Zrobię wszystko, żeby nie zaprzepaścić tej szansy

Z Katarzyną Druzicką, matką, której 9 lat temu Sąd Rejonowy w Pruszkowie odebrał dziecko, bo nie miała własnego mieszkania, rozmawia Maria S. Jasita



Gmina Stare Babice zobowiązała się do przekazania dla Pani mieszkania z zasobów komunalnych. Taką informację wysłała już do sądu. Nie będzie zatem przeszkody, by Natalia mogła z Panią wreszcie zamieszkać.

– Ciągle niedowierzam i czuję olbrzymią radość. Szczerze mówiąc, nie liczyłam na to, że ktoś się tą sprawą rzeczywiście zajmie. Nie myślałam nawet o tym. Ale tyle czasu bez powodzenia walczyłam o dziecko, starałam się, jak mogłam, i sama robiłam wszystko, co potrafiłam. Nie było żadnego efektu. Zadałam sobie pytanie: ile czasu dziecko może być w placówce? Musiałam podjąć jakieś kroki, jakieś działania na większą skalę: postawiłam wszystko na jedną kartę, chociaż miałam doświadczenia z mediami nie najlepsze, bo kilka lat temu po telewizyjnym reportażu nic się nie zmieniło. Do ponownego zwrócenia się do mediów namawiały mnie też panie z domu dziecka. Natalia ma dzisiaj 12 lat i niestety cierpi. Ona dużo rozumie, już dużo wie, naprawdę widzi, co się z nią i wokół niej dzieje. Kiedy ją zabieram do domu, kiedy się z nią spotykam, to widzę, jak źle na nią wpływa ta sytuacja, jak bardzo tęskni. Musiałam coś zrobić.

Wszystko wskazuje na to, że sprawa będzie miała szczęśliwy finał.

– Ja naprawdę bardzo, bardzo, bardzo się cieszę, że będę mogła mieszkać ze swoim dzieckiem. Tyle lat nie mieszkałyśmy razem! Będziemy po prostu mieć ten swój własny ciepły kąt, a przede wszystkim będziemy razem. To jest chyba najważniejsze.

Jak Pani sobie wyobraża to wspólne życie, którego tak długo byłyście pozbawione?

– Po prostu wiem, że będzie dobrze. Natalia będzie chodziła do szkoły, ja pracuję. Będę się starała zapewnić dziecku jak najlepszy byt u siebie, przy moim sercu. Będę robiła wszystko, żeby żyło się nam jak najlepiej.

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Dotarła do nas informacja, że do domu dziecka zgłosiła się rodzina spod Warszawy, która chciałaby Panią i Natalkę zaprosić na ten czas do siebie.

– Ja też otrzymałam taką informację. Jak tylko pojadę do Natalki, to zapytam, czy będzie chciała pojechać. Ale myślę, że skorzystamy z gościnności tej rodziny, skoro zostałyśmy zaproszone. Na pewno spędzimy te święta razem.

Jak Pani odbiera te wszystkie sygnały od osób, które zadeklarowały pomoc?

– Na nowo uwierzyłam w ludzi. Teraz, po tych reportażach w „Naszym Dzienniku”, wiem, że są ludzie naprawdę o dobrych sercach, którzy chcą pomagać – i pomagają. Naprawdę już teraz wierzę w sukces tej sprawy i w nasze szczęście. Myślę, że wreszcie orzeczenie sądu będzie pozytywne.

Wiele osób interweniowało w Pani sprawie. Chociażby poseł Andrzej Dera z PiS, który jako pierwszy zadeklarował pomoc.

– Chciałabym tym wszystkim ludziom, zwłaszcza panu posłowi, naprawdę z całego serca podziękować, że pomogli mi i mojej córce. Naprawdę bardzo, bardzo dziękuję, aż brakuje mi słów. Zrobię wszystko, żeby tę podarowaną mi szansę wykorzystać. Z mojej strony będę się starała, żeby żyło nam się bardzo dobrze – najlepszą motywacją będzie to, że mam ukochaną córkę przy boku. Ja sama miałam bardzo trudne dzieciństwo i późniejsze lata, niech więc chociaż moja córka ma lepsze życie.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj