Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus (Ef 5, 14)

Homilia JE ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia, metropolity gdańskiego,
wygłoszona 3 kwietnia 2011 r. w kościele Chrystusa Króla w Wejherowie

Czcigodni Księża Infułaci!
Bracia Kapłani z Księdzem Dziekanem Wejherowskim, Prałatem
Tadeuszem Reszką
i Księdzem Proboszczem Prałatem Danielem Nowakiem!
Wspólnoto Parafii pw. Chrystusa Króla i Błogosławionej Siostry
Alicji Kotowskiej!
Rodacy, w kraju i poza jego granicami, którzy poprzez Telewizję Polonia
jednoczycie się z nami w niedzielnej modlitwie Kościoła!
Umiłowani Bracia i Siostry!
Czytania IV niedzieli Wielkiego Postu to swoista pobudka wzywająca do pójścia za
Chrystusem – "światłością świata". Do przebudzenia się z jałowego snu. Do
wyjścia z kręgu duchowej osobności. Do otworzenia swego serca, umysłu, woli na
blask Bożej światłości.
"Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata" – mówi Chrystus do
swych uczniów. Zatrzymał się wraz z nimi w drodze na widok "pewnego człowieka,
niewidomego od urodzenia". Za chwilę zdarzy się cud, "objawią się sprawy Boże".
Niewidomy wyjdzie z mroku, w którym dotychczas żył, stanie się "synem
światłości".

"Jestem światłością świata"
"Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę. (…) Od wieków nie słyszano,
aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od
Boga, nie mógłby nic uczynić" – ten, który odzyskał wzrok, tak będzie o tym
niezwykłym wydarzeniu opowiadał faryzeuszom. Ci jednak pozostali głusi,
nieczuli, zamknięci na znak Bożej mocy. Nie potrafili przełamać schematów, w
których żyli, obudzić w sobie ducha wiary w Syna Człowieczego.
Chrystus – uzdrowiciel ślepego spotkanego w pobliżu sadzawki Siloam, wtedy, w
tamtej godzinie swego życia, na drogach ziemskiej ojczyzny.
Chrystus – Ten, który przyszedł na świat z woli Ojca Przedwiecznego, aby ludzkie
pokolenia wyzwalać ze ślepoty duchowej. Droga ku takiemu wyzwoleniu prowadzi
przez otwarcie ku Chrystusowi serca. Życie wiarą. Odrzucenie grzechów i przywar,
zanurzenie się w Nim: "Jezu mój, we krwi ran swoich obmyj duszę z grzechów
moich" – w dniach Wielkiego Postu rozbrzmiewają w naszych świątyniach słowa
Gorzkich Żalów.
Drogę wyzwolenia rozpoczyna chrzest święty – odradzające obmycie z grzechu
pierworodnego, kiedy ochrzczony otrzymuje Słowo: "światłość prawdziwą, która
oświeca każdego człowieka" (J 1, 9). W dojrzałym, świadomym życiu duchową
ślepotę niweluje otwieranie się na Chrystusową światłość. Na jej owoce, którymi
są "wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda" (Ef 5, 9). Bowiem Chrystusowa
światłość, której źródłem jest On, "światłość świata", adresowana jest do
każdego człowieka. Chrystus "zstąpił z nieba dla naszego zbawienia". Przyszedł,
aby "służyć i dać swoje życie na okup za wielu" (Mk 10, 45). To On – "jedyne
światło, które nie zna zmierzchu" – towarzyszy dziejom człowieka. Wydobywa go na
światło dnia z ciemności grzechu ku jasności, ku dobru, ku prawdzie, ku duchowej
wielkości.
"Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu,
postępujcie jak dzieci światłości" (Ef 5, 8) – przypomina rodzinie ludzkiej św.
Paweł Apostoł w Liście do Efezjan.
Dziś, podczas naszego eucharystycznego zgromadzenia w wejherowskiej świątyni,
dobiegają do nas – utrwalone w Janowej Ewangelii – słowa tego, który dzięki
Chrystusowej łasce odzyskał wzrok: "Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje,
natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę".
W dniach Wielkiego Postu w szczególny sposób kierujemy nasze myśli ku Bogu, ku
Chrystusowi, ku tajemnicy Krzyża, poprzez który przyszło zbawienie. Kierujemy je
ku światłości Wielkanocnego Poranka, który przyniósł wyzwolenie "tych
wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli" (Hbr
2, 14-15).
Błogosławiony czas Wielkiego Postu… Rekolekcje, uczestnictwo w Drodze
Krzyżowej, w nabożeństwie Gorzkich Żalów, praktyki pobożne pomagają rozproszyć
duchowe ciemności, otworzyć nasze serca na światło Chrystusa: "Zbudź się, o
śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus" (Ef 5, 14).
Zbudź się, Bracie i Siostro, z duchowego letargu, z rutyny życia, spójrz we
własne serce, we własne sumienie… Czy nie potrzebuje naprawy, swoistego
duchowego remontu, przewartościowania, otworzenia się na dobro, miłość, empatię,
na Boże wartości i prawa, o których tak często zapomina świat?

Błogosław nam,
Ojcze Święty

Umiłowani! "Człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu. Pan natomiast patrzy na
serce" (1 Sm 16, 7). Pierwsze czytanie przynosi takie słowa Pana. Utrwalone w 1
Księdze Samuela, która opowiada o początku historii Dawida, syna Jessego.
Historii rozpoczynającej długą drogę ku wypełnieniu zbawczego planu Bożego w
Jezusie Chrystusie – wielkim Potomku Dawida.
"Pan natomiast patrzy na serce..". Wczoraj, 2 kwietnia, przeżywaliśmy dzień
modlitwy i pamięci o Ojcu Świętym Janie Pawle II. Sześć lat temu, 2 kwietnia
2005 roku, o godz. 21.37 otworzyła się przed Nim – sługą Ewangelii i świadkiem
Chrystusa Obecnego – wieczność. Wracamy w tych dniach do wspomnień ostatnich dni
życia Ojca Świętego. Ich obraz jakże mocno wrył się w świadomość milionów. Droga
Krzyżowa w Koloseum, w której Jan Paweł II uczestniczył – przez przekaz
telewizyjny – wsparty o krzyż. Krzyż, którym tak mocno naznaczone było jego
życie. Niedziela Wielkanocna 2005 roku, kiedy ostatni raz z okna Pałacu
Apostolskiego udzielił błogosławieństwa Urbi et Orbi. Powraca dźwięk dzwonów
Bazyliki Świętego Piotra oznajmiających światu o odejściu do Domu Ojca
Namiestnika Chrystusowego. Wspomnienie nagłego wiatru, który zatrzasnął księgę
Ewangelii leżącą na jego trumnie. Słów homilii kardynała Josepha Ratzingera:
"Możemy być pewni, że nasz ukochany Papież stoi teraz w oknie Domu Ojca, patrzy
na nas i nam błogosławi. Tak. Błogosław nam, Ojcze Święty".
Umiłowani! Bóg patrzy na serce człowieka… Wpatruje się w nie Kościół, który
Duch Święty czyni "świątynią Boga żywego" (2 Kor 6, 16). Zbliża się niedziela
Miłosierdzia Bożego Roku Pańskiego 2011, dzień beatyfikacji Sługi Bożego Jana
Pawła II. Tego dnia Kościół, w osobie Papieża Benedykta XVI, uzna, "iż Czcigodny
Sługa Boży Jan Paweł II cieszy się chwałą Nieba: stoi przed obliczem Boga,
wpatruje się w Niego "twarzą w twarz"" (1 Kor 13, 12) [z Listu pasterskiego
Episkopatu Polski przed beatyfikacją Jana Pawła II]. Będzie to dzień radości,
wdzięczności, chwały. Spełnią się słowa z homilii kardynała Ratzingera:
"Błogosław nam, Ojcze Święty" – Błogosławiony Janie Pawle II.
W wielkopostny namysł nad naszym życiem włączmy postać Jana Pawła II, świadka
nadziei, pasterza Kościoła powszechnego i duchowego Ojca naszej Ojczyzny. Tyle
razy przypominał nam, abyśmy dochowali wierności dziedzictwu wiary,
chrześcijańskiej tożsamości, ojczystej kultury, temu wszystkiemu, "co Polskę
stanowi". Tyle razy prowadził nas ku Matce Jezusowej danej na obronę naszego
Narodu.
Uczestnik drogi Narodu przez trudny, powojenny czas. Syn Ojczyzny, którą znał i
kochał. W kalendarium przyszłego Papieża utrwalony został również czas jego
modlitwy na dróżkach wejherowskiej Kalwarii. Był tu z grupą krakowskich
studentów w 1953 roku.
Już za niespełna miesiąc Błogosławiony – nasz orędownik w niebieskiej
ojczyźnie…

Patronuje waszej świątyni Chrystus Król
Umiłowani! W czytaniach dzisiejszego dnia rozbrzmiewa także głos przestrogi i
upomnienia. Święty Paweł Apostoł przestrzega przed udziałem "w bezowocnych
czynach ciemności". Nasze duchowe zbliżenie się do męki Chrystusowej niesie
obrazy zła i nieprawości, jakich doświadczył Syn Człowieczy. Pytamy o korzenie
zła, o uwikłanie człowieka, a czasem całych wspólnot, w niewolę grzechu, o
mysterium iniquitatis, którym naznaczone są dzieje człowieka, także naszej
Ojczyzny.
Ten czas – przeżywany w duchu wiary – pozwala także odkrywać zwycięską obecność
krzyża. Znaku zwycięstwa – nad złem, nad nieprawością, nad zbrodnia, "śmiercią,
piekłem i szatanem".
Krzyż stanowi znak waszej świątyni. Ten wejherowski dom Boga Żywego to
poruszające sanktuarium męczeństwa. Trwa w nim pamięć o Piaśnicy – pomorskiej
Golgocie czasu II wojny światowej. Miejscu śmierci, eksterminacji, zdrady
człowieka. To tam, w pomorskim lesie, miała miejsce kaźń pomorskich i
kaszubskich elit: księży, urzędników, nauczycieli, kupców, społeczników… Tych,
którzy angażowali się w różny sposób w służbę i pracę dla swej Ojczyzny –
Polski. Było to także miejsce kaźni wielu rodzin polskich osiadłych na terenie
Rzeszy, także Niemców – przeciwników totalitarnego systemu, także pacjentów
pomorskich szpitali psychiatrycznych.
Wejherowskie sanktuarium męczeństwa to dzieło ks. prałata Daniela Nowaka,
organizatora i proboszcza – od 1987 roku – waszej parafii. Dzieło o wielkim
wymiarze religijnym i patriotycznym, także artystycznym. Wyrosłe z
chrześcijańskiego ducha, naznaczonego stygmatem miłości do pomorskiej ziemi, do
jej trudnej drogi, do ofiary życia tak wielu jej synów i córek, stanowiącej
cząstkę doświadczeń Narodu. Musimy o tej drodze pamiętać, jeśli chcemy pozostać
dziećmi Ojczyzny – wiernymi i wdzięcznymi. "Wszystko, co stało się udziałem
ludzi tej ziemi, wpisuje się w całość tragicznych wydarzeń czasów wojny" –
przypomniał Jan Paweł II w Sopocie 6 czerwca 1999 roku. Nie trzeba tymi dziejami
manipulować, nie wolno ich tragicznego wyrazu mierzyć miarą aktualnych
politycznych zapotrzebowań…
Z jakąż siłą artystycznego przekazu przemawia ze ścian waszej świątyni tragedia
Piaśnickiego Lasu, cząstka tego dziejowego martyrologium, który towarzyszy
dziejom Kościoła. Także z pomnika Ecce Patria… To dzieło serca, wiary,
miłości.
Czcigodny Księże Prałacie, pasterzu parafialnej wspólnoty, przyjmij od swego
biskupa słowa wdzięczności za to dzieło kapłańskiego trudu. Trwać będzie jako
pomnik twej miłości do Kościoła i do pomorskiej wspólnoty – cząstki polskiej
Ojczyzny.
Patronuje waszej świątyni Chrystus Król. On króluje w ludzkich umysłach, woli i
sercu. To dla Jego Imienia, to dla wierności Jego nauce i Jego drodze oddało
życie wielu męczenników Piaśnicy.
Pośród nich siostra Alicja Kotowska, zmartwychwstanka, przełożona wejherowskiego
konwentu i dyrektorka Gimnazjum i Liceum Żeńskiego. "Przez krzyż i śmierć do
zmartwychwstania i chwały" – wedle tej dewizy Sióstr Zmartwychwstanek ułożyło
się jej życie. Spopielono jej ciało wraz z innymi w Lesie Piaśnickim, aby ukryć
zbrodnię. Ale bezowocne są czyny ciemności. Sześćdziesiąt lat później, 13
czerwca 1999 roku, na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie Jan Paweł
II wyniósł tę Służebnicę Pańską, pierwszą spośród męczenników piaśnickich, do
chwały błogosławionych, w gronie 108 męczenników II wojny światowej.
Do Błogosławionej Alicji – współpatronki waszej parafii – modlimy się o jej
wstawiennictwo za waszą wspólnotą wiary, za Wejherowem, za Pomorzem Gdańskim…
Umiłowani! "Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo
Ty jesteś ze mną".
Ciemna dolina nieprawości, przez którą tylu synów i córek naszej Ojczyzny poszło
drogą krzyża. W kwietniu przywołujemy pamięć Katynia. Tamtej zbrodni
komunistycznego totalitaryzmu, o której świat miał się nigdy nie dowiedzieć.
Przez lata trwało katyńskie kłamstwo. Ale było też tak, że wbrew okolicznościom
podejmowano z nim walkę – w imię prawdy, nie bacząc na okoliczności.
Rok temu minęło 70 lat od tamtej kainowej zbrodni. W sobotni poranek, 10
kwietnia 2011 roku, wyleciała do Katynia delegacja Narodu Polskiego na czele z
prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Lechem Kaczyńskim. Udali się tam w
imię Polski, która pamięta, aby na mogiłach polskich oficerów zapalić znicze
pamięci i wierności, uczestniczyć we Mszy Świętej, w wigilię Niedzieli
Miłosierdzia Bożego odmówić modlitwę, która każdego dnia obiega świat: "Dla Jego
bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata"…
Niesiemy w sercach naszych pamięć tego tragicznego poranka smoleńskiej
katastrofy, kiedy zastygło w bólu serce Ojczyzny i serce każdego z nas.
Za kilka dni pierwsza rocznica tragedii smoleńskiej. Pierwsza rocznica tamtych
dni. Wpisanych na trwałe w dziedzictwo polskiej historii. Dni modlitwy,
czuwania, pożegnań na drogę wieczności w różnych miejscach Ojczyzny. Jakże wiele
w tamtych dniach było nadziei, że ta tragedia przyniesie jakąś zasadniczą
odmianę i przemianę, wprowadzi ład w polskie życie polityczne i społeczne,
ostudzi emocje. Także pozwoli zobaczyć tych, którzy zginęli – szczególnie
prezydenta RP – w prawdzie ich życia, tak często niedostrzeganej, lekceważonej,
wyszydzanej.
Pytaliśmy o znaczenie tej śmierci, także w wymiarze Ojczyzny, jej dziejowej
drogi. W pasterskim słowie napisaliśmy – członkowie Rady Stałej Konferencji
Episkopatu Polski – że oddali życie, "aby kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze
z przestrzeni publicznej, aby prawda o ludobójstwie tysięcy bezbronnych jeńców
polskich dotarła do świadomości świata". Przypominaliśmy słowa Zbawiciela o
plonie obfitym, jaki przynosi pszeniczne ziarno, które obumiera, aby wydać plon
życia (por. J 12, 24).
Oczekujemy z wiarą na ten plon. Oczekujemy na te pędy życia, których wzrostu –
ku dobru, ku prawdzie, ku sprawiedliwości – nie przytłumi chwast cynizmu,
oschłych, niesprawiedliwych, zapiekłych w niechęci serc. Życie polskie dalej
trwa, stają nowe zadania, wyzwania. Ale nie można zamykać oczu na problemy –
jakże ich wiele – które zrodziła tragedia smoleńska. Bo to nie są problemy
generowane polityczną grą. Ich źródłem są wrażliwe sumienia, często zranione
uczucia – także te o religijnym wymiarze, niepokój o jutro Polski.
Umiłowani! Miarą dojrzałości narodu jest jego troska o historyczną pamięć. Bez
niej narody – znana to maksyma – tracą życie. Jeśli pamięć trwa – wiedzą, skąd
przychodzą, na czym mają się wspierać, komu i za co mają dziękować.
Żywi wobec zmarłych mają obowiązek pamięci. Obowiązek ten wyrasta przede
wszystkim z miłości. Jakże inaczej wyglądałyby polskie cmentarze, gdyby w naszej
narodowej wspólnocie zgasło poczucie więzi z tymi, którzy tam spoczywają. Jakże
inaczej wyglądałyby ulice naszych miast, gdyby nie przypominały – pomnikami,
tablicami – o tym, co się zdarzyło – godnym uczczenia, pamięci, refleksji.
To z tego ducha wdzięcznej pamięci powstała ta tablica, którą dziś poświęcamy –
upamiętniająca w waszej świątyni ofiary Smoleńska. Jedna z wielu, jakie w ciągu
roku powstały w Ojczyźnie. Jedna z wielu wyrosłych z ducha miłości. Jedna z
tych, które zostały umieszczone w świątyni. Dlatego nie napotkała przeszkód,
sprzeciwu w realizacji, nie wywołała pseudodyskusji, że w czymś będzie komuś
przeszkadzała. Niech trwa we wspólnocie wiary i pamięci w wejherowskim
sanktuarium męczeństwa. Niech przypomina pokoleniom, które będą tu przechodzić,
aby wielbić Boga, o ofierze ludzi prawych – ofierze w imię Polski, w imię
prawdy, w imię pamięci o katyńskiej zbrodni.
Dusze sprawiedliwych są w ręku Pana. Niech ofiary smoleńskiej tragedii trwają w
naszej pamięci, modlitwie, sercach – bo zasłużyli na to swoją życiową drogą,
swoją pracą i służbą Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
Na drogach Wielkiego Postu wpatrujemy się w oblicze naszego Pana, Męża Boleści i
Króla Wieków.
"Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata" (J 9, 2).
Idźmy za tą światłością. "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a
zajaśnieje ci Chrystus" (Ef 5, 14).
Amen.

drukuj