fot. pixabay.com/

„Apolityczni” dziennikarze mediów publicznych i Gazety Wyborczej przyłapani w jednej z warszawskich restauracji na wspólnej imprezie alkoholowej z politykami koalicji rządzącej

Miało być odpolitycznienie mediów, a skończyło się na wspólnym imprezowaniu. W jednej z warszawskich restauracji bawili się politycy koalicji rządzącej i dziennikarze – mediów publicznych i Gazety Wyborczej. Na stołach nie brakowało alkoholu, a po nakryciu imprezowiczów przez prawicowe media, padły w ich stronę wulgarne słowa.

Niedzielny wieczór na Placu Konstytucji w Warszawie został zwieńczony zakrapianą alkoholem imprezą, w której uczestniczyli politycy Koalicji Obywatelskiej, szefostwo i dziennikarze nielegalnie przejętych mediów publicznych oraz redaktorzy „Gazety Wyborczej.

Na imprezie obok wiceministra Adama Szłapki, europoseł Kamili Gasiuk- Pihowicz czy posła Pawła Kowala bawili się m.in. prezes TVP w likwidacji, Tomasz Sygut, a także dziennikarka TVP Info, Kamila Biedrzycka, czy redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, Adam Michnik.

Jak zauważył mecenas Michał Skwarzyński, wspólne imprezowanie dziennikarzy z politykami budzi uzasadnione pytania o rzetelność i niezależność mediów. Bliskie związki Adama Michnika z liberalnymi i lewicowymi politykami po raz pierwszy wyszły na jaw w Aferze Rywina, gdy okazało się, że kierownictwo „Gazety Wyborczej” wspólnie imprezowało m.in. z politykami SLD.

Po wyjściu z imprezy Adam Michnik nie chciał powiedzieć dziennikarzowi wPolsce24, z kim bawił się w restauracji na Placu Konstytucji.

Mimo że Adam Michnik był bardzo oszczędny w słowach, jeśli chodzi o uczestników zakrapianej imprezy, to już nie hamował się w inwektywach, którymi nagle obrzucił dziennikarza.

– Myślę, że pan jest chu***, zwyczajnym ch*** takim, normalnym staropolskim ch***. Wszystkiego najdłuższego Panu życzę – krzyczał Adam Michnik.

Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” posługuje się językiem knajackim – wskazał bez wahania dr Aleksander Kozicki, politolog.

– Taki jest poziom części redaktorów, którzy są zaliczani do polskiej elity opiniotwórczej – powiedział dr Aleksander Kozicki.

Nie była to pierwsza tak wulgarna wypowiedź Adama Michnika. Szczególnie nerwowo reaguje on na pytania o swojego brata, stalinowskiego sędziego, zbrodniarza, który wydawał wyroki śmierci na działaczy podziemia niepodległościowego.

– Dzień dobry Panu. Polska chciałaby już wiedzieć, czy przeprosił Pan za brata – pytał mężczyzna.

– Tak, bardzo chętnie – odpowiedział Adam Michnik.

 – To proszę powiedzieć: „Przepraszam za brata” – dodał mężczyzna.

– Wypie**** koleś – skwitował wulgarnie redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”.

Równie wulgarnie Adam Michnik zareagował na pytanie o brata podczas protestów KOD sprzeciwiających się reformom sądownictwa.

– Brata Pan pozdrowi, też jest sędzią – powiedział jeden z blogerów do Adama Michnika.

– Skur**** jesteś, bydlakiem jesteś, kanalią – odpowiedział Adam Michnik.

Adam Michnik od dziesięcioleci aspiruje do bycia autorytetem, poucza wszystkich, chce decydować o tym, kto zasługuje na publiczny szacunek.

– Przypomnę, że to osoba, która jest otoczona nimbem, że jest bojownikiem o prawa człowieka i demokrację, a przecież redakcja, za którą on stoi i linia programowa tej redakcji utwardza tak naprawdę coś, co można nazwać pełzającym totalitaryzmem – podsumował dr Michał Skwarzyński, prawnik.

Koalicja Obywatelska, będąc w opozycji przez osiem lat, walczyła o rzekomo zagrożone wolne media. Po przejęciu władzy i odbiciu mediów publicznych wolność mediów wygląda tak jak na nagraniach i zdjęciach z restauracji na Placu  Konstytucji.

TV Trwam News

drukuj