PAP/Paweł Supernak

Izba wyższa parlamentu w rękach paktu senackiego

Stu senatorów nowej kadencji Senatu odebrało zaświadczenia o wyborze. Dla liberalno-lewicowej opozycji to kolejna kadencja, w której to ona będzie mieć większość w izbie wyższej. Z kolei senatorowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają walkę jako merytoryczna opozycja.

15 października Polacy wybrali nowych parlamentarzystów. Do urn wyborczych poszło ponad 74 procent uprawnionych. W czwartek swoje zaświadczenia o wyborze odebrali posłowie, a w piątek senatorowie.

https://twitter.com/PolskiSenat/status/1717852215870685304

– Jest to dla państwa wielki zaszczyt, ale i duża odpowiedzialność. Wysoka frekwencja daje państwu niezwykle silny mandat przedstawicielski. Można powiedzieć, że najmocniejszy w całym okresie III Rzeczypospolitej Polskiej – akcentował Sylwester Marciniak, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.

Wśród senatorów pojawiły się nowe, choć już dobrze znane twarze. To m.in. Adam Bodnar, były Rzecznik Praw Obywatelskich – do niedawna apolityczny, dziś w Koalicji Obywatelskiej. Dla senatora-elekta Senat nie będzie wyłącznie izbą refleksji.

– Właśnie z Senatu będzie szła dość istotna inspiracja do tego, czym powinien zajmować się rząd oraz Sejm – oznajmił Adam Bodnar.

Do parlamentu powrócił były premier Waldemar Pawlak, po raz pierwszy jako senator (z ramienia PSL). Zapowiedział, że Senat będzie próbował niwelować rozbieżności dotyczące programów społecznych i kwestii światopoglądowych w opozycyjnej koalicji w Sejmie.

– Będzie spełniał rolę moderującą politykę. Uspokajającą wzburzone wody, żeby postępowanie parlamentarne było na wysokim poziomie i budowało wspólnotę narodową – oświadczył Waldemar Pawlak.

W ławach senackich zasiądzie też kontrowersyjny generał w stanie spoczynku – Mirosław Różański z ramienia Polski 2050, który deklaruje pracę w sferze bezpieczeństwa.

– Nie chcę uchodzić za człowieka renesansu, który zna się na wszystkim. Moją domeną jest bezpieczeństwo, ale nie tylko bezpieczeństwo militarne – zapewnił Mirosław Różański.

Liberalno-lewicowa opozycja za sprawą paktu senackiego zdominowała izbę wyższą parlamentu i uzyskała 66 mandatów na 100 możliwych. Kandydaci Prawa i Sprawiedliwości zdobyli zaledwie 34 mandaty. PiS przegapił zmianę trendów – stwierdził Piotr Siekański, politolog.

– Na rynku wyborczym pojawiło się wiele osób, które wcześniej nie głosowały, a teraz coś spowodowało, że zdecydowały się oddać swój głos na Nową Lewicę czy Trzecią Drogę. Pewne cechy tych elektoratów zostały przegapione – zauważył Piotr Siekański.

Marek Pęk, senator-elekt, zadeklarował kontynuowanie merytorycznej dyskusji w izbie wyższej.

– Dla mnie jako polityka PiS najważniejsze jest przecięcie fałszywej narracji, która jest w tym momencie suflowana przez sejmową większość, że Polska jest w ruinie. Jak rządzili, to mówili, że pieniędzy nie ma i nie będzie, a teraz mówią, że pieniędzy nie ma i nie będzie, bo to jest wina PiS-u – zwracał uwagę Marek Pęk.

Liberalno-lewicowa większość nie potrafi wskazać polityka na stanowisko marszałka Senatu. Na ponowny wybór nie może liczyć podejrzewany o korupcję Tomasz Grodzki. Jedną z kandydatek jest Małgorzata Kidawa-Błońska. Inne doniesienia wskazują na Magdalenę Biejat, ale dla współprzewodniczącej Lewicy są na ten moment ważniejsze kwestie.

– Opracowanie przynajmniej głównych punktów programowych, jakie będą głównymi celami tego rządu, a następnie wtórną kwestią będą konkretne decyzje personalne – wskazała Magdalena Biejat.

Dla senatora-elekta Waldemara Pawlaka to także drugorzędna kwestia.

– Te sprawy będą się klarowały. Na dzisiaj jest to wszystko w otwartej formule – ocenił Waldemar Pawlak.

Pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji odbędzie się w poniedziałek, 13 listopada. Dzień później planowane jest pierwsze posiedzenie Senatu nowej kadencji.

TV Trwam News

drukuj