Wezmą się za Jugendamty?

Komisja Petycji w Parlamencie Europejskim, którą kieruje europoseł Marcin Libicki, przygotowała specjalny dokument roboczy, który ma pomóc rodzicom pokrzywdzonym przez urzędników niemieckich Jugendamtów, urzędów do spraw młodzieży. Główne założenie projektu to przeciwdziałanie dyskryminacji języka polskiego w kontaktach z dziećmi z małżeństw mieszanych. Kolejną interpelację do Komisji Europejskiej w związku z dyskryminacją polskich rodziców w zakresie kontaktów z dziećmi zgłosił wczoraj eurodeputowany PiS Konrad Szymański.

Do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego wpłynęło ponad 200 skarg poruszających w różnych aspektach problem dyskryminacyjnych działań Jugendamtów. Są wśród nich także sprawy dotyczące polskich rodziców i polskich dzieci. Szef Komisji Petycji PE Marcin Libicki w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poinformował, że przygotowano dokument roboczy na temat funkcjonowania tych niemieckich urzędów. Jednym z głównych celów jest uniemożliwienie dyskryminacji języka polskiego w kontaktach z dziećmi z małżeństw mieszanych, a dodatkowo wprowadzenie odpowiedniego nadzoru nad Jugendamtami. Dokument zawiera sugestie Komisji Petycji w związku z ogromną ilością skarg, jaka do niej trafiła.

– Po pierwsze, stwierdzamy w dokumencie, że w wypadku rozpadu rodzin z dziećmi rodziców niemieckich i nieniemieckich dyskryminacja ze względów narodowościowych ma w Niemczech miejsce. To jest poza wszelką dyskusją i Komisja Petycji uważa, że ten proceder musi ustać jak najprędzej – powiedział nam Marcin Libicki. Drugi wniosek KP to stwierdzenie, że w Niemczech powinien zostać doprecyzowany zakres uprawnień Jugendamtów. – Jugendamty muszą zacząć informować rodziców o ich prawach. Naszym zdaniem, w wielu przypadkach rodzice w Niemczech nie zdają sobie sprawy, jakie mają uprawnienia – zaznacza Libicki. – Jugendamty powinny zostać poddane pewnej demokratycznej kontroli – dodał. Szef Komisji Petycji tłumaczy, że obecnie urzędnicy z urzędów ds. dzieci i młodzieży de facto nikomu nie podlegają. Jak zaznacza, współpracują z sądami, ale te wydają swoje wyroki na podstawie opinii urzędników z Jugendamtów. Marcin Libicki nie przesądza, kto powinien zająć się kontrolą pracy tych urzędów, ale podobnie jak cała Komisja jest zdania, że jest ona niezbędna. Europoseł uważa, że musi zostać wprowadzony precyzyjny system komunikacji pomiędzy podobnymi urzędami we wszystkich krajach unijnych. W Polsce odpowiedzialne za to mogłyby być sądy dla nieletnich lub kuratorzy nieletnich.

W najbliższych dniach Komisja Petycji chce poinformować o swoim raporcie władze Unii Europejskiej, prześle także ten dokument m.in. do przedstawicielstwa niemieckiego w UE i rzecznika praw obywatelskich tego kraju.


Zastrzeżenia Rady Europy


Poważne zastrzeżenia co do pracy Jugendamtów ma także przewodnicząca Konferencji Międzynarodowych Pozarządowych Organizacji (INGO) przy Radzie Europy Anneliese Oeschger ze Szwajcarii. Potwierdza ona, że w bardzo wielu przypadkach działalność urzędników Jugendamtów budzi wiele kontrowersji, a ich decyzje są często sprzeczne z konwencjami europejskimi dotyczącymi praw człowieka. Zdaniem Oeschger, cały system ochrony młodzieży stosowany przez niemieckie Jugendamty jest błędny, stąd tym problemem powinny zająć się Rada Europy, a także Komisja Europejska.

Działalność Jugendamtów krytykuje berliński adwokat Stefan Hambura, który w rozmowie z nami przypomniał, że ich działania naruszają zagwarantowane w niemieckiej konstytucji prawa podstawowe (Grundrechte) oraz prawa człowieka. W sprawach polskich rodziców naruszają także prawo wspólnotowo-unijne, między innymi art. 6 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE), art. 12 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską (TWE) oraz art. 21 i art. 22 Karty Praw Podstawowych UE (KPP).

W Niemczech każda władza Landkreisu (odpowiednik polskiego województwa), a także każda władza wolnych miast ma obowiązek powołać Jugendamt. Administracyjnie jest to urząd państwowy powołany do opieki nad dziećmi. Podczas wojny razem z organizacją Lebensborn Jugendamty realizowały politykę przymusowego wynaradawiania dzieci podbitych narodów. Do 1952 r. urzędy te podlegały niemieckiemu MSW, później stały się jednostkami zależnymi jedynie od lokalnych urzędników, którzy, jak pokazuje praktyka, mają niewielki wpływ na ich postępowanie. Obecnie jego jurysdykcją objęci są wszyscy nieletni, którzy mieszkają na terenie Niemiec, nawet jeżeli nie mają niemieckiego obywatelstwa.


Kolejna skarga


W związku z dyskryminacją polskich rodziców w zakresie kontaktów z dziećmi z rozwiedzionych małżeństw mieszanych poseł PiS do PE Konrad Szymański zgłosił kolejną interpelację do Komisji Europejskiej.

W odpowiedzi na wcześniejsze interpelacje Szymańskiego komisarz ds. sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Jacques Barrot zadeklarował, że „Komisja Europejska dąży do ujednolicenia stosowania rozporządzenia [nr 2201/2003] we wszystkich państwach członkowskich” poprzez „wspieranie spotkań sędziów lub organów centralnych odpowiedzialnych za jego konkretne zastosowanie oraz przy okazji posiedzeń europejskiej sieci sądowej w sprawach cywilnych i handlowych”.

Szymański przedstawił wczoraj kolejne pytania w sprawie działań podejmowanych przez Komisję Europejską w celu wyjaśnienia zgodności z prawem europejskim działań Jugendamtów.

Poseł pytał KE m.in. o liczbę wspomnianych spotkań sędziów, na których podejmowano sprawę Jugendamtów, o działania Komisji w celu poruszania tej tematyki w tych pracach, o wyniki deklarowanych konsultacji Komisji z rządem Niemiec oraz o ocenę działalności Jugendamtów przez służby prawne Komisji Europejskiej.

Konrad Szymański zajmuje się sprawą dyskryminacji polskich rodziców od 2005 roku. Na pierwsze dwie interpelacje Komisja Europejska (w 2005 i 2006 roku) odpowiedziała, zasłaniając się brakiem kompetencji unijnych w tej sprawie. Zapowiedź zmiany tej polityki złożył publicznie nowy komisarz ds. sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Jacques Barrot. Potwierdziła to jego odpowiedź na wspomnianą interpelację Szymańskiego z 15 grudnia 2008 roku.


Waldemar Maszewski, Hamburg
drukuj