fot. pixabay.com

Afera Pegasusa operacją rosyjskiego wywiadu?

Afera Pegasusa jako rosyjskie narzędzie propagandowe? Tak wynika z publikacji jednego z hiszpańskich naukowców. Zarzuty o rzekomą totalną inwigilację miały odwrócić uwagę od ingerencji Kremla w katalońskie referendum w 2017 roku.

Komisja śledcza ds. Pegasusa miała przesłuchać Ernesta Bejdę, byłego szefa CBA z czasów Prawa i Sprawiedliwości.

– Pan Bejda nie stawił się na dzisiejsze wezwanie – oświadczyła poseł Magdalena Sroka z Trzeciej Drogi.

Ernest Bejda wskazał w piśmie do komisji, że ta działa nielegalnie, co stwierdził Trybunał Konstytucyjny. O orzeczeniu TK przypomniał komisji poseł Andrzej Śliwka z PiS i zawiadamia prokuraturę w sprawie wzywania świadków.

– Działa w sposób bezprawny. Posiedzenia tej komisji są nielegalne – zaznaczył poseł Andrzej Śliwka.

Komisja tymczasem zwróciła się do sądu o ukaranie Bejdy. Poseł Tomasz Trela z Lewicy zapowiedział kolejne kroki.

– Jeżeli nie przyjdzie, to za trzecim razem będzie wniosek o areszt i przymusowe doprowadzenie – poinformował poseł Tomasz Trela.

Przed komisją stanęła za to od lat krytykująca rząd PiS prokurator Ewa Wrzosek. Opowiadała o swoich doświadczeniach z Pegasusem, którym rzekomo była inwigilowana.

– Od CitizenLab dowiedziałam się, (…) że do mojego telefonu przy wykorzystaniu oprogramowania Pegasus włamano się sześciokrotnie – mówiła prok. Ewa Wrzosek.

Tymczasem głośno zrobiło się o publikacji hiszpańskiego naukowca prof. Jose Osuna, badającego działalność CitizenLab, na który powoływała się prokurator Ewa Wrzosek. To instytut funkcjonujący przy jednej z kanadyjskich uczelni. Nie publikuje źródeł finansowania. Udowadniał m.in. rzekome inwigilowanie pomysłodawców referendum w Katalonii w 2017 roku. Z przygotowanego przez CitizenLab raportu wynikło, że szpiegowanych mogło być kilkadziesiąt osób. Profesor Jose Osuna podważył te informacje.

– Raport całkowicie wyolbrzymia ustalenia. Prawdą jest, że znaleźli w urządzeniach ślady oprogramowania szpiegującego, ale wiele osób było objętych dochodzeniem policyjnym – wyjaśnił prof. Jose Osuna.

Kilkanaście z inwigilowanych osób zostało później skazanych. Rzekome ofiary faktycznie nimi nie były, co przyznawało CitizenLab. Hiszpański profesor zwrócił uwagę, że zarzuty o używanie Pegasusa wobec katalońskich separatystów pojawiły się, kiedy na jaw wychodziła rosyjska ingerencja w referendum. Na odwróceniu uwagi korzystał Kreml – zauważył dr Bogdan Pliszka, politolog.

– Tutaj się w zasadzie nic nie zmieniło od czasów sowieckich. Rosjanie są w tym po prostu świetni – przyznał dr Bogdan Pliszka.

Hiszpańskie media przedstawiały kolejne dowody na działanie Rosji przy katalońskim referendum. Uwaga jednak była skupiona na Pegasusie. W Parlamencie Europejskim powstała specjalna komisja. Stanął przed nią m.in. Roman Giertych.

– Robiono stenogramy z moich rozmów z ówczesnym przewodniczącym Rady Europejskiej, Donaldem Tuskiem – mówił Roman Giertych, obecny poseł Koalicji Obywatelskiej.

Podobny organ powołał w poprzedniej kadencji Senat.

– Mamy informacje o używaniu Pegasusa w Polsce od listopada 2017 roku – informował we wrześniu 2022 roku Marcin Bosacki, obecny poseł KO.

Większość świadków jako dowód na ich rzekomą inwigilację przedstawiała informacje od CitizenLab. Poseł Marcin Przydacz z PiS zwrócił uwagę, że na pierwszy rzut oka trudno odmówić wiarygodności kanadyjskiemu instytutowi.

– Jasnym jest, że wiarygodność takiego instytutu jest dużo większa, gdy się nazywa CitizenLab z siedzibą w Toronto niż na przykład Grażdański Instytut w Czelabińsku – wskazał poseł Marcin Przydacz.

Tymczasem sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa działa w najlepsze. To uderza w pracę służb – podkreślił prof. Zbigniew Orbik, filozof polityki.

– Trudno wymagać od służb specjalnych skutecznego zwalczania np. terroryzmu, jeśli terroryści mogą na bieżąco śledzić np. informacje dotyczące narzędzi, których te służby używają – zauważył prof. Zbigniew Orbik.

Kolejne posiedzenie komisji zaplanowane jest na piątek.

TV Trwam News

drukuj