PAP/Marcin Obara

Były lider KOD Mateusz Kijowski skazany na rok więzienia w zawieszeniu

Na karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 5 tys. zł grzywny skazał byłego lidera KOD Mateusza Kijowskiego Sąd Rejonowy w Pruszkowie. Sąd ten uznał go winnym poświadczenia nieprawdy w fakturach za rzekomo wykonane usługi informatyczne.

Z kolei drugi oskarżony w tym procesie, były skarbnik Komitetu Obrony Demokracji Piotr Ch. został uniewinniony. Wyrok ten jest nieprawomocny, przysługuje od niego odwołanie do sądu wyższej instancji.

Jak podkreślił sędzia Albert Parzyszek, lider KOD został uznany winnym za poświadczenie nieprawdy w siedmiu fakturach za usługi informatyczne wystawionych od maja do połowy listopada 2016 r. Sąd uznał przy tym, że Mateusz Kijowski nie przywłaszczył pieniędzy komitetu, czego uznania domagała się prokuratura.

Sędzia zaznaczył, że od maja 2016 r. Mateusz Kijowski (wyraził zgodę na publikację nazwiska) nie wykonywał faktycznie prac informatycznych na rzecz stowarzyszenia. Sąd zwrócił uwagę, że administrowaniem strony internetowej KOD nie zajmowała się już wówczas firma Mateusza Kijowskiego, zaś sam lider KOD nie dostał kodów dostępu do nowej witryny.

Jak zaznaczył sędzia, kluczowi świadkowie w tej sprawie zajmujący się kwestiami technicznymi w KOD wskazali, że po maju 2016 r. nie widzieli żadnych śladów działalności firmy Kijowskiego w sferze informatycznej stowarzyszenia. Również żaden z innych kilkudziesięciu świadków nie potwierdził, aby Mateusz Kijowski po maju 2016 r. wykonywał czynności techniczno-informatyczne w KOD. Nie potwierdzają tego także dokumenty zgromadzone w tej sprawie.

Sędzia zaznaczył też, że Mateusz Kijowski miał pracować w KOD na trzech etatach.

„Dwie z tych prac zostały potwierdzone: jego praca jako przewodniczącego i jako rzecznika. Natomiast brak jest potwierdzenia pracy jako informatyka. Nawet osoba tak sprawna i pracowita jak Mateusz Kijowski nie jest w stanie pracować na trzech etatach jednocześnie” – wskazał sąd.

Jak podkreślił sędzia Albert Parzyszek, tzw. afera fakturowa była punktem zwrotnym w historii KOD, po którym stowarzyszenie utraciło dynamikę, aktywność i znaczenie.

„To była cena społeczna wynikająca z faktu wystawienia tych nieszczęsnych faktur. To świadczy o dużej społecznej, niebezpośredniej szkodliwość tych czynów” – wskazał sąd.

Sędzia orzekając karę pozbawienia wolności w zawieszeniu, powiedział, że były lider KOD ma pozytywną prognozę kryminalistyczną. Sąd uznał, że kwestia faktur była epizodem w życiu Mateusza Kijowskiego, który – zdaniem sądu – nie powtórzy się w przyszłości.

Po ogłoszeniu orzeczenia Mateusz Kijowski w rozmowie z dziennikarzami wyraził zadowolenie z nieuznania przez sąd zarzutu przywłaszczenia pieniędzy. Były lider KOD zwrócił uwagę, że sąd odrzucił najpoważniejsze zarzuty stawiane mu przez śledczych. Obrońca Kijowskiego mec. Jacek Dubois zapowiedział wniesienie apelacji od wyroku. Orzeczenie określił jako „wielką porażkę prokuratury”.

„Proszę pamiętać, że oskarżenie było oparte na przywłaszczeniu mienia.(…) Dzisiaj sąd powiedział jednoznacznie <<tak nie było>>. (…) Sąd uznał, że część faktur jest technicznie źle wystawiona” – podkreślił prawnik.

Mateuszowi Kijowskiemu towarzyszyło dziś w sądzie kilkoro wspierających go członków KOD i dwóch obrońców.

Proces w tej sprawie toczył się od czerwca 2018 r. Prokuratura zarzuciła Kijowskiemu i Ch., że poświadczyli nieprawdę w dokumentach w postaci 9 faktur wystawionych w 2016 r. przez firmę należącą do Kijowskiego i jego żony na rzecz komitetu społecznego KOD (6 faktur) i stowarzyszenia KOD (3 faktury) za wykonanie usług informatycznych. Zdaniem śledczych, usługi te nie zostały wykonane, a Mateusz Kijowski oraz Ch. mieli przywłaszczyć sobie z tego tytułu ponad 120 tys. zł. Mężczyźni przed sądem nie przyznali się do winy.

Prokuratura domagała się od sądu kary po roku pozbawienia wolności dla obu oskarżonych oraz orzeczenia solidarnego obowiązku naprawienia szkody finansowej. Obrońcy zawnioskowali zaś o uniewinnienie obu mężczyzn.

PAP/TV Trwam

drukuj