fot. iStock.com

15 lutego – Międzynarodowy Dzień Walki z Nowotworami Dziecięcymi

Rocznie w Polsce diagnozuje się od 1,1 tys. do 1,2 tys. nowych zachorowań na nowotwory wśród dzieci. Najczęściej są to białaczki, guz mózgu, chłoniaki i mięsaki – przypominają eksperci w Międzynarodowym Dniu Walki z Nowotworami Dziecięcymi, obchodzonym 15 lutego.

Międzynarodowy Dzień Walki z Nowotworami Dziecięcymi jest organizowany po to, by zwiększać świadomość na temat chorób onkologicznych u najmłodszych – ich objawów, możliwości leczenia i problemów, z jakimi mierzą się pacjenci oraz ich bliscy.

Nowotwory wieku dziecięcego stanowią 1 proc. wszystkich chorób nowotworowych. Co roku diagnozuje się je u 1100-1200 dzieci w Polsce. Najczęściej są to: nowotwory układu krwiotwórczego – białaczki, nowotwory ośrodkowego układu nerwowego i nowotwory układu chłonnego – chłoniaki. Rzadszymi nowotworami są mięsaki tkanek miękkich i kości.

Nowotwory u dzieci różnią się od nowotworów występujących u dorosłych – choćby przebiegiem klinicznym i właściwościami biologicznymi. Rozwijają się bardzo intensywnie, dlatego dają widoczne objawy, chociaż często są one niespecyficzne. Zalicza się do nich: przedłużającą się gorączkę lub stany podgorączkowe, które nie mijają pomimo leczenia, długotrwały kaszel utrzymujący się powyżej trzech tygodni, bóle głowy, zmianę rytmu wypróżnień, bóle pleców i kończyn, utykanie małego dziecka, trudności w poruszaniu, utratę i brak przyrostu masy ciała, guzki i znamiona na skórze. Więcej szczegółów na ten temat można przeczytać między innymi na stronie Fundacji Ronalda McDonalda (https://www.frm.org.pl/pl/co-robimy/co-robimy-nie-nowotworom-u-dzieci), która pomaga chorym dzieciom i ich rodzinom.

Znajomość tych objawów przez rodziców i tzw. czujność onkologiczna jest bardzo ważna, ponieważ w Polsce nowotwory u dzieci wciąż zbyt często wykrywane są w późnych stadiach rozwoju, co zmniejsza szanse na wyleczenie. Tymczasem skuteczność leczenia nowotworów wieku dziecięcego wykrytych wcześnie jest bardzo wysoka. Obecnie stosowane metody pozwalają na wyleczenie ponad 70 proc. chorych dzieci, a w ostrej białaczce limfoblastycznej – nawet ponad 90 proc.

„Leczenie nowotworów wieku dziecięcego opiera się na zasadzie terapii skojarzonej: chemioterapii wielolekowej, radioterapii i leczeniu chirurgicznym. W ostatnich latach dochodzi do tego immunoterapia i terapia komórkowa” – tłumaczy prof. Jan Styczyński, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii i hematologii dziecięcej, cytowany w informacji prasowej przesłanej przez Fundację DKMS.

Przykładem terapii komórkowej jest przeszczepienie komórek krwiotwórczych od dawcy rodzinnego lub niespokrewnionego. Rocznie w Polsce około 180-200 dzieci jest poddawanych tej formie leczenia, w tym część z powodu chorób nieonkologicznych.

„To pokazuje, że dzięki przeszczepieniu krwiotwórczych komórek można leczyć wiele chorób” – podkreśla prof. Jan Styczyński.

Aby było to możliwe istotne jest jednak znalezienie zgodnego dawcy (spokrewnionego lub niespokrewnionego). Szanse na to są jednak bardzo małe i wynoszą 1 na 20 000, a w przypadku rzadkiego genotypu tylko 1 na kilka milionów. Dlatego tak ważne jest, by osoby, które mogą zostać dawcami rejestrowały się w jednym z banków dawców szpiku. Im więcej zarejestrowanych w nich osób, tym większa szansa, że pacjenci z białaczką – w tym dzieci, znajdą odpowiedniego dawcę.

PAP

drukuj