Zdrojewski leci do Smoleńska

Co najmniej 30 członków rodzin smoleńskich poleci z delegacją rządową
na uroczystości do Smoleńska 10 kwietnia.

Rządowa delegacja, której będzie przewodniczył minister kultury Bogdan
Zdrojewski, wyleci z Warszawy w poniedziałek wieczorem, 9 kwietnia. Po lądowaniu
w Moskwie uczestnicy zostaną przewiezieni do Smoleńska, gdzie udadzą się na
miejsce lokalizacji przyszłego pomnika ku czci ofiar katastrofy. – Następnie
przejedziemy do Katynia na uroczystości związane z rocznicą katyńską – informuje
Zdrojewski. Po otwarciu placówki konsularnej w Smoleńsku nastąpi powrót do
Warszawy.

Wśród delegacji rządowej znajdą się m.in. przedstawiciele MON, Sejmu,
Kancelarii Prezydenta. Istotną grupę stanowić będą członkowie rodzin osób, które
zginęły w katastrofie.

Zdrojewski podkreśla, że zaproszenia zostały wysłane do wszystkich rodzin, a
połowa była już poinformowana telefonicznie. – Obecnie mamy potwierdzenia około
30 osób, niektóre warunkowo – mówi minister kultury. Zaznacza, że część rodzin
już wcześniej zaplanowała wyjazd z różnymi grupami i z nimi delegacja spotka się
na miejscu w Smoleńsku. Ministerstwo jednak uruchamia dyżur weekendowy, a
ostatecznie listę zamyka w poniedziałek. – Jeżeli liczba uczestników będzie
większa, wyczarterujemy drugi samolot – zapewnia minister.

Ze strony rosyjskiej na uroczystości będzie obecna reprezentacja lokalnych
władz obwodu smoleńskiego oraz minister kultury Aleksandr Awdiejew.

Zdrojewski poinformował też, że pomnik upamiętniający ofiary katastrofy
zostanie odsłonięty w trzecią rocznicę katastrofy. – Planujemy rozpoczęcie
realizacji tego pomnika mniej więcej od początku maja. Chcemy, by był skończony,
zamontowany i gotowy do odsłonięcia na 10 kwietnia przyszłego roku. I żeby to
odsłonięcie oczywiście odbywało się w formie niezwykle uroczystej. Takie jest
założenie, aby na kolejną rocznicę nastąpiło odsłonięcie tego pomnika –
powiedział Zdrojewski.

Zenon Baranowski

***

Czy poruszy?

Nasz Dziennik, 2012-03-31

 

Droga z ponadstumetrowym, czarnym murem, na którym wyryto nazwiska
wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej, złamana brzoza, kamień z tablicą i
krzyż, wyłożony granitem plac – tak ma wyglądać pomnik poświęcony ofiarom
katastrofy smoleńskiej. Monument ma stanąć na Siewiernym w przyszłym roku

Autorem zwycięskiej koncepcji jest zespół w składzie: rzeźbiarz Andrzej
Sołyga, architekt Dariusz Śmiechowski i grafik Dariusz Komorek. Wyniki konkursu
ogłoszono w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Koncepcja przewiduje obszar ok.
400 metrów kwadratowych, wysokość pomnika nie mogła przekroczyć 5 metrów.
Wpłynęło 96 prac, 88 spełniało warunki konkursu i było rozpatrywanych. Autorami
nie byli wyłącznie Polacy, swoje prace przysłali też Amerykanie, Francuzi czy
Rosjanie. Dziewięcioosobowy międzynarodowy sąd konkursowy (prof. Adam Myjak,
prof. Grzegorz Kowalski, prof. Marek Budzyński, Ewa Komorowska, prof. Yury
Volczok, Valery Perfiliev, Hartmut Stielow, Stefanie Amharo Weinmayr, Mariusz
Knorowski) nagrodził trzy projekty i przyznał cztery wyróżnienia. Pierwszą
nagrodę zdobył zespół w składzie: Andrzej Sołyga, Dariusz Śmiechowski i Dariusz
Komorek. – Nasza praca była bardzo ciężka, mieliśmy świadomość
odpowiedzialności, jaka na nas spoczywała i spoczywa. Chcielibyśmy, by w
Smoleńsku powstał pomnik, który byłby wyraźnym śladem tej tragedii – mówił prof.
Adam Myjak.

Zwycięski projekt zakłada wykorzystanie bardzo oszczędnych środków
artystycznego wyrazu. Przedstawia drogę, przy której stoi ponadstumetrowy czarny
mur, na którym wyryto nazwiska wszystkich ofiar. W pomnik wkomponowano złamaną
brzozę, kamień z tablicą i krzyż pozostaną na swoim miejscu. – Projekt został
przygotowany z uszanowaniem miejsca katastrofy jako miejsca świętego i
zachowaniem tego terenu w miarę możliwości w naturalnym, nienaruszonym stanie.
Miejsce, w którym spadł samolot, odgrodzone jest od drogi, wzdłuż której się
idzie, czarnym murem o wysokości 2,20 metra – tłumaczył prof. Marek Budzyński. –
Mur ma szereg pęknięć, idąc wzdłuż niego, mamy wycinkowe kontakty z miejscem
katastrofy. W pewnym momencie na murze pojawiają się nazwiska ofiar, jest to
indywidualne upamiętnienie każdej osoby. Za nazwiskami mur się przerywa i
otwiera się na plac z czarnego granitu. Powstaje otwarta przestrzeń na niebo,
krajobraz, refleksje związane ze śmiercią i z Bogiem – dodaje Budzyński. W
oficjalnym uzasadnieniu werdyktu można przeczytać, że pierwszą nagrodę przyznano
za: "pełne uszanowanie autentyczności miejsca, ochronę strefy przynależnej
ofiarom, dramaturgię drogi, jaką przebyć muszą żyjący, odpowiadającej ostatniej
fazie katastrofy, a następnie otwarcie przestrzeni na metafizykę śmierci, powagę
układu czasoprzestrzennego, będącego tłem dla różnorodnych emocji
przybywających".

Piotr Czartoryski-Sziler, Orońsko

drukuj