pierwszy już wczoraj wyraził gotowość ponownego
stanięcia przed śledczymi i spotkania się oko w oko z premierem. Były szef CBA
mówił wczoraj, że wskazał śledczym bardzo istotne różnice pomiędzy jego
zeznaniami a tym, co mówił komisji premier Tusk. – Mówię prawdę i nie boję się
tej prawdy bronić nawet wobec osoby najbardziej dziś wpływowej w Polsce, czyli
premiera rządu. Przykro mi, że premier nie powiedział całej prawdy przed komisją
o przebiegu naszych spotkań – mówił Kamiński. Były szef CBA stwierdził, że
istnieją pośrednie dowody, „kto tak naprawdę ma rację”. – Jeśli dojdzie do
konfrontacji, to postaram się w sposób pełny przedstawić swoje stanowisko i
również w oparciu o inne dowody uzasadnić, że pan premier nie do końca
przedstawił właściwie przebieg tych spotkań. Być może odświeżę panu premierowi
pamięć – dodał Kamiński.
Rozbieżności w zeznaniach przed komisją Mariusza
Kamińskiego i Donalda Tuska można się dopatrywać np. w ich relacjach przebiegu
spotkania, które odbyli 14 sierpnia ubiegłego roku w kancelarii premiera. To
wtedy były szef CBA poinformował premiera o wyczynach partyjnych kolegów Donalda
Tuska w kwestii ich udziału w aferze hazardowej. Kamiński utrzymywał, że
informował premiera, iż w tej sprawie „kodeks karny będzie miał zastosowanie”.
Ze strony szefa rządu oraz trzeciego uczestnika tej rozmowy, sekretarza Kolegium
do spraw Służb Specjalnych Jacka Cichockiego, mogliśmy usłyszeć, że nie ma
wystarczających materiałów, by o sprawie powiadomić prokuraturę, a Kamiński miał
mówić co najwyżej o nagannym moralnie zachowaniu zamieszanych w aferę polityków
PO.
Były szef CBA zeznawał również, że podczas kolejnego spotkania z
premierem, 16 września – po posiedzeniu Kolegium do spraw Służb Specjalnych,
szef rządu miał mu powiedzieć, iż nie czytał notatki, którą Kamiński przekazał
mu 11 września za pośrednictwem Jacka Cichockiego. Kamiński oceniał, że Donald
Tusk nie mówił mu wtedy prawdy. W notatce tej Kamiński informował szefa rządu
m.in. o tym, iż do biznesmenów branży hazardowej przeciekła informacja z
rozmowy, jaką odbył on z premierem 14 sierpnia.
Tusk także wyraził gotowość
do konfrontacji. – Decyzja należy do komisji. Jeśli komisja podejmie jakieś
decyzje dotyczące mojej osoby, to ja się tym decyzjom będę podporządkowywał –
mówił wczoraj premier. Oficjalnie prezentowane przez niego stanowisko dziwić nie
może. W zależności od swojej faktycznej ochoty stanięcia lub nie do konfrontacji
z Kamińskim zawsze przecież mógłby nieoficjalnie wydać swoim ludziom w komisji
śledczej odpowiednie dyspozycje co do głosowania, że „komisja nie życzy sobie
konfrontacji” lub odwrotnie.
Bez względu na istniejące i nierozwiane
wątpliwości do pisania raportu z prac komisji śledczej przystępuje już
przewodniczący komisji Mirosław Sekuła (PO). Informował on, że w raporcie
miałoby się znaleźć stwierdzenie, iż nie ma żadnych dowodów, że nastąpił
jakikolwiek przeciek z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o akcji CBA.
Artur Kowalski
