Zaplecze Putina
Na rosyjskiej stronie Stowarzyszenia Weteranów Grupy Szturmowej Alfa,
czyli oddziału z nazwą KGB, ukazał się artykuł Władysława Szweda, który
współpracuje od pewnego czasu z gazetą wydawaną przez stowarzyszenie i
całkowicie wpisuje się w jej linię programową. Cele publikacji można streścić
następująco: po pierwsze, wyrażenie poparcia politycznego dla Putina, po drugie,
atakowanie Gorbaczowa i pierestrojki, po trzecie, nostalgia za sowieckim
ustrojem, po czwarte, uderzenie w różnie definiowanych i różnie rozumianych
wrogów Rosji. I w tym mieści się sprawa Katynia, której Szwed od pierwszej
połowy lat dziewięćdziesiątych poświęcił wiele publikacji, w tym książek,
interpretując zbrodnię katyńską w kategoriach agresji propagandowej Polski, czy
też szerzej Zachodu, przeciwko Rosji. W ten sposób Szwed interpretuje też wyrok
Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Janowiec przeciwko Federacji
Rosyjskiej.
Szwed to dawny komunistyczny funkcjonariusz partyjny, był drugim sekretarzem
Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Litwy, reprezentuje postawę nostalgii
za Związkiem Sowieckim i to w sumie tworzy dosyć spójną całość logiczną. Oni
sami określają ją jako patriotyczną. Paradoks sytuacji polega na tym, że w
gruncie rzeczy jest to część zaplecza politycznego Putina, obecnego obozu
rządzącego. Niezależnie od tego sam Szwed jest członkiem
Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Żyrinowskiego, ale to jest żadna opozycja,
tylko część obozu rządzącego, z którym nasz rząd próbuje się "pojednać". To
dobrze pokazuje paradoksalność sytuacji, że w gruncie rzeczy zaplecze polityczne
tego obozu nie akceptuje uznania zbrodni katyńskiej za zbrodnię wojenną,
zbrodnię sowiecką. Jest to bardzo niekonsekwentne postępowanie, zważywszy, że w
głosowaniu w Strasburgu sędzia rosyjski zgodził się, że była to zbrodnia
wojenna. Natomiast we wszystkich innych kwestiach zajmował radykalnie odmienne
stanowisko.
Dla strony rosyjskiej trudnym problemem jest decyzja prokuratury z 2004 roku, w
której nie brano pod uwagę winy Stalina i całego kierownictwa partii
komunistycznej i odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. Wydaje mi się, że
obecne władze rosyjskie boją się po prostu kompromitacji, którą w gruncie rzeczy
jest to orzeczenie z 2004 roku o umorzeniu śledztwa prokuratury. Stąd ta
niejednoznaczna postawa, a po drugie, niechęć przed generalnie rzecz biorąc
rozliczeniami zbrodni stalinowskich. Pełne i konsekwentne przyznanie się do
zbrodni katyńskiej otwierałoby ogromny problem wewnętrzny osądzenia się,
rozliczenia z tym okresem. Tymczasem obecny system rządzący czuje się z nim
związany, przynajmniej tradycją imperialną, i dla niego jest to bardzo trudne
albo wręcz niemożliwe.
Warto zwrócić uwagę, że także z wewnętrznego, rosyjskiego punktu widzenia
wyrok w Strasburgu jest bardzo ważny, bo zbrodnia katyńska została uznana za
zbrodnię wojenną prawa międzynarodowego.
Włodzimierz Marciniak
Autor jest politologiem i sowietologiem z Instytutu Studiów Politycznych PAN
