Wybuchowy sponsorat

Gazprom, realizujący strategiczne cele Federacji Rosyjskiej, będzie nadal
fundował stypendia doktoranckie na Uniwersytecie Warszawskim. Uczelnia wyłoniła
dotąd dwóch stypendystów. W planach są kolejni. Nabór do drugiej edycji
rozpocznie się na początku przyszłego roku.

Według jakich kryteriów stypendia są przyznawane? Na to pytanie biuro prasowe
uczelni odpowiedziało lakonicznie: środki są wypłacane w ramach realizacji
programu stypendialnego, na mocy podpisanej w maju ubiegłego roku umowy.
Uczelnię reprezentował prof. Tadeusz Tomaszewski, prorektor UW ds. nauczania i
polityki kadrowej. Gazprom – wiceszef koncernu Aleksander Miedwiediew, który
wygłosił też wykład "Rola Gazpromu w kształtowaniu bezpieczeństwa energetycznego
w Europie i na świecie". Stypendyści są wyłaniani w ramach konkursu, do którego
mogą przystąpić uczestnicy studiów doktoranckich dowolnego kierunku studiów na
UW. Tematyka badań musi dotyczyć stosunków polsko-rosyjskich. W szczególności
współpracy polsko-rosyjskiej w dziedzinie biznesu, zarządzania, ochrony
środowiska i gospodarki energetycznej.
Pierwsza edycja konkursu na stypendia doktoranckie w zakresie stosunków
polsko-rosyjskich rozpoczęła się na Uniwersytecie Warszawskim 31 stycznia br.
Stypendium przyznano dwóm osobom. Wśród tematów laureatów I edycji znalazł się
m.in. dotyczący analizy zależności i współzależności energetycznej Polski i
Rosji autorstwa Konrada Dynkiewicza z Wydziału Dziennikarstwa i Nauk
Politycznych. Praca dotyczyła trzech sektorów rynku w Polsce i Rosji:
elektroenergetycznego, gazu ziemnego oraz naftowego. Tematyka kolejnej pracy
doktorskiej to zasady konstruowania terminologii z dziedziny prawa
farmaceutycznego. Uczelnia nie ujawnia tytułów prac odrzuconych.
Uniwersytet przewiduje wznowienie kolejnych trzech edycji konkursu, w których
mają zostać wyłonieni kolejni laureaci. W każdej planuje się przyznanie
maksymalnie dwóch stypendiów, w ostatniej – trzech.
Nabór do drugiej edycji rozpocznie się na początku roku 2012. Uczelnia nie
podaje tematów przyszłych prac. Jak poinformowano nas w biurze prasowym UW, będą
one znane po rozstrzygnięciu II edycji konkursu. Przez dwa lata laureaci
konkursu mają otrzymywać kwotę w wysokości 2 tys. zł miesięcznie. Stypendium
przyznaje powołana przez rektora komisja konkursowa. Środki finansowe na
stypendia dla doktorantów fundują w całości rosyjski Gazprom Export i spółka
EuRoPol Gaz. Łącznie przeznaczają one na ten cel 432 tys. złotych. Po
zakończeniu programu stypendysta składa dziekanowi swojego wydziału lub szefowi
odpowiedniej jednostki dydaktycznej uczelni wyczerpujący raport z wykonanej
pracy i badań. Następnie uczelnia przedstawia sprawozdanie z realizacji programu
stypendialnego Gazpromowi i EuRoPol Gazowi, spółce zarządzającej polskim
odcinkiem gazociągu jamalskiego, w której Gazprom ma 48 proc. udziałów. Warto
dodać, że podpisaniu umowy towarzyszył protest ze strony studentów tej uczelni,
którzy – z ekspercką pomocą Fundacji Republikańskiej – tego samego dnia przed
bramą główną UW zorganizowali happening. Jak podkreślił w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" jeden ze współorganizatorów protestu Mateusz Siepielski, student
prawa, Uniwersytet podpisał umowę stypendialną nie z firmą biznesową, co byłoby
naturalne, ale z instytucją państwa rosyjskiego. – To groźne zjawisko, które
świadczy o niesamodzielności intelektualnej tej uczelni. Zwłaszcza że Gazprom
stara się konkurencyjnie walczyć z Polską, budując takie przedsięwzięcia jak
Nord Stream. Byłoby lepiej, gdyby państwo polskie zajmowało się samo promowaniem
swoich studentów, a ewentualnie, gdyby współpracowało z instytucjami, które są
neutralne wobec naszego kraju, a za takie na pewno nie można uznać Gazpromu –
ocenia Siepelski. Jak podkreśla, rosyjskie władze wykorzystują Gazprom do
realizacji swoich politycznych interesów. Firma weszła w skład konsorcjum Nord
Stream, które 9 kwietnia 2010 r. oficjalnie rozpoczęło budowę omijającego
Polskę, Ukrainę i kraje bałtyckie Gazociągu Północnego.

Kto płaci, ten wymaga
– Pamiętam wypowiedź Putina we wrześniu 2009 r., który stwierdził, że kontrakt
jamalski był obustronnie korupcyjny. Więc obarczał stronę polską, że dała się
skorumpować Gazpromowi. W tym kontekście dalsza ofensywa tego koncernu, sięganie
do środowiska młodzieży akademickiej jest nad wyraz niepokojące – ocenia prof.
Tadeusz Marczak z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu
Wrocławskiego. W opinii dr. Włodzimierza Marciniaka, politologa, specjalisty w
zakresie polityki rosyjskiej, kierownika Zakładu Porównawczych Badań
Postsowieckich w Instytucie Studiów PAN, polska uczelnia nie powinna podpisywać
umowy z rosyjskim koncernem. Dlaczego? Jego głównym właścicielem jest Federacja
Rosyjska i to jej interesy reprezentuje. – Trudno o bardziej wymowny przykład
tworzenia pewnego środowiska na polskiej uczelni przy pełnej świadomości tych,
którzy się na to godzą – stwierdza dr Marciniak. Jak podkreślają eksperci,
Gazprom jest instytucją specyficzną. I nie chodzi o to, że ten rosyjski koncern
państwowy to największy światowy wydobywca gazu ziemnego. Jest też głównym
dostawcą dla odbiorców Europy Środkowo-Wschodniej oraz krajów byłego Związku
Sowieckiego. Koncern korzysta ze wsparcia rosyjskich władz w dążeniu do
wzmacniania pozycji ekonomicznej w państwach unijnych, m.in. angażując się we
wspólne projekty europejskich spółek gazowych.
Andrzej Maciejewski, ekspert z Instytutu Sobieskiego w Warszawie, podkreśla, że
fundowanie stypendiów przez rosyjski koncern skutecznie wpisuje się w jego
politykę PR. – Chodzi o tworzenie sobie grupy osób, które patrzą na Gazprom nie
przez pryzmat zagrożenia, ale jako partnera handlowego. Gazprom prowadzi tu
bardzo przemyślaną strategię długofalowego wpływu na rynek – podkreśla. W jego
opinii, istnieje pewna obawa co do niezależności studenckich prac. W myśl
zasady: "kto płaci, ten wymaga". – Daleki byłbym tu jednak od sugestii co do
nacisków na prace czy prowadzone badania. Ale tzw. dobry duch sponsora zawsze
gdzieś tam się unosi. Od tego się nie ucieknie – kwituje Maciejewski.

Anna Ambroziak
 

drukuj