Afera hazardowa przebiła rywinowską
Z Joachimem Brudzińskim, przewodniczącym Zarządu Głównego Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Anna Ambroziak
Minister sportu Mirosław Drzewiecki, ogłaszając swoją rezygnację, wyraził nadzieję, że „jeżeli dojdzie do wyjaśnienia sprawy, będziemy mogli spotkać się ponownie”…
– Nie chcę komentować osobistych kwestii pana ministra. Ale co do przekonania, że jest to tylko zagrywka taktyczna, bo on za chwilę wróci, to chyba z tym trzeba by się było zwrócić do premiera Donalda Tuska, czy w świetle tych wszystkich informacji związanych z aferą hazardową ponownie dopuści na stanowisko ministra Drzewieckiego. Dla mnie osobiście czymś zastanawiającym, a wręcz karygodnym jest, że ta dymisja nie została przeprowadzona przez samego szefa rządu. Od 12 sierpnia pan premier Tusk miał pełną wiedzę. Dlatego dymisja powinna nastąpić natychmiast po tym, jak tylko ukazały się publikacje w „Rzeczpospolitej”. Wcześniejsze zdymisjonowanie mogłoby być śladem dla zainteresowanych, że sprawą tą interesuje się CBA. Natomiast premier miał wszelką wiedzę o ewentualnym lobbingu, bo poinformował go o tym minister Mariusz Kamiński, co wiemy już ze stenogramów. Jak również, że nastąpił przeciek. Cały czas pytaniem otwartym pozostaje to, o czym premier Tusk rozmawiał z ministrem Drzewieckim 19 sierpnia. Bo z tego spotkania nie ma żadnej notatki. Tych znaków zapytania jest dużo.
Czy do tego dotrze komisja śledcza?
– O ile zostanie powołana. Jesteśmy za jej powołaniem. Nie przemawiają do nas argumenty, którymi szafuje m.in. PSL, że wystarczy, jak sprawą zajmie się prokuratura. Jak może sobie z tym poradzić prokuratura, skoro prokurator generalny, minister sprawiedliwości wystawia świadectwo niewinności panu Zbigniewowi Chlebowskiemu? Dlatego uważamy, że jedną z decyzji premiera powinno być teraz zdymisjonowanie ministra Czumy. Przecież to kompletna kompromitacja wymiaru sprawiedliwości!
Co do tej przepychanki słownej między Lewicą a PO, to trzeba podkreślić, że skala afery hazardowej to dziesięciokrotność sprawy Rywina, tam chodziło o łapówkę dla prywatnego podmiotu. Tu jest kwestia próby uszczuplenia budżetu państwa w wysokości pół miliarda złotych!
PO podkreśla, że komisja będzie tylko niepotrzebnym nikomu biciem piany…
– To prawda, te komisje były parodiami już z chwilą ich powołania. To był talk-show posła Sebastiana Karpiniuka czy to innych czołowych pieniaczy PO. Teraz mówimy o aferze, której skala, jeszcze raz podkreślam, jest dziesięciokrotnością afery Rywina! Mamy tu do czynienia z sytuacją, gdy jest niejasna rola najważniejszych osób w państwie, jest wątpliwość co do roli samego premiera! Dlatego stawiam zarzut panu Donaldowi Tuskowi, że jako premier polskiego rządu nie stanął na wysokości zadania. Tak więc koszta całej afery powinny spaść na jego ramiona. Powinien odpowiedzieć Polakom na pytanie, dlaczego między 12 sierpnia a publikacją w „Rzeczpospolitej” wokół tej sprawy nic się nie działo.
Dziękuję za rozmowę.
