Z Katynia do wieczności
W ostatniej drodze Lechowi i Marii Kaczyńskim na miejsce wiecznego
spoczynku nie towarzyszyła już mgła, która 10 kwietnia prezydenckiemu samolotowi
miała nie pozwolić bezpiecznie podejść do lądowania na lotnisku w Lesie
Katyńskim. Nie przeszkodził im też krążący w atmosferze pył wulkaniczny, który
tylko niektórym przywódcom państw pozwolił na to, by razem z nami złożyć ostatni
hołd Parze Prezydenckiej. Spoczęli wspólnie w krypcie pod Wieżą Srebrnych
Dzwonów w katedrze na Wawelu, w skromnym sarkofagu w krypcie nazywanej już
katyńską. Na płycie grobowca widnieje znak krzyża i napis: „Lech Aleksander
Kaczyński” oraz „Maria Helena Mackiewicz Kaczyńska”.
„Świat miał się nigdy nie dowiedzieć. Rodzinom ofiar odebrano prawo do
publicznej żałoby, do opłakania i godnego upamiętnienia najbliższych” – zapewne
nikt z czytających tę frazę z ostatniego przemówienia prezydenta Lecha
Kaczyńskiego, które miał wygłosić nad dołami śmierci w Katyniu, nie spodziewał
się, że doczesna droga Głowy Państwa dobiegnie też kresu w Lesie
Katyńskim.
Wawel – wyniosłe, skaliste wzgórze, skrywające w swoich
podziemiach krypty królów, wieszczów, bohaterów, od wczoraj jest miejscem
wiecznego spoczynku Pary Prezydenckiej: Lecha i Marii Kaczyńskich.
Z bazyliki
Mariackiej ulicą Grodzką, obok Krzyża Katyńskiego, najbliższa rodzina, władze
naszego kraju i wszyscy zgromadzeni w pobliżu trasy konduktu na Krakowskim Rynku
i okolicznych uliczkach odprowadzili Parę Prezydencką do miejsca wiecznego
spoczynku. Trumny z ciałami Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego Małżonki Marii
spoczęły w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów w katedrze na Wawelu, która nosi
nazwę Krypty Katyńskiej. Oboje zginęli tragicznie na służbie, w katastrofie pod
Smoleńskiem, tak jak 94 inne wybitne osoby, które 10 kwietnia 2010 roku
zmierzały do Katynia, by oddać hołd zamordowanym tam przez NKWD przed
siedemdziesięcioma laty Polakom.
Podczas złożenia trumien w krypcie obecna
była tylko najbliższa rodzina Lecha i Marii Kaczyńskich. Następnie w hołdzie
Parze Prezydenckiej oddano salut narodowy, rozbrzmiało 21 salw armatnich.
Majestatyczną ceremonię pogrzebową relacjonowały największe światowe stacje
telewizyjne.
Do Krakowa trumny z ciałami Pary Prezydenckiej przybyły z
Warszawy. Ostatnia droga wiodła w sobotę z Pałacu Prezydenckiego do warszawskiej
archikatedry Świętego Jana. Wczoraj rano kondukt żałobny przejechał przez plac
Bankowy przed warszawskim ratuszem, gdzie Lech Kaczyński urzędował jako
prezydent stolicy, obok Muzeum Powstania Warszawskiego, na lotnisko, a następnie
trumny przetransportowano do Krakowa.
Trumna z ciałem Prezydenta Lecha
Kaczyńskiego była przykryta proporcem Prezydenta RP – Zwierzchnika Sił Zbrojnych
RP, trumna z ciałem Pierwszej Damy – biało-czerwoną flagą.
Dziesiątki tysięcy
Polaków pożegnały wczoraj na Krakowskim Rynku i w bazylice Mariackiej swojego
Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Pierwszą Damę. Wraz z nami hołd złożyli także
zagraniczni goście, między innymi: prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew,
prezydent Niemiec Horst Koehler, prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, były
prezydent – Wiktor Juszczenko, była premier Ukrainy Julia Tymoszenko, prezydent
Czech Vaclav Klaus, prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, prezydent Litwy Dalia
Grybauskaite, prezydent Łotwy Valdis Zatlers, premier Maroka Abbas El Fassi,
delegacje z Azerbejdżanu, Białorusi, Iraku, Armenii.
Na uroczystości
pogrzebowej słowa powitania skierował do wszystkich metropolita krakowski ks.
kard. Stanisław Dziwisz. – Wstrząśnięci tragedią, jaka się rozegrała osiem dni
temu pod niebem Smoleńska, żegnamy dziś z czcią prezydenta Rzeczypospolitej
Polskiej profesora Lecha Kaczyńskiego i jego małżonkę Marię. Oni sami, udając
się w ostatnią, jak się okazało, podróż, pragnęli złożyć hołd pomordowanym
rodakom, spoczywającym w rosyjskiej ziemi od siedemdziesięciu lat. Realizując to
pragnienie, zapłacili najwyższą cenę. Ich przejmujący los podzieliła cała
delegacja składająca się z dziewięćdziesięciu czterech naszych braci i sióstr –
powiedział ks. kard. Dziwisz. Podkreślał, że doświadczenie tej tragedii domaga
się od nas głębokiego symbolu oraz szczególnej pamięci. – Na Wawelu spoczną dwie
trumny, ale zapisany w nich jest los wszystkich pozostałych towarzyszy ostatniej
podniebnej podróży. Zapisana jest w nich również pamięć o spoczywających w
katyńskich mogiłach synach polskiego Narodu. W ten sposób Krypta Katyńska na
Wawelu będzie przemawiać do naszych serc oraz do pamięci następnych pokoleń –
dodał ksiądz kardynał.
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski podkreślał, że
ofiara tragicznie zmarłych w katastrofie pod Smoleńskiem „nie może być daremna”.
Akcentował, że śmierć wybitnych przedstawicieli Narodu jest „niepowetowaną
stratą”. Jak zauważył, odeszli ludzie różnych wyznań, profesji i przekonań
politycznych, ale „majestat śmierci przywraca właściwe proporcje podziałów i
konfliktów”. Marszałek Komorowski wskazał, że „pierwszy obywatel RP” Lech
Kaczyński odszedł nagle i zbyt wcześnie. – Odszedł na wieczną wartę po
długotrwałej, wytężonej pracy i służbie. Tej z czasów walki o niepodległość w
okresie opozycji antykomunistycznej, w czasach, gdy trzeba było służyć w związku
zawodowym „Solidarność”, i w czasach, gdy trzeba było służyć w ramach służby
państwowej po 1989 roku – stwierdził Komorowski. O Marii Kaczyńskiej marszałek
Sejmu mówił jako o osobie mądrej i odważnej, otwartej i serdecznej, chętnie
pomagającej innym.
Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Janusz Śniadek
przypomniał, że Lech Kaczyński był człowiekiem „Solidarności”. Ocenił, że jego
śmierć na nowo rozpaliła w sercach Polaków ducha. – W czasie tych swoistych
rekolekcji uświadamiamy sobie, że rezygnując z wartości, tracimy poczucie
wspólnoty. Tracimy Polskę. Nie ma wolności bez wartości. Wyśmiewani za niemodny
patriotyzm, wierni Bogu i Ojczyźnie, podnieśliśmy głowy. Zróbmy wszystko, aby
rozpalony w sercach i umysłach płomień nie wygasł – mówił przewodniczący
„Solidarności”. – Pamięć i prawda są silniejsze od największych tragedii.
Chcemy, aby przyszłość naszego Narodu, Polski i świata wyrastała z pamięci i
opierała się na prawdzie – mówił Śniadek. Zwracając się do zagranicznych gości,
zaapelował: – Powiedzcie wszystkim, jak Lech Kaczyński kochał prawdę, jak o nią
walczył, powiedzcie o tych tłumach w Warszawie i pod Wawelem.
Jeszcze wczoraj
wieczorem, tuż po opuszczeniu przez zagraniczne delegacje wawelskiego wzgórza,
krypta została otwarta na całą noc dla tych, którzy chcieli złożyć hołd Lechowi
i Marii Kaczyńskim.
W krakowskich uroczystościach pogrzebowych uczestniczyło
ok. 150 tys. osób zebranych na Rynku Głównym, okolicznych ulicach, Błoniach i
przy sanktuarium w Łagiewnikach. Miliony Polaków w kraju i za granicą
towarzyszyły Parze Prezydenckiej w ostatniej drodze za pośrednictwem transmisji
telewizyjnych i radiowych.
Artur Kowalski, Kraków
