fot. pixabay.com

Droższy dług

Rosną koszty obsługi długu. W przyszłym roku środki z budżetu, jakie trzeba będzie wydać na ten cel, będą ponad dwukrotnie wyższe niż w 2020 roku. W rządzie słyszymy, że czasy taniego pieniądza już się skończyły. Premier mówi o ograniczeniu potrzeb pożyczkowych, a obligacje osiągają rekordowe wskaźniki.

Rentowność polskich obligacji rośnie. W praktyce oznacza to, że inwestorzy są mniej zainteresowani ich zakupem, niż chce tego państwo. To z kolei prowadzi do wniosku, że ci, którzy kupują obligacje, zyskają na nich więcej. 10-letnie obligacje Polski dobiły do poziomu ponad 8,6 proc., choć przed rokiem ich rentowność wynosiła nieco ponad 2,6 procent.

Rentowność obligacji to stopa zwrotu z zainwestowanego kapitału. To zysk z zainwestowanego kapitału w obligacje – mówił Mariusz Kękuś, ekonomista.

Prowadzi to do wniosku, że państwo pożycza od innych pieniądze coraz drożej. Wpływ na to mają wysokie stopy procentowe, sytuacja gospodarcza, także wojna na Ukrainie oraz wiarygodność kraju w oczach inwestorów.

To wynika z różnych zagrożeń, które inwestorzy widzą, niebezpieczeństw w związku z kupowaniem obligacji. Polityka fiskalna niestety dla inwestorów jest postrzegana jako ryzykowna – zauważa dr Bogdan Piątkowski, ekonomista.

Pojawiają się optymistyczne prognozy. Na koniec roku rentowność obligacji spadnie, w przypadku 2-letnich do 7,5 proc, a w przypadku 10-letnich do 7 procent. To jednak wciąż dużo w porównaniu z poprzednimi latami. Skoro państwo pożycza coraz drożej, to wniosek nasuwa się sam.

Jeśli mówimy o czasach taniego pieniądza na rynku, to one się skończyły. Dzisiaj nie ma taniego pieniądza na rynku – wskazuje Artur Soboń, wiceminister finansów.

Artur Soboń, zastrzega, że państwo mniej pożycza za granicą. Z rosnącymi kosztami obsługi długu mierzymy się po kilku latach bardzo stabilnej sytuacji w finansach publicznych. Są jednak pytania, kto kupi polskie papiery wartościowe w przyszłości? Według części ekonomistów polskie instytucje, na przykład banki, już na to środków nie mają. Sytuację utrudnia brak pieniędzy z KPO. W ostatnich dniach wobec wysokiej rentowności obligacji, na odwołanie aukcji na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych zdecydował się Bank Gospodarstwa Krajowego.

Odwoływanie emisji w sytuacji, gdy na rynkach finansowych z całego świata mamy do czynienia z turbulencjami, jest rzeczą jak najbardziej normalną – powiedział Mateusz Morawiecki, premier RP.

Tak reagował premier jeszcze kilka dni temu. Dziś sam podejmuje temat obligacji i długu przez nikogo niepytany. To z kolei oznacza, że zdaje sobie sprawę, iż rząd musi tutaj zrobić więcej i ograniczyć potrzeby pożyczkowe. Temu jednak też towarzyszą rozmowy indywidualne.

Z podmiotami międzynarodowymi, czy to z Sovereign Wealth Fund, czy z bankami centralnymi z całego świata – wyjaśnił premier.

Szef rządu chce z jednej strony ograniczyć inflację, z drugiej zabezpieczyć budżet i finanse publiczne. W przyszłym roku, jeśli zajrzymy do budżetu, to potrzeby pożyczkowe netto wyniosą ponad 107 mld zł, a brutto 269 mld złotych. W przyszłym roku wzrosną też koszty obsługi długu.

W 2020 roku na obsługę długu Skarbu Państwa przewidziane było w budżecie 26 mld złotych. W tym momencie na 2023 rok jest to 66 mld złotych – zauważył Mariusz Kękuś, ekonomista.

Według Mariusza Kękusia nie ma mowy o tym, by groziła nam niewypłacalność albo załamanie. Rosną przecież dochody budżetowe, ale lepiej mieć tańszy dług niż droższy.

Zamiast wydawać pieniądze na budowę autostrady czy szkoły, leczenie czy programy zdrowotne, to trzeba po prostu wydawać na zadłużenie – zaznaczył dr Bogdan Piątkowski.

Wydawać będą wszyscy. Rentowność obligacji rośnie w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii i krajach strefy euro. Tam też jest najwyższa od lat.

TV Trwam News

drukuj