Jerzy Wilk został prezydentem Elbląga

W drugiej turze wyborów kandydata PiS Jerzego Wilka poparło 51,74 proc. wyborców. Na jego rywalkę Elżbietę Gelert z PO głosowało 48,26 procent.

Przedterminowe wybory w Elblągu zorganizowano po odwołaniu w referendum Grzegorza Nowaczyka z PO i rady miasta, w której PO miała przewagę.

Po ogłoszeniu w nocy wyników Jerzy Wilk stwierdził, że o jego zwycięstwie w wyborach zdecydowały kontakty z ludźmi. Podkreślił, że wygrał w bastionie PO.

– Okazało się, że PiS może wygrywać w bastionach PO. Trzy lata temu PO miała 40% w Elblągu, PiS niecałe 20%. Po tych trzech latach PiS i Jerzy Wilk wygrywają w dawnym bastionie Platformy. Jest to sygnał dla całej Polski, że w dużych miastach PiS może wygrywać – powiedział Jerzy Wilk.

W piątek nowy prezydent Elbląga złoży ślubowanie. Jako pierwsze zadanie wymienia audyt.

– Jeżeli PKW zatwierdzi wyniki, a mam nadzieję, że nic się nie zmieni to podejrzewam, że tej sesji, w piątek 12 lipca, złożę ślubowanie. Wtedy poproszę pana skarbnika, żeby przygotował mi audyt, żebym mógł poznać jaki jest stan finansów miasta. Od tego trzeba zacząć. W domu tak samo –  zanim zaczniemy w coś inwestować musimy zobaczyć na czym stoimy, dlatego zacznę od audytu – dodaje Jerzy Wilk.

Konsekwencja w działaniu kandydata PiS i jego najbliższego otoczenia spowodowały, że Jerzy Wilk wygrał w bastionie PO – powiedział politolog Marcin Palade. Elbląg jest najważniejszym od 2011 sprawdzianem walki o głosy między dwiema największymi partiami w naszym kraju.

– Od niespełna dekady miasto uchodziło za jeden z bastionów PO. Wcześniej pozostawało pod silnym oddziaływaniem lewicy i wyniki osiągane w nim przez partie i kandydatów centroprawicowych najczęściej plasowały się poniżej średniej krajowej. PiS na starcie stało na straconej pozycji, ale już pierwsza tura wyborów prezydenckich, a szczególnie wyborów do rady miasta pokazały, że ten sukces jest możliwy. Myślę, że konsekwencja w działaniu kandydata PiS, jego najbliższego otoczenia, w miarę dobry przekaz spowodowały, że w tym mieście właśnie kandydat największej partii opozycyjnej wygrał te wybory – podkreśla Marcin Palade.

Politolog zauważa, że Elżbieta Gelert startowała też w trudnej sytuacji, po – można powiedzieć bagnie, które pozostawił po sobie jej partyjny kolega, poprzedni prezydent Elbląga. Dodał, że wynik Gelert powinien być pewnym sygnałem dla PiS, że batalia o Polskę Zachodnią jeszcze się nie rozstrzygnęła na korzyść partii Jarosława Kaczyńskiego.

Tymczasem obserwujemy falę inicjatyw obywateli, którzy organizują referenda, by usunąć ze stanowisk nieudolnych – ich zdaniem – polityków. Referenda planowane są już m.in. w Lublinie i Sanoku. Podpisy pod wnioskiem o referendum zbierane są wciąż w Warszawie, Sopocie, Płocku, Wyszkowie, Pułtusku, Gostyninie i Olsztynie.

– Ten ciąg referendalny, który w tej chwili obserwujemy to mechanizm z którego postanowiło skorzystać społeczeństwo, Polacy. Zaczęło się to kilka miesięcy temu i myślę, że jesteśmy w przededniu eksplozji tego typu inicjatyw, ale trzeba brać pod uwagę, że realnie liczy się walka wyłącznie o to co wydarzy się w Warszawie. Utrata przez PO Elbląga jest poważnym ciosem dla tej formacji. Natomiast ostateczny cios PiS mogłoby zadać gdyby w wyniku tej inicjatywy warszawskiej udało się odwołać prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz co byłoby możliwe jesienią tego roku – akcentuje Marcin Palade. 

Podczas kampanii kandydatów na prezydenta Elbląga wspierali działacze Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej. Byli także premier i szef PO, Donald Tusk, oraz lider PiS, Jarosław Kaczyński.

Wybory w Elblągu są kolejnymi, w których PiS wygrywa z PO. Wcześniej kandydat PiS Bolesław Piecha wygrał w wyborach uzupełniających do Senatu w Rybniku. Przegranej Platformy towarzyszą słabnące notowania tej partii w sondażach. W badaniach większości pracowni to PiS jest na pierwszym miejscu.

RIRM

 

drukuj