1 grudnia rozprawa w TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego

W Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej 1 grudnia odbędzie się rozprawa dotycząca Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – podały służby prasowe TSUE. Sędziowie w Luksemburgu wysłuchają argumentów rządu Polski i Komisji Europejskiej, która zaskarżyła polskie przepisy.

W sprawie tej Trybunał wydał w kwietniu postanowienie tymczasowe, nakazując Polsce zawieszenie regulacji, które są podstawą działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych sędziów. Zaplanowana na 1 grudnia rozprawa przybliża ostateczne rozstrzygnięcie sporu.

KE, która wniosła skargę w tej sprawie, argumentowała, że nowy system środków dyscyplinarnych „nie zapewnia niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej SN, bo obsadzona jest ona wyłącznie sędziami wyłonionymi przez Krajową Radę Sądownictwa, której 15 członków będących sędziami zostało wybranych przez Sejm”.

Polska podkreśla, że wymiar sprawiedliwości jest domeną państw członkowskich. Rząd w Warszawie wskazuje też, że analogiczne przepisy prawne, jak te wprowadzone w Polsce, obowiązują w innych krajach UE.

W 2017 r. Polska wprowadziła nowy model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów Sądu Najwyższego i sędziów sądów powszechnych. W ramach tej reformy w Sądzie Najwyższym utworzono nową izbę – Izbę Dyscyplinarną. Do jej właściwości należą sprawy dyscyplinarne sędziów SN oraz w instancji odwoławczej sprawy dyscyplinarne sędziów sądów powszechnych.

Komisja Europejska uznała, że ten nowy model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów narusza prawa UE i 25 października 2019 r. wniosła skargę do TSUE w tej sprawie. KE, poza argumentem o braku niezależności, krytykuje to, że nowy system odpowiedzialności dyscyplinarnej umożliwia kwalifikowanie treści orzeczeń podejmowanych przez sędziów sądów powszechnych jako przewinienie dyscyplinarne.

W skardze podniesiono ponadto, że nowy system „nie zapewnia, rozpoznania spraw dyscyplinarnych sędziów w rozsądnym terminie, a także prawa do obrony”. Ma to wynikać z przepisów, które mówią o tym, że czynności związane z wyznaczeniem obrońcy oraz podjęciem przez niego obrony nie wstrzymują biegu postępowania dyscyplinarnego.

Kolejnym zarzut KE dotyczy „ograniczenia prawa sądów do kierowania do Trybunału wniosków o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym”. Za takie działania może również grozić postępowanie dyscyplinarne.

Służby prasowe TSUE przypomniały, że 19 listopada ubiegłego roku Trybunał orzekł, że to Sąd Najwyższy ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące sędziów.

W następstwie tego wyroku Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego 5 grudnia 2019 r. i 15 stycznia 2020 r., orzekła że Izba Dyscyplinarna, z uwagi na okoliczności jej utworzenia, zakres uprawnień, skład oraz udział w jej powołaniu KRS w nowym składzie, nie może być uznana za sąd ani w rozumieniu prawa Unii, ani prawa polskiego.

Orzeczenie to nie zakończyło sporu, a Izba Dyscyplinarna nie przestała działać. W efekcie Komisja Europejska, popierana przez Belgię, Danię, Holandię, Finlandię i Szwecję, wystąpiła do Trybunału, by w ramach środków tymczasowych, nakazał Polsce zawieszenia przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej. Stało się to w kwietniu.

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego po tym orzeczeniu oświadczyła, że postanowienie to „nie podważa w żaden sposób” jej struktury organizacyjnej, ani statusu orzekających w niej sędziów, a sporny zakres dotyczy jedynie postępowań dyscyplinarnych sędziów.

Na rozprawie w przyszłym tygodniu można się spodziewać podania daty opinii rzecznika generalnego TSUE w sprawie tego sporu. Dopiero po niej wydane zostanie ostateczne orzeczenie.

PAP

drukuj