PAP/Paweł Supernak

Dr A. Maciejewski: W 2023 r. po raz kolejny przeżyliśmy czarny grudzień

Gdyby w 2015 r. Prawo i Sprawiedliwość spróbowało wyłączyć jakikolwiek sygnał telewizyjny, to byłby koniec świata. Tu zaś pułkownik z ministerstwa kultury wyłącza sygnał i mówi, że nic się nie stało. O zgrozo, media i dziennikarze większości pozostałych mediów – milczą. Została przekroczona granica, która do tej pory kojarzyła się ze stanem wojennym i gen. Wojciechem Jaruzelskim. W 2023 r. po raz kolejny przeżyliśmy czarny grudzień – zaznaczył dr Andrzej Maciejewski, politolog, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Przed Nowym Rokiem orędzie do rodaków wygłosili Prezydent RP Andrzej Duda [zobacz] oraz Prezes Rady Ministrów Donald Tusk [zobacz]. Dr Andrzej Maciejewski na antenie Radia Maryja ocenił oba te wystąpienia.

– Wszyscy byliśmy świadkami dwóch różnych jakości. Prezydent zachował się jak mąż stanu, bo to jest orędzie, a nie klasyczne życzenia. Orędzie ma przedstawić sytuację, punkt wyjścia, zadania, oczekiwania i jednocześnie ambicje Polski. Premier Donald Tusk miał wystąpienie. Do orędzia było tu daleko (…). Pierwszy raz od dłuższego czasu w swoim wystąpieniu nie miał ściśniętych dłoni, co było wcześniej dla niego bardzo charakterystyczne. To próba wyjścia naprzeciw: jestem otwarty, „leje się” mowa miłości itd. (…) Donald Tusk próbował być tak słodki i miłościwy, że stał się jak przesłodzona herbata – mówił politolog.

Gość „Aktualności dnia” wskazał, że w orędziu premiera nie pojawiły się informacje o próbie nielegalnego przejęcia mediów publicznych.

– Donald Tusk nie zająknął się o tym, przemawiał, jakby nic się nie stało. W odróżnieniu od prezydenta, który powiedział wyraźnie, co się dzieje w naszej ojczyźnie. Andrzej Duda wskazał: naród wybrał, mamy za sobą wybory, jest zmiana polityczna. Od tej zmiany politycznej, która tak mocno podkreślała kwestie jakościowe, oczekujmy jakości. Konsekwencje, jakie od ostatnich tygodni Polska jest świadkiem, to nie zmiana jakościowa na plus, ale na bardzo głęboki minus. Gdyby w 2015 r. Prawo i Sprawiedliwość spróbowało wyłączyć jakikolwiek sygnał telewizyjny, to byłby koniec świata (…). Tu zaś pułkownik z ministerstwa kultury [min. Bartłomiej Sienkiewicz – red.] wyłącza sygnał i mówi, że nic się nie stało. O zgrozo, media i dziennikarze większości pozostałych mediów – milczą. Została przekroczona granica, która do tej pory kojarzyła się ze stanem wojennym i gen. Wojciechem Jaruzelskim. W 2023 r. po raz kolejny przeżyliśmy czarny grudzień –  powiedział Andrzej Maciejewski.

Zwrócił również uwagę, że dzisiaj degraduje się wszystkie autorytety.

– Kto pierwszy w Polsce wstaje i dokonuje swojej wykładni – ten ma rację. Nie ma już znaczenia, co mówi Trybunał Konstytucyjny, konstytucja. Ważna jest wykładnia dziennikarza czy absolwenta prawa. Mamy jednoosobowe trybunały. Tak się w Polsce kończyły wszystkie dramaty – państwo przestawało istnieć, bo prawo nie miało żadnej mocy – podkreślił politolog.

Cała rozmowa z Andrzejem Maciejewskim dostępna jest [tutaj].

 

 

radiomaryja.pl

drukuj