fot. pixabay.com

Batalia o los 4-letniej Ines

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar naciska na sąd w Radomiu, aby jak najszybciej doprowadził do wydania 4-letniej Ines ojcu w Belgii. To kolejna odsłona tej sprawy, w którą zaangażowało się Ministerstwo Sprawiedliwości i Rzecznik Praw Dziecka. Trwa walka o to, czy dziewczynka zostanie w Polsce z babcią, czy wyjedzie do Belgii.

W sprawie 4-letniej Ines to polskie sądy nakazały wydanie dziecka ojcu w Belgii. Na ich wyroki powołuje się Rzecznik Praw Obywatelskich. Adam Bodnar uderza w zmarłą matkę i babcię dziecka. Twierdzi, że to z ich winy dziewczynka nie pamięta ojca i nie mówi w jego języku. Zarzucił innym organom państwa, w tym właśnie Ministerstwu Sprawiedliwości i Rzecznikowi Praw Dziecka, sięganie po nieuczciwą argumentację.

– Pomimo że sąd zważył wszystkie wartości i rację stron konfliktu oraz wydał rozstrzygnięcie, kierując się dobrem dziecka – próbuje się to orzeczenie podważyć, de facto metodami pozaprawnymi – napisał Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował pismo do sądu rodzinnego w Radomiu. Chce podjęcia czynności procesowych, które umożliwią wydanie 4-letniej Ines ojcu w Belgii.

– To jest wręcz złamanie zasady niezależności sądów. Sądy są niezależnymi zupełnie instytucjami. To jest złamanie niezawisłości sędziowskiejpodkreślił wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

Polska prokuratura wyjaśnia czy sąd belgijski, który jako pierwszy decydował o wydaniu dziecka ojcu, nie został wprowadzony w błąd przez podanie fałszywego adresu. Uniemożliwiło to matce obronę. Wiceminister Michał Wójcik tłumaczył, że Adam Bodnar atakuje kuratora, który odstąpił od wydania dziecka ze względu na dobro 4-letniej Ines.

– Nie zdarzyło mi się, żeby z taką determinacją ktoś próbował doprowadzić do przymusowego wydania dziecka, które ma obywatelstwo polskie i gdzie są bardzo daleko idące wątpliwości – zaznaczył Michał Wójcik.

Kurator nie zgodził się na wydanie dziecka ojcu ze względu na zachowanie dziewczynki. 4-latka płakała, tuliła się do babci.

– Wyobraźmy sobie sytuację, gdy małe czteroletnie dziecko, w pełni zaaklimatyzowane w naszym środowisku, w naszej kulturze, języku nagle ma być zapakowane do samochodu i wywiezione tysiąc kilometrów dalej wśród osób, których nie zna i w języku, którego nie zna podkreślił Rzecznik Praw Dziecka, który wspólnie z wiceministrem  sprawiedliwości zaapelował do rzecznika Praw Obywatelskich o wycofanie wniosku z sądu w Radomiu.

W sprawę 4-letniej Ines zaangażował się także minister Zbigniew Ziobro, który skierował skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego.

TV Trwam News

drukuj