Własność dla Polaków
BILANS RZĄDOWY
Uwłaszczenie na Ziemiach Odzyskanych i w blokowiskach
Co się udało
– nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych umożliwia szybkie i tanie przekształcenie mieszkania lokatorskiego w pełną własność
– przyjęcie ustawy o ujawnieniu w księgach wieczystych prawa własności nieruchomości Skarbu Państwa
Co się nie udało
– z powodu samorozwiązania Sejmu przepadła nowelizacja ustawy o księgach wieczystych i hipotece
– nie uwłaszczono posiadaczy rodzinnych ogrodów działkowych
– brak ustawy reprywatyzacyjnej
Skutki zmiany układu politycznego na lewicowo-liberalny
– wymiar sprawiedliwości może być mniej skłonny do orzekania w sprawach roszczeń niemieckich w sposób korzystny dla polskich właścicieli
Uwłaszczenie Polaków na polskim majątku było niemal tematem tabu przez cały okres III RP. W tym samym czasie polską własność przejmowały podmioty zagraniczne, osoby wywodzące się ze środowisk nomenklaturowych, a także przestępczych. Wobec takich faktów tym pilniejsze stało się uporządkowanie spraw własności majątku stanowiącego podstawę bytu wielu rodzin.
Mieszkania komunalne i prawo użytkowania wieczystego
Przed 2005 rokiem państwo umożliwiło uwłaszczenie najemców lokali komunalnych poprzez sprzedaż mieszkań za niewielki ułamek (np. 10 proc.) wartości szacunkowej. Rodzinom, które mieszkały w takich domach, stworzono możliwość przejęcia na własność tych mieszkań. Jednak można odnieść wrażenie, że twórcy tych przepisów nie dokonali dostatecznego wysiłku intelektualnego: w czasach PRL mieszkania w ramach tzw. kwaterunku przydzielano z zasobów państwowych (później skomunalizowanych) i prywatnych. Najemca nie mógł wybrać, w nieruchomości jakiego właściciela chce mieszkać. Jednak w momencie uwłaszczania nie można było bezprawnie odebrać kamienic ich właścicielom, by przekazać mieszkania najemcom. W efekcie lokatorzy mieszkań dawnego „kwaterunku” na zasadzie zupełnie przypadkowego kryterium znaleźli się w dwóch grupach: część mogła na korzystnych warunkach przejąć zajmowane mienie, część została wspólnie z właścicielami kamienic obciążona skutkami rabunkowej gospodarki zasobem mieszkaniowym.
Poza tym procesem pozostali nadal spółdzielcy, osoby posiadające prawo użytkowania wieczystego, a także użytkownicy nieruchomości położonych na Ziemiach Zachodnich, co do których mogłyby istnieć wątpliwości w zakresie ich stanu prawnego.
Pod koniec IV kadencji Sejm przyjął ustawę umożliwiającą przekształcanie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności, co pozwoliło formalnie uregulować swój stan posiadania użytkownikom wieczystym na terenie całej Polski, zaś w odniesieniu do nieruchomości poniemieckich dało użytkownikom wieczystym możliwość nabycia „mocniejszego” prawa do swoich domów i działek.
Roszczenia niemieckie
Jednak przez cały okres od 1989 do 2005 r. przedstawiciele władz twierdzili, że nie ma niebezpieczeństwa związanego z ewentualnymi zaniedbaniami we wpisach do ksiąg wieczystych. Zbywano w ten sposób ostrzeżenia przed ewentualnymi roszczeniami wynikającymi z tych zaniedbań. Tłumaczenie to było naiwne w tym sensie, że wmawiano, iż nie ma żadnego zagrożenia, jednak argumentacja odwoływała się do pewnych faktów prawnych, które rzeczywiście zaszły.
Długotrwały i pełen konfliktów proces przejmowania Ziem Odzyskanych od Sowietów i jednocześnie brak jednoznacznej wizji rozwoju polskiego osadnictwa, a także polityki wobec ludności autochtonicznej skutkowały różnymi rozwiązaniami. Nieraz lokalne urzędy wydawały akty nadania gospodarstw rolnych, co było podstawą do przeprowadzenia procedury ustalenia granic i dokonania stosownego wpisu do ksiąg wieczystych. Często jednak z przyczyn politycznych kończyło się na przyznaniu jedynie użytkowania wieczystego lub innego ograniczonego prawa do ziemi.
Niezależnie jednak od stanu własności indywidualnej w okresie powojennym wydano szereg ustaw, które stanowią podstawę uznania polskiej własności państwowej majątków poniemieckich, w tym ustawy o zajęciu majątków państw pozostających z państwem polskim w stanie wojny w latach 1939-1945 i majątku osób prawnych i obywateli tych państw oraz dekretu o uchyleniu mocy prawnej wszystkich ksiąg wieczystych na obszarze Ziem Odzyskanych i byłego Wolnego Miasta Gdańska. W trakcie ewentualnych procesów w obecnym stanie prawnym przepisy te stanowią poważny argument przeciw roszczeniom niemieckim.
Być może dlatego dotąd mamy do czynienia jedynie z rewindykacjami tzw. późnych przesiedleńców, czyli zwykłych emigrantów, którzy posiadali swoją własność już w czasach PRL, następnie zaś dobrowolnie się jej zrzekli, by móc wyjechać do kraju, gdzie – jak sądzili – czeka ich lepsze życie. A konkretniej, mamy do czynienia z roszczeniami ich spadkobierców. Słynna w całej Polsce stała się sprawa Agnes Trawny, której rewindykacje zostały uznane przez sąd jako wynikające z prawa do spadku. W istocie Trawny otrzymała w swoim czasie spadek po ojcu i dopiero później porzuciła majątek, który został przejęty przez Skarb Państwa. Jest to przypadek szczególny, jednak trudno zrozumieć ten wyrok, zwłaszcza w świetle kolejnego orzeczenia nt. majątku Trawny, gdzie podobne roszczenia uznano za przedawnione. Być może należałoby tu wnieść rewizję nadzwyczajną?
Dopiero wyrok w tej sprawie zaalarmował polskie społeczeństwo – stało się jasne, że zapewnienia o braku niemieckich roszczeń są bezpodstawne. Przede wszystkim Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało ustawę o uporządkowaniu ksiąg wieczystych, która ma wyeliminować błędy we wpisach, jakie mogłyby być nadużywane przez występujących z roszczeniami Niemców. Nadal nie ma natomiast projektu przepisu, który likwidowałby lukę w prawie pozwalającą obecnie występować ze skutecznymi roszczeniami przez spadkobierców emigrantów. Nieprowadzącym bezpośrednio do uwłaszczenia rozwiązaniem, ale niezbędnym społecznie jest zapewnienie opieki rodzinom wyrzucanym z przejętych przez Niemców nieruchomości.
Spółdzielnie mieszkaniowe
Tytułem prawnym, jakim legitymują się zwykle mieszkańcy lokali spółdzielczych, jest spółdzielcze prawo do lokalu – lokatorskie bądź własnościowe. Brak pełnej własności lokalu i możliwości jego wyodrębnienia z majątku spółdzielni uzależnia mieszkańców od praktycznie niekontrolowanych zarządów i prezesów postkomunistycznych molochów, które notabene stają się czasem prawdopodobnym terenem ekspansji zorganizowanych grup przestępczych.
W poprzednich latach powszechną praktyką była zamiana – za słoną opłatą – prawa lokatorskiego na własnościowe, co pozwalało na obrót tym prawem (nie, jak się powszechnie sądzi, mieszkaniem) na wolnym rynku. Nadal jednak fakt posiadania takiego prawa uzależniał lokatora (w powszechnym mniemaniu – już „właściciela”) od spółdzielni. Można było się np. obawiać sytuacji, w której niekontrolowany przez nikogo zarząd narobi długów, a komornik zajmie mieszkanie spółdzielcy. Istniały wprawdzie przepisy pozwalające formalnie na wyodrębnienie własności lokalu, ale ich wykonywanie było sabotowane przez spółdzielnie pod pozorem np. „problemów z uregulowaniem stanu prawnego gruntów”. Jednocześnie nie było możliwości wyegzekwowania tego prawa na drodze sądowej. Zasadniczą zmianę przyniosła przyjęta w czerwcu br. przez Sejm nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która pozwala na przekształcenie prawa lokatorskiego na własnościowe po spłaceniu przez spółdzielcę 100 procent kosztów budowy mieszkania. Dotąd spółdzielnie dokonywały rewaloryzacji tej kwoty, z czego wynikała konieczność wnoszenia wysokich dopłat. Ponadto ustawa przewiduje sankcje karne za uchylanie się spółdzielni od wyodrębniania własności lokali.
Nowelizacja z czerwca 2007 r. jest bardzo korzystna dla spółdzielców, jednak spowodowała ona również charakterystyczną reakcję zarządów spółdzielni, które poczuły się zagrożone w procederze bezpodstawnego wzbogacania się kosztem spółdzielców. Wiosną, gdy było już jasne, że nowelizacja będzie uchwalona, pojawiły się alarmujące informacje o eksmitowaniu spółdzielców z mieszkań w sposób niezgodny z obowiązującym prawem w celu przejęcia ich mieszkań i uniemożliwienia im uwłaszczenia. Eksmisje te bywały drastyczne, ich przebieg rodził podejrzenia o legalność całego postępowania.
