Wielkie rekolekcje Narodu

Jest rok 1956. Mija trzysta lat od złożenia Jasnogórskich Ślubów Narodu
Polskiego przez króla Jana Kazimierza. Polska przygotowuje się do jubileuszu
tysiąclecia przyjęcia chrztu. Tymczasem komuniści po raz kolejny internują głowę
Kościoła katolickiego w Polsce ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Zostaje
uwięziony w Komańczy na pograniczu polsko-słowackim. Tam na prośbę Ojców
Paulinów pisze tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Jak się później
okazało, stały się one fundamentem programu duszpasterskiego określanego mianem
Wielkiej Nowenny, który miał przygotować Polskę do obchodów millenium. Wielka
Nowenna miała za cel wprowadzenie treści ślubów w życie codzienne Polaków.
Trwała 9 lat, a jej owoce widoczne są do dziś. I wiele też zostało jeszcze do
zrobienia.

Millenium Chrztu Polski poprzedzała rocznica złożenia Jasnogórskich Ślubów
Narodu Polskiego przez króla Jana Kazimierza. Ojcowie Paulini zastanawiali się,
jak sprawić, aby nadchodzące uroczystości stały się okazją do religijnej odnowy
Narodu. Pojawił się pomysł, aby o napisanie treści ślubów poprosić ks. kard.
Stefana Wyszyńskiego, uwięzionego wówczas przez władze komunistyczne w Komańczy.
Ksiądz Prymas zgodził się i 16 maja 1956 r., w święto św. Andrzeja Boboli,
napisał Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, które 26 sierpnia na Jasnej Górze
złożył ks. bp Michał Klepacz w jego imieniu oraz w łączności z nim, z
duchowieństwem i rzeszą pielgrzymów z całej Polski. Na pustym tronie Prymasa
leżały biało-czerwone kwiaty…

Przeoranie serc i sumień
Zamysłem ks. kard. Stefana Wyszyńskiego było to, aby na podstawie składanych
ślubów stworzyć program duszpasterski na lata 1957-1966, który miał przygotować
Naród na nadchodzący jubileusz. – Kochał Polskę bardziej niż własne serce, więc
zależało mu na tym, aby odnowić Naród zniszczony przez wojnę – mówi Barbara
Dembińska z Instytutu Prymasowskiego. Trwające dziewięć lat nabożeństwo zwane
Wielką Nowenną obejmowało tyleż samo tematów do rozważania, które dotyczyły
różnych aspektów życia społecznego i religijnego Polaków.
Jadwiga Kuszel w czasie uroczystości składania ślubów wraz z kilkoma innymi
dziewczętami niosła herb ks. Prymasa. Miały go umieścić na jego pustym fotelu. O
Wielkiej Nowennie mówi jako o potężnej pracy moralnej. – Była przeoraniem serca
i sumienia Narodu zniszczonego nie tylko od strony społeczno-ekonomicznej, ale
zdławionego i prześladowanego moralnie – mówi pani Jadwiga. Ta wielka praca
zakończyła się zawierzeniem Maryi – aktem milenijnym, oddającym Polskę w niewolę
miłości Matce Przenajświętszej.

Matka Boża rusza w Polskę
W dniu odnowienia Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, 26 sierpnia 1956 r., na
Jasną Górę przybyło około miliona Polaków. Stało się tak m.in. dzięki staraniom
ojców paulinów, którzy w tajemnicy przed komunistami rozesłali do wszystkich
polskich parafii listy pasterskie. Zawierały one informacje o planowanych
uroczystościach, w czasie których Cudowny Obraz miał zostać wyniesiony na wały.
Oczekiwaniem Polaków było także to, że na Jasnej Górze zobaczą również swojego
Prymasa. – Czuliśmy, że mogą przybyć ogromne rzesze ludzi. Ale liczba
pielgrzymów przeszła nasze najśmielsze oczekiwania – wspomina po latach o. Jerzy
Tomziński, ówczesny przeor zakonu paulinów. Komuniści przeżyli szok. – Wtenczas
tu była Polska. Śluby na Jasnej Górze były swego rodzaju pierwszym po wojnie
referendum – dodaje. – Pojawiła się wtedy myśl, że gdyby tak Cudowny Obraz
poszedł w Polskę, to chyba rozwaliłby komunę – kontynuuje o Tomziński. Swój
pomysł paulini przedstawili ks. Prymasowi. Wyraził on na to zgodę. Wykonano więc
kopię Cudownego Obrazu, która została zawieziona do Rzymu i poświęcona przez
Papieża Piusa XII. 26 sierpnia 1967 r. nastąpiła ceremonia tzw. pocałunku, czyli
dotknięcia kopii i oryginału Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej i tak rozpoczęła
się peregrynacja.
Ojcowie Paulini pielgrzymujący z wizerunkiem Matki Bożej po kraju byli
świadkami, jak bardzo wierni przeżywali nawiedzenie, a także widzieli bezsilność
i wściekłość władz komunistycznych. Drogi, którymi obraz przemierzał Polskę,
były przystrojone kwiatami. W akcie peregrynacji najważniejszy był ściśle
przygotowany program. W każdej parafii przed przybyciem obrazu odbywały się
rekolekcje. Ludzie się nawracali – przystępowali do spowiedzi i jednali się ze
sobą. – To były wielkie rekolekcje, jakich jeszcze świat nie widział –
relacjonuje o. Tomziński. Peregrynacja budziła wiarę. Rzesze ludzi przychodziły
na modlitwę i czuwanie. – Kiedy obraz przyjeżdżał, ludzie płakali z radości, a
kiedy odjeżdżał – płakali ze smutku, śpiewając: "Matko Boża, nie opuszczaj nas"
– wspomina o. Władysław Przekop, który był kierowcą samochodu przewożącego
obraz.
Nawiedzenie było niejako wsparciem celów Wielkiej Nowenny, która podejmowała
tematy ważne dla moralności życia osobistego, rodzinnego i narodowego. – Ksiądz
Prymas wiedział, że przemiana ludzkich serc i umysłów nie dokona się tylko
poprzez realizację programu, ale potrzebna jest szczególna Boża moc – mówi Anna
Rastawicka z Instytutu Prymasowskiego. – I dlatego zaprosił Maryję, żeby Ona
sama w tym znaku Jasnogórskiego Obrazu była mocą tej wewnętrznej przemiany –
dodaje. Duszpasterskie skutki peregrynacji poszczególne diecezje opisywały w
specjalnych sprawozdaniach. To z nich można dowiedzieć się, że tzw. dzikie
małżeństwa zawierały związki sakramentalne, wychowywane bez chrztu dzieci były
chrzczone, a ludzie nawet po kilkudziesięciu latach przystępowali do spowiedzi.
Nic więc dziwnego, że komuniści za wszelką cenę chcieli przerwać podróż Matki
Bożej Częstochowskiej. 2 września 1966 r. obraz został aresztowany przez milicję
i zawieziony na Jasną Górę z zakazem powrotu na trasę nawiedzenia. Przez kilka
następnych lat po polskich parafiach pielgrzymowały puste ramy, Ewangeliarz,
Lilia i świeca. A kiedy obraz znów powrócił na trasę pielgrzymki – dzięki
brawurowej akcji uwolnienia obrazu przez ks. infułata Józefa Wójcika,
działającego w porozumieniu z Prymasem – planowano, że kiedy już odwiedzi
wszystkie diecezje w Polsce, nastąpi koniec peregrynacji. Została ona jednak
wznowiona i trwa do dziś.

Pielgrzymki stanowe
Ważnym elementem Wielkiej Nowenny stały się pielgrzymki stanowo-zawodowe. Ojciec
Zachariasz Jabłoński wspomina, że nie wolno ich było nawet określać mianem
pielgrzymek. – Żeby nie razić "subtelnego" ucha władz komunistycznych, mówiono o
"dniach modlitwy" poszczególnych grup zawodowych na Jasnej Górze: służby
zdrowia, studentów itd. – opowiada o. Jabłoński. Annie Rastawickiej szczególnie
zapadła w pamięć pielgrzymka ludzi pióra. – Uczestniczył w niej również ks.
Karol Wojtyła. Potem jako Papież wspominał to wydarzenie podczas jednej z
audiencji. Przytoczył wtedy słowa ks. Prymasa, który mówił do pisarzy, że mają
być jak psy, które liżą rany Narodu, zamiast je rozdrapywać – wspomina.
Zapamiętała również rok młodzieży. 1962 był szóstym rokiem trwania Wielkiej
Nowenny, którego hasłem były słowa: "Młodzież wierna Chrystusowi". Pani Anna
miała wtedy 18 lat. Była na Jasnej Górze i bardzo przeżyła wyniesienie Cudownego
Obrazu Matki Bożej na wały. Miała szczęście być w grupie, która na niewielkim
odcinku niosła obraz. – Pod wpływem tego wydarzenia doświadczyłam pokoju, a
jednocześnie utwierdziłam się w przekonaniu, że moje sprawy osobiste, a także
losy Ojczyzny pójdą w dobrym kierunku, bo Matka Boża jest z nami. Wyczuwało się
niemalże Jej fizyczną obecność – wspomina pani Anna. Pamięta niezwykłą atmosferę
tego dnia i homilię ks. Prymasa. – Przebijało z niej zaufanie do młodych ludzi.
Mówił o naszej godności i celowości życia. O tym, że życie ma sens. Odniósł się
również do polskiej tradycji i kultury, w której jesteśmy osadzeni. To właśnie
wtedy dotarła do mnie w sensie merytorycznym treść Wielkiej Nowenny – dodaje.

Pokłosie Wielkiej Nowenny
Wielka Nowenna przypadła na czas Soboru Watykańskiego II. Polscy biskupi wezwali
do soborowego czynu dobroci – konkretnych czynów mających pogłębić wiarę, a
jednocześnie duchowo wesprzeć dzieło soboru. Pisząc o tym niecodziennym
przedsięwzięciu, nie można pominąć postaci ks. Władysława Findysza, proboszcza w
parafii pw. Świętych Piotra i Pawła w Nowym Żmigrodzie. Skierował on do
niektórych swoich parafian listy, w których zachęcał do odnowy życia
religijnego: wzywał do praktykowania życia sakramentalnego, uczęszczania do
kościoła, zerwania z pijaństwem oraz zaprzestania gorszących waśni rodzinnych i
sąsiedzkich. Oferował również pomoc w zawarciu sakramentu małżeństwa osobom
żyjącym w związkach niesakramentalnych i przypominał o potrzebie pojednania się
z Bogiem i Kościołem. Na skutek donosów został aresztowany, skazany i uwięziony
na dwa i pół roku. Już wówczas był ciężko chory. Wskutek uniemożliwienia mu
leczenia oraz znęcania fizycznego i psychicznego stan jego zdrowia drastycznie
się pogorszył. Skrajnie wycieńczonego warunkowo zwolniono z więzienia, wkrótce
jednak zmarł. Pogrzeb ks. Findysza stał się wielką, publiczną manifestacją. Nikt
nie miał wątpliwości, że został zamęczony przez władze komunistyczne.
Kiedy rozpoczynała się Wielka Nowenna, Hanna Gerłowska miała zaledwie 6 lat. Jej
życie związane jest z jedną z inicjatyw, jakie powstały na gruncie nowenny – z
Ruchem Pomocników Matki Kościoła, powołanym przez ks. Prymasa Wyszyńskiego w
1969 r. na Jasnej Górze. – Wtedy zaczęłam żyć dla Kościoła – wspomina pani
Hanna. Aktem założycielskim ruchu jest akt milenijny Polski napisany przez
Prymasa Tysiąclecia oddający Polskę w wieczystą niewolę miłości Matce Bożej.
Jest on ponawiany przez członków ruchu codziennie. Główne założenia to modlitwa
o wolność Kościoła w Polsce i na świecie oraz pomoc drugiemu człowiekowi w
wymiarze duchowym i materialnym. "Pomocnicy Maryi" codziennie odmawiają
Różaniec, a swoje modlitwy, pracę i cierpienia poświęcają Matce Najświętszej. –
Ksiądz Prymas miał kiedyś powiedzieć o naszym ruchu, że gdyby w każdej parafii
było chociaż pięć osób żyjących tym duchem, to Polska zostałaby uratowana – mówi
Barbara Dembińska, członkini ruchu.
Ksiądz Prymas mawiał, że odnowa moralna to sprawa bardzo długa i trudna. Dużo
łatwiej podnieść naród ekonomicznie niż odbudować go moralnie. Wielka Nowenna
była wdrażaniem w życie zadań wynikających ze Ślubów Jasnogórskich. Wiele
zobowiązań nie zostało i nie jest należycie wypełnionych. Polacy ślubowali Matce
Bożej troskę o każde życie, ślubowali wierność Bogu, Krzyżowi i Ewangelii.
Wypełnienie treści Ślubów Jasnogórskich to również program na dzisiejsze czasy.

 

Bogusław Rąpała

drukuj