Atak na siedzibę PiS w Warszawie. Część mediów bagatelizuje sprawę, pisząc o „incydencie”

Doszło do ataku na siedzibę Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie. We wtorek do budynku przy ul. Nowogrodzkiej wtargnął agresywny 20-letni mężczyzna. Napastnik krzyczał, że przyszedł do prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego.

Mężczyzna groził pracownikowi ochrony śmiercią, jeśli ten nie wpuści go do środka. Następnie zaczął uderzać w drzwi biura. Na miejscu interweniowała policja. Funkcjonariusze przewieźli napastnika na komendę.

Poseł PiS, Jan Mosiński, wskazuje, że napaść to skutek mowy nienawiści ze strony opozycji wymierzonej w polityków PiS.

Nie tak dawno Donald Tusk sam stwierdził na swoich spotkaniach, że wejdą panowie i wyprowadzą, a to prezesa NBP, a to odspawają od fotela prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Tego typu tzw. zachęty ze strony głównych polityków opozycji powodują, że skoro oni mogą tak mówić, to ja mogę to zrobić. Apelowałbym do polityków opozycji o powstrzymanie ostrości języka debaty, bo to prowadzi do takich zdarzeń jak wczorajsze, które obserwowaliśmy w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej – mówił.

Część mediów bagatelizuje atak i nazywa go „incydentem”. Rzecznik PiS, Radosław Fogiel, ocenił, że takie działanie to „proszenie się o drugiego Cybę”.

Polityk nawiązał do sprawy Ryszarda Cyby, który w 2010 r. wtargnął do łódzkiego biura europosła PiS, Janusza Wojciechowskiego oraz posła Jarosława Jagiełły i strzałem z broni palnej zabił pracownika biura, Marka Rosiaka.

Po zatrzymaniu mężczyzna powiedział, że jego celem było zabicie Jarosława Kaczyńskiego. W 2011 r. został skazany na dożywocie.

RIRM

drukuj