Grunwald – sprawiedliwe zwycięstwo

Śp. biskup polowy Wojska Polskiego generał broni Tadeusz Płoski


600. rocznica wiekopomnego zwycięstwa pod Grunwaldem 15 lipca 1410 roku to wyjątkowa
okazja do refleksji nad dziejami w ogóle, a nad chwałą oręża polskiego w
szczególności. Bitwa pod Grunwaldem była jedną z największych w dziejach średniowiecznej
Europy. Była zarazem jedną z trzech najważniejszych i decydujących bitew w
całej historii Polski – oprócz Odsieczy Wiedeńskiej 1683 r. oraz Cudu nad Wisłą
w 1920 roku.
Pod Grunwaldem rycerstwo polskie walczyło w słusznej sprawie i w sprawiedliwej
wojnie, dokładnie tak samo jak kilkaset lat później żołnierze polscy pod
Wiedniem i nad Wisłą.

Już w 1410 roku bezpośrednio po bitwie została ona określona jako Sąd Boży,
sprawiedliwość dziejowa i "sprawiedliwe zwycięstwo". Tak właśnie
charakteryzował starcie polsko-niemieckie ksiądz kanonik Jan Długosz, wielki
historyk, humanista i patriota, a pod koniec życia biskup Lwowa. W swym
monumentalnym dziele, jakim są "Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa
Polskiego", opisuje Długosz szczegółowo poselstwo krzyżackie, które
bezpośrednio przed bitwą wręczyło Jagielle dwa nagie miecze jako symbol
wyzwania na pojedynek, na Sąd Boży. Ten Boży Sąd nie między dwoma
rycerzami, ale pomiędzy dwiema armiami, zakończył się zwycięstwem Polaków,
a klęską Niemców, bo sprawiedliwość była po polskiej stronie, jak podkreśla
Jan Długosz. Przypisuje też zwycięstwo patronowi Polaków świętemu Stanisławowi,
który wyjednał u Boga sprawiedliwy wyrok w słusznej sprawie.
Od 600 lat Wojsko Polskie odwołuje się do tradycji grunwaldzkich, do wielkiej
chwały i sławy oręża polskiego. Do tych najważniejszych należą dwa obnażone
miecze jako wyraz agresji i krzyżackiej pychy; miecze, które Niemcy cisnęli
pod nogi polskiego króla. Te dwa miecze nie przypadkiem są wykute w kamieniu
na portalu Grobu Nieznanego Żołnierza, który symbolizuje wszystkich
bohaterskich żołnierzy polskich poległych w ciągu wieków za Ojczyznę, także
w 1410 roku pod Grunwaldem.
Nade wszystko do symboli i tradycji zwycięstwa pod Grunwaldem należy pieśń
"Bogurodzica", którą rycerze śpiewali bezpośrednio przed rozpoczęciem
boju. Odnotował to po łacinie kronikarz Jan Długosz, a za nim opisał w
"Krzyżakach" Henryk Sienkiewicz:
"Bitwa miała lada chwila rozciągnąć się i rozpalić na całej linii,
więc polskie chorągwie poczęły śpiewać starą bojową pieśń św.
Wojciecha. Sto tysięcy pokrytych żelazem głów i sto tysięcy par oczu
podniosło się ku niebu, ze stu tysięcy piersi wyszedł jeden olbrzymi głos
do grzmotu niebieskiego podobny.
Bogurodzica, Dziewica,
Bogiem sławiona Maryja
Twego Syna Gospodzina,
Matko zwolena, Maryja,
Zyszczy nam, spuści nam…
Kiryjelejzon!…
I wraz moc zstąpiła w ich kości, a serca stały się na śmierć gotowe. Była
zaś taka niezmierna zwycięska siła w tych głosach i w tej pieśni, jakby
naprawdę grzmoty poczęły się roztaczać po niebie. Zadrżały kopie w rękach
rycerzy, zadrżały chorągwie i chorągiewki, zadrżało powietrze".
W krytycznym, kulminacyjnym momencie wielkiej grunwaldzkiej bitwy wojownicy
polscy również odwoływali się do Maryi – Hetmanki Żołnierza Polskiego. Pięknie
i sugestywnie opisał to za "Kroniką" Jana Długosza znakomity nasz
pisarz Henryk Sienkiewicz w końcowym fragmencie powieści "Krzyżacy":
"- Naprzód! Ławą! Równo! – rozległy się wołania przywódców.
– Bywaj! Na psubraty! W nich!
Ruszyli. By zaś iść krokiem równym i nie łamać szeregów, poczęli wszyscy
razem powtarzać:
– Zdro-waś-Ma-ry-ja-Łas-kiś-peł-na-Pan-z To-bą!…
I szli jak powódź. Szły pułki najemne i pachołkowie miejscy, kmiecie z Małopolski
i Wielkopolski i Ślązacy, którzy przed wojną schronili się do Królestwa, i
Mazury spod Ełku, którzy od Krzyżaków uciekli. Zajaśniało i rozbłysło od
grotów na oszczepach i od kos całe pole.
Aż doszli.
– Bij – zakrzyknęli dowódcy.
– Uch!
I stęknął każdy jako krzepki drwal, gdy się pierwszy raz toporem zamachnie,
a potem jął walić, ile mu sił i pary w piersiach starczyło.
Wrzask i krzyki wzbiły się aż ku niebiosom".

******************************

Nie sposób mówić i pisać o bitwie grunwaldzkiej 15 lipca 1410 roku bez
przypomnienia genezy i pośredniej przyczyny wielkiego zwycięstwa. Tą przyczyną
była unia polsko-litewska zawarta w Krewie w 1385 roku. Doprowadziła ona
poprzez ślub młodej królowej Jadwigi z wielkim księciem Jagiełłą do
chrztu Litwy przez Polskę. Do tego momentu Litwa pozostawała ostatnim pogańskim
państwem w chrześcijańskiej Europie, co dawało Krzyżakom wygodny pretekst,
aby pod pozorem nawracania najeżdżać Litwę ogniem i mieczem. To do tych właśnie
dziejowych wydarzeń nawiązał Ojciec Święty Jan Paweł II w swej homilii wygłoszonej
w czasie Mszy kanonizacyjnej 8 czerwca 1997 roku w Krakowie:
"Kanonizacja królowej Jadwigi jest jak gdyby dopełnieniem Milenium chrztu
Polski. Jest dopełnieniem także i dlatego, iż przez dzieło królowej Jadwigi
ochrzczeni w X wieku Polacy po czterech wiekach podjęli misję apostolską i
przyczynili się do ewangelizacji i chrztu swoich sąsiadów. Jadwiga miała świadomość
tego, że jej posłannictwem jest zanieść Ewangelię braciom Litwinom. I
dokonała tego wraz ze swoim małżonkiem, królem Władysławem Jagiełłą.
Nad Bałtykiem powstał nowy kraj chrześcijański, odrodzony w wodzie chrztu świętego,
tak jak w X wieku ta woda odrodziła synów i córki narodu polskiego".
W dalszej części historycznej homilii kanonizacyjnej Jan Paweł II
charakteryzował politykę świętej królowej Polski. Papież szczególnie
podkreślał, jak w historycznie ważnej epoce, zwanej złotą jesienią średniowiecza,
na przełomie XIV i XV wieku Jadwiga swoją działalnością doprowadziła do
umocnienia państwa polskiego w Europie:
"Duch służby ożywiał jej społeczne zaangażowanie. Z rozmachem zagłębiała
się w życie polityczne swej epoki. A przy tym ona, córka króla Węgier,
potrafiła łączyć wierność chrześcijańskim zasadom z konsekwencją w
bronieniu polskiej racji stanu. Podejmując wielkie dzieła na forum państwowym
i międzynarodowym, niczego nie pragnęła dla siebie. Wszelkim materialnym i
duchowym dobrem hojnie ubogacała swą drugą Ojczyznę. Biegła w kunszcie
dyplomatycznym, położyła podwaliny pod wielkość XV-wiecznej Polski. Ożywiała
religijną i kulturalną współpracę między narodami, a jej wrażliwość na
krzywdy społeczne wielokroć była sławiona przez poddanych".
Warto w nawiązaniu do tych słów Jana Pawła II przypomnieć, iż to nie kto
inny, tylko właśnie królowa Jadwiga wielokrotnie ostrzegała Krzyżaków, że
nie wypełniają swej chrześcijańskiej misji, że zaborczość, podboje, potęga
i pycha, że całe krzyżackie państwo zakonne jest tej misji zaprzeczeniem. 17
maja 1398 roku, na 12 lat przed bitwą pod Grunwaldem, święta Jadwiga
przepowiedziała klęskę krzyżacką. Było to w Inowrocławiu w kościele
farnym. Jadwiga i Jagiełło na specjalnej audiencji przyjmowali poselstwo
wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego. Na czele poselstwa stał komtur Johann
von Sayn i to jemu w trakcie prowadzonych pertraktacji królowa Polski prosto w
oczy zapowiedziała rychłą klęskę Krzyżaków, jeżeli Zakon nie
zaprzestanie swej polityki agresji i wojny przeciwko chrześcijańskiej od wieków
Polsce i ochrzczonej przez Polskę Litwie.

******************************

Wojny w dziejach ludzkości prowadzone były od niepamiętnych czasów. Sobór
Watykański II przypomniał, że w dziejach ludzkich "toczy się walka
przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęła się ongiś u początku świata, a
trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana". Tak naprawdę powoływanie
się na prawo do słusznej obrony i wyprowadzenie z tego prawa koncepcji
"wojny sprawiedliwej" ma na celu przyczynić się do przezwyciężenia
agresji i konfliktów, a nie do łatwego ich usprawiedliwiania.
Bowiem hasło utrzymania pokoju za wszelką cenę może prowadzić do różnego
rodzaju kapitulacji, także do rezygnacji ze sprawiedliwości i z obrony praw człowieka.
Co więcej, może prowadzić do rozzuchwalenia niesprawiedliwych agresorów i dać
im jeszcze szersze pole do niszczącego działania. W ten sposób rezygnacja z
przeciwstawienia się skutecznie aktom przemocy może prowadzić do jeszcze większej
przemocy.
Autorem pierwszego podziału na wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe był
rzymski mówca i filozof Cyceron. Stwierdził on, iż wojny: obronna, będąca
odwetem za napaść, oraz prowadzona w celu odzyskania utraconych dóbr, są
uzasadnione i dozwolone.
W Nowym Testamencie św. Jan Chrzciciel nie potępia żołnierzy, a nawet ich
poucza: "Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz
poprzestawajcie na swym żołdzie" (Łk 3, 14). Chrystus mówi o wojnach
jako o czymś złym, co zapowiada zbliżający się koniec czasów (Mt 24, 6).
Jednak nie potępia służby wojskowej. Według św. Jakuba Apostoła, wojny są
złem wynikającym z nieopanowania ludzkich żądz (Jk 4, 1).
Imperatyw ten wyklucza oczywiście stosowanie agresji wobec drugiego człowieka.
Ale czy tym samym zabrania obrony własnej?
Chrześcijanie pierwszych wieków nie wypowiadali się w sposób kategoryczny na
temat wojny. Święty Augustyn (354-430), świadek niespokojnych czasów, gdy
barbarzyńcy pustoszyli Cesarstwo Rzymskie, przywołuje miłosierdzie jako
argument za obroną stanu rzeczy. Chrześcijanin odpowiedzialny za swego brata
musi mu pomagać w razie niebezpieczeństwa i bronić go z bronią w ręku. W liście
do Marcelina św. Augustyn dodaje, że jeśli Ewangelia potępiałaby całkowicie
wojnę, to św. Jan Chrzciciel nie mógłby dać żołnierzom, którzy się do
niego zwracali z pytaniem o swe zdanie, innej rady niźli tej, by rzucili broń
i zrezygnowali z wojennego rzemiosła. Uznał więc realne i konkretne
niebezpieczeństwo wojny.
W swym dziele "O państwie Bożym" św. Augustyn dzieli wojny na
sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Sprawiedliwymi są z pewnością wszelkie wojny
obronne. Wojna taka powinna prowadzić do pokoju, który "jest spokojem w
sprawiedliwości". Chrześcijanie mogli walczyć w imieniu ziemskiego
miasta, dla zapewnienia imperium pokoju, musieli jednak walczyć w słusznej
sprawie, na co nalegał Augustyn, pozostając "skromni, bez złości czy pożądania".
Podobna motywacja nakazuje umiar w prowadzeniu wojny:
"Bądźcie przeto pacyfikatorami waszych wojen, aby przez wasze zwycięstwo
ci, których pokonaliście, zrozumieli użyteczność pokoju". Wojna jest
ponadto ostatecznością, gdyż to "niegodziwość przeciwnika zmusza mędrca
do prowadzenia sprawiedliwych wojen".
Wśród teologów, którzy pogłębili naukę św. Augustyna na temat wojny, na
uwagę zasługuje św. Izydor, biskup Sewilli (początek VII wieku). Do listy słusznych
powodów wypowiedzenia wojny dodał on odzyskanie dóbr utraconych wcześniej na
rzecz wroga. Piętnuje jednak wojny z innych przyczyn: niesłuszna jest wojna,
którą wywołuje namiętność, wojna prowadzona bez słusznego powodu.
Święty Tomasz z Akwinu w XII wieku poruszył zagadnienie wojny we fragmencie
swego dzieła dotyczącym grzechów przeciw miłości bliźniego. Wyjaśniając
słuszność wojny, pisał, że wojny są dozwolone i usprawiedliwione, jeżeli
chronią ubogich i całą zbiorowość przed niegodziwością wrogów. Dla św.
Tomasza zasadniczym warunkiem prowadzenia wojny sprawiedliwiej jest słuszny powód
(causa iusta) oraz słuszny zamiar (intentio recto).

******************************

Do tych właśnie teologicznych idei i filozoficzno-politycznych rozważań
nawiązywała dyplomacja Królestwa Polskiego w okresie poprzedzającym wojnę z
Krzyżakami 1409-1411. Jeszcze przed bitwą pod Grunwaldem do Papieża i
licznych monarchów Europy zostały wysłane poselstwa od Władysława Jagiełły
z orędziem, którego autorem był prawdopodobnie ksiądz Paweł Włodkowic,
wybitny uczony prawnik i teolog, rektor Akademii Krakowskiej. W orędziu królewskim
datowanym z Opatowa w 1409 r. uzasadniał on, że Polska prowadzi wojnę
sprawiedliwą i obronną, natomiast Krzyżacy są agresorami:
"To jedno ich życzenie, aby mogli kraje cudze jakimkolwiek bądź sposobem
posiadać. (…) Nie ma wątpliwości, że kiedyś jeśli ich Bóg opatrzny nie
ukróci, wszystkie państwa i królestwa przed ich przemocą uklękną".
W cztery lata po zakończeniu wojny polsko-krzyżackiej ten fundamentalnie ważny
problem wojny sprawiedliwej i wojny niesprawiedliwej był rozpatrywany na
Soborze Powszechnym w Konstancji nad Jeziorem Bodeńskim. Sobór zebrał się w
1414 roku pod przewodnictwem Papieża, zgromadził biskupów i kardynałów z całej
średniowiecznej Europy. Przybył też niemiecki cesarz Zygmunt Luksemburski
oraz delegacje z wszystkich państw.
Delegacji polskiej przewodniczył Prymas Polski arcybiskup Mikołaj Trąba. 15
lipca 1410 nie tylko brał on udział w bitwie pod Grunwaldem, ale był jednym z
trzech najważniejszych dowódców polskich. Co więcej, to Mikołaj Trąba jako
podkanclerz Królestwa Polskiego był autorem strategicznego planu wojny z Krzyżakami,
który powstał w 1409 roku.
Delegację dodatkowo uświetnił Zawisza Czarny, zaliczany do najpierwszych
rycerzy Europy. Najwybitniejszą rolę odegrał ksiądz Paweł Włodkowic z
Brudzenia herbu Dołęga, rektor Akademii Krakowskiej. Włodkowic oświadczył,
że zabierze głos nie jako "ambasador", lecz jako uczony i profesor.
Już ta zapowiedź świadczy o trafnym rozpoznaniu międzynarodowego położenia.
Rektorowi przyszło wystąpić w roli, jakiej nigdy jeszcze żaden z Polaków
nie pełnił. Miał udowodnić wobec kolegium światowego, że 5 lat wcześniej
pod Grunwaldem Polacy bronili zasady słusznej, zgodnej z podstawowymi prawdami
chrześcijaństwa. Nie było to zadanie łatwe przed Papieżem, cesarzem,
kardynałami, biskupami, politykami i duchowieństwem z całej chrześcijańskiej
Europy! Przed tym znakomitym gremium uczestniczących w soborze w Konstancji
polski uczony uzasadnił nie tylko agresję i przemoc zakonu krzyżackiego, lecz
także udowodnił, że Krzyżacy naruszają samą istotę chrześcijaństwa,
prowadząc niesprawiedliwe wojny z Polską i Litwą.
Ksiądz Paweł Włodkowic nawiązywał w ten sposób do współczesnych pojęć
praw człowieka, do wolności sumienia i wyznania! Nie był pierwszym na świecie
chrześcijaninem, który traktował innowierców po ludzku i protestował
przeciwko nawracaniu ich mieczem. Powoływał się na wielkie autorytety Kościoła
– św. Augustyna oraz św. Tomasza. Zasługa krakowskiego rektora polegała na
stworzeniu zwartego i logicznego wywodu przeciwko krzyżackiej praktyce łamania
zasad należących do istoty chrześcijaństwa.
Tylko cytaty pozwolą odtworzyć treść i formę wywodów księdza profesora Włodkowica.
Oto kilka paragrafów jego "Konkluzji" przedłożonych soborowi 6
lipca 1415 roku:
"XXX. Krzyżacy z Prus wojując ze spokojnymi poganami albo ich zwalczając,
jak to ma miejsce, nigdy nie prowadzili z nimi sprawiedliwej wojny.
Uzasadnienie: ponieważ przeciw zwalczającym pogan, chcących żyć pokojowo,
przemawia wszelkie prawo, mianowicie naturalne, boskie, kanoniczne i cywilne.
XXXII. Niedopuszczalne jest zmuszać pogan zbrojnie lub przemocą do
przyjmowania wiary chrześcijańskiej, ponieważ w taki sposób nawracanie łączy
się z krzywdą bliźniego. Bowiem należy czynić tak, by wynikło dobro.
LII. Bezbożnie i niedorzecznie jest twierdzić, że poganie są dziś całkowicie
niezdolni do posiadania jurysdykcji, czci, powagi i państwa, ponieważ to
zgubne twierdzenie otwiera drogę do zabójstw i rozbojów, a dlatego, że – jeśli
poganie nie są władni rzeczy wymienionych – każdemu będzie wolno ich rabować
lub nawet ujarzmić".

******************************

Zarówno w sprawiedliwej wojnie z Krzyżakami 1409-1411, jak też w samej
bitwie pod Grunwaldem brali udział liczni polscy duchowni. Należał do nich
przede wszystkim ksiądz Mikołaj Trąba, wybitny mąż stanu, podkanclerz Królestwa
Polskiego, który kilka lat później został arcybiskupem gnieźnieńskim i
Prymasem Polski. To właśnie Mikołaj Trąba, obok króla Jagiełły i
wielkiego księcia Witolda, wchodził w skład ścisłej trzyosobowej Rady
Wojennej. To właśnie on był współautorem, a prawdopodobnie nawet autorem
planu strategicznego wojny z zakonem krzyżackim, której celem miało być
odzyskanie zagarniętego przez Krzyżaków Pomorza Gdańskiego oraz innych ziem
polskich zdobytych siłą lub podstępem. To właśnie ksiądz Mikołaj Trąba
podkreślał sprawiedliwy charakter wojny, bo to Polska została wcześniej
wielokrotnie napadnięta, była ofiarą licznych bezwzględnych i brutalnych
przejawów krzyżackiej agresji i poniosła straty terytorialne w wyniku
bezprawnego zawłaszczenia przez państwo zakonu krzyżackiego w XIII i XIV
wieku.
W bitwie grunwaldzkiej brał też udział młody Zbigniew Oleśnicki, wówczas
sekretarz króla, a później biskup krakowski i pierwszy w historii Polak, który
został kardynałem. To właśnie Oleśnicki w krytycznej chwili bitwy zamienił
gęsie pióro na kopię rycerską i uratował życie króla Władysława Jagiełły.
Podstawową jednostką wojskową w XV wieku była chorągiew, formowana z
rycerstwa na danym terytorium w wyniku mobilizacji powszechnej tzw. wici.
Dlatego razem z polskimi rycerskimi chorągwiami wyruszyli na wojnę przeciwko
Krzyżakom liczni księża proboszczowie z całego kraju, m.in. proboszcz z Kłobucka
ksiądz Bartosz Długosz – rodzony stryj kronikarza Jana Długosza. Duchowni
towarzyszyli polskim wojownikom i byli ich kapelanami. Oczywiście nie było wówczas
Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego. Ale przecież jego geneza, jego korzenie,
sięgają naszych wspaniałych tradycji rycerskich sprzed wieków, także
bitewnego pola chwały pod Grunwaldem w 1410 roku.
Słowo "pole" ma szczególne znaczenie w języku polskim, dla naszego
Narodu i dla Ojczyzny, dla nas. Od niego pochodzi wyraz Polska. Etymologia
wywodzi również od tego słowa takie pojęcia, jak m. in.: pole bitwy, hetman
polny, biskup polowy, Msza polowa, Ordynariat Polowy, katedra polowa. Pojęcie
"pole chwały" w polskiej tradycji wojskowej sięga czasów
grunwaldzkich. Z tej samej epoki późnego średniowiecza pochodzi określenie
"dać pole", czyli przyjąć wyzwanie i stanąć do walki. Natomiast
określenie "dotrzymać pola" oznaczało tyle, co wytrwać na polu
bitwy, nie cofnąć się w obliczu nawały nieprzyjaciela. Do tej bohaterskiej
polskiej tradycji rycerskiej nawiązał Marszałek Piłsudski, ustanawiając tuż
przed wielkim zwycięstwem 15 sierpnia 1920 roku Krzyż Walecznych, na którym
widnieje znamienny napis: "Walecznym na Polu Chwały". Pamiętamy i
przypominamy te historycznie i pryncypialne pojęcia właśnie teraz, w 600.
rocznicę wiekopomnego zwycięstwa pod Grunwaldem. Grunwald to nie tylko wielka
bitwa, to nie tylko dziejowe pole chwały. Grunwald to bardzo ważny fragment
tego, co Ojciec Święty Jan Paweł II nazywał polską pamięcią i tożsamością.

+ Tadeusz Płoski
Biskup Polowy Wojska Polskiego
Warszawa, 7 kwietnia 2010 r.

Szkic homilii, która miała być wygłoszona 15 lipca 2010 r. podczas Mszy
Świętej polowej w 600. rocznicę wielkiego zwycięstwa Polski pod Grunwaldem.

drukuj