fot. PAP/Michał Meissner

Centrum Leczenia Oparzeń: zmarł drugi górnik leczony po zapaleniu metanu w kopalni Szczygłowice

Zmarł drugi górnik leczony w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich po środowym zapaleniu metanu w kopalni Knurów-Szczygłowice – poinformował w sobotę rzecznik placówki, Wojciech Smętek. Wskutek wypadku górnik doznał bardzo rozległych i poważnych poparzeń – również dróg oddechowych.

Zmarły górnik to jeden z kilkunastu poszkodowanych w środowym wypadku, przewieziony został od razu do siemianowickiej oparzeniówki (niektórzy trafiali tam przez inne szpitale). Zmarł on w sobotę po godz. 16.00.

„Był to jeden z najbardziej poszkodowanych pacjentów, od początku przebywał na oddziale intensywnej opieki medycznej. Miał oparzone 80 proc. powierzchni ciała, w tym 60 proc. trzeciego stopnia, a także drogi oddechowe” – powiedział Wojciech Smętek.

Joanna Karwot z biura prasowego Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia, powiedziała, że zmarły w sobotę górnik mieszkał w Czerwionce-Leszczynach i miał 31 lat. Miał też pięcioletni staż w ruchu Szczygłowice kopalni Knurów-Szczygłowice.

W siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń nadal przebywa ośmiu górników z oparzeniami ciała oraz dróg oddechowych. W szpitalu im. Ludwika Rydygiera w Krakowie leczone są dwie osoby.

Szpitale opuściło już pięciu pracowników, którzy trafili do nich po środowym wypadku – informowała wcześniej JSW. Były to placówki w Rybniku, Knurowie i Gliwicach.

W tzw. ruchu Szczygłowice należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Knurów-Szczygłowice w środę rano zapalił się metan w ścianie XVII w pokładzie 405/1, poniżej poziomu 850. Z zagrożonego rejonu ewakuowano 44 górników.

Łącznie 17 z nich trafiło do szpitali. W czwartek przedstawiciele CLO w Siemianowicach Śląskich informowali, że zmarł pierwszy z przebywających tam górników oraz że stan sześciu innych utrzymywanych tam w śpiączce farmakologicznej był bardzo ciężki.

W kopalni jeszcze w środę, po wytransportowaniu wszystkich poszkodowanych na powierzchnię, rozpoczęto izolowanie zagrożonego rejonu – nadal w reżimie akcji ratowniczej. Akcja nadzorowana jest przez Okręgowy Urząd Górniczy (OUG) w Rybniku przy współudziale Wyższego Urzędu Górniczego (WUG).

Śledztwo ws. zdarzenia wszczęła już Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Postępowanie poprowadzą policjanci z komendy wojewódzkiej w Katowicach, specjaliści z zespołu ds. katastrof, który powstał w 2017 roku.

Przyczyny i okoliczności zdarzenia będzie badał OUG w Rybniku, pod nadzorem WUG. Prezes WUG zdecydował też o zleceniu ekspertyz specjalistom aerologii górniczej, zlecił podległym służbom analizy bezpieczeństwa w rejonach ścian z zagrożeniem metanowym, a także zapowiedział wystąpienie o nadzwyczajną analizę takich regionów do spółek górniczych.

PAP

drukuj