fot. twitter.com/BiuroPrasowePGG

Górnicy grożą strajkiem

Ważą się losy polskiego górnictwa. Rząd zapowiada szybkie tempo odchodzenia od produkcji energii z węgla. Taki scenariusz nie podoba się górnikom. Na dzisiaj zaplanowane jest spotkanie górniczych central związkowych. Wtedy też ma zapaść decyzja odnośnie strajku.

Komisja Europejska chce znacząco zwiększyć cel redukcji emisji dwutlenku węgla.

– Komisja Europejska proponuje zwiększenie celu redukcji emisji do 2030 roku z 40 do co najmniej 55 procent – mówiła Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE.

Propozycja jest ogromnym zagrożeniem dla polskiej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju.

– Nigdy nie zgodzimy się na to, aby pod naciskiem UE przyjmować neutralność klimatyczną do roku 2050, a tym samym godzić się na likwidację miejsc pracy, na tragedię wielu polskich rodzin, na to zgody nie będzie – powiedział na Jasnej Górze Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”.

To problem, który nie jest związany z decyzjami polskiego rządu – to są decyzje, które zapadają w Brukseli wbrew naszej woli – przekonywał wicepremier Jacek Sasin i zapewnił, że rząd szuka rozwiązań.

– Staramy się wyjść z tej sytuacji, żeby spełnić rygorystyczne prawo, które narzuca nam Bruksela, a z drugiej strony mając świadomość wielkiego społecznego i gospodarczego wymiaru tego problemu, rozłożyć go na jak najdłuższy okres czasu. Będziemy rozmawiać z górnikami – stwierdził Jacek Sasin.

Do rozmów gotów jest także premier Mateusz Morawiecki. Rząd podkreślił, że restrukturyzacja sektora górniczego jest konieczna.

– Mamy mniejszy popyt na węgiel, mniejszą produkcję energii, w tym produkcję energii z węgla. W związku z powyższym musimy dostosować produkcję do popytu, a to w praktyce oznacza o siedem milionów ton węgla mniej w 2021 roku – mówił Artur Soboń, pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego.

Politykę energetyczną Polski na najbliższe lata określa opracowany przez resort klimatu dokument. Zakłada on znacznie szybsze odejście od węgla, niż wcześniej deklarowano. W 2040 roku udział węgla w produkcji energii może spaść nawet do 11 procent. Na taką strategię nie godzą się górnicy.

– Zaprezentowanie Polityki Energetycznej Polski to jest nóż w plecy dla Śląska. Na pewno nóż w plecy dla górnictwa, a być może nóż w plecy dla całego Śląska – podkreślał Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”.

Realizacja tego planu będzie równoznaczna z likwidacją większości przemysłu na Śląsku oraz utratą setek tysięcy miejsc pracy.

– Widzimy zagrożenia dla utraty miejsc pracy. Górnictwo generuje dużo miejsc pracy wokół siebie, ale poprzez działania rządu, które wynikają z tego programu, nie tylko górnicy stracą pracę, ale również hutnicy, energetyka oparta na węglu i w późniejszym czasie oczywiście stalownie, motoryzacja – wskazał Artur Braszkiewicz, wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność” w Polskiej Grupie Górniczej.

Stąd rozmowy związkowców z rządem o przyszłości węgla. Te ostatnio zakończyły się fiaskiem.

– Rozmowy polegają na tym, że prezentuje się nam pewnego rodzaju dokumenty, prezentuje się nam pewnego rodzaju założenia, natomiast do tej pory nikt nie przedstawił wizji, w jaki sposób dalej ma funkcjonować polskie górnictwo i polska energetyka – powiedział Jarosław Grzesik, wiceprzewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność”.

Centrale związkowe czekają także na odpowiedź premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie tego, jak miałoby wyglądać dochodzenie do dyktowanej przez Brukselę neutralności klimatycznej. W przeciwnym razie grożą strajkiem.

– Jeżeli nie zmieni się nic, czyli jeżeli rządzący nie zaproponują jakichś konkretnych rozwiązań, to myślę, że w taki sposób się to skończy – podsumował Jarosław Grzesik.

Rada Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność” podjęła decyzję o przekształceniu się w Komitet Protestacyjno-Strajkowy i ogłoszeniu pogotowia strajkowego.

TV Trwam News

drukuj