Watykańska konferencja o śmierci mózgowej

Wokół problemu śmierci mózgowej istnieje coraz więcej kontrowersji. Część
środowiska naukowego i lekarskiego nie uznaje definicji śmierci mózgowej i
domaga się zaprzestania pobierania organów nieparzystych od dawców po wypadkach.
Pojawiające się wątpliwości wymagają ponownego rozpatrzenia problemów związanych
z transplantologią. Ten temat jest przez wiele mediów przemilczany, tymczasem
dyskusja okazuje się tutaj konieczna. Jest to, w sposób dosłowny, sprawa życia i
śmierci.

Konferencja w Watykanie
3 i 4 lutego 2005 r. Papieska Akademia Nauk we współpracy ze Światową
Organizacją na rzecz Rodziny zorganizowała w Watykanie spotkanie zatytułowane
"Oznaki śmierci". Konferencja została zwołana z inicjatywy Papieża Jana Pawła II
w celu ponownego przedyskutowania, jakie są rzeczywiste oznaki śmierci, i
zweryfikowania na poziomie czysto naukowym ważności kryterium śmierci mózgowej w
orzekaniu śmierci człowieka oraz wprowadzenia tego tematu jako przedmiotu badań
współczesnego środowiska naukowego. Do niewielu osób dotarły wnioski z tej
konferencji, a niewątpliwie mogą one stanowić ważny głos w dyskusji na temat
problemów transplantologii.

Kontrowersje wokół definicji
Punktem wyjścia do dyskusji stała się definicja śmierci mózgowej ustalona w 1968
roku. Zdaniem dr. Paula A. Byrne´a, autora filmu i wielu książek poświęconych
zagadnieniu śmierci mózgowej, definicja ta jest wadliwa i stwarza pole do
poważnych nadużyć. Z tych właśnie powodów większość prelegentów zabierających
głos na rzymskiej konferencji było zdania, że "kryteria harwardzkie" są nie do
przyjęcia z naukowego punktu widzenia.
Jak podkreśla dr Byrne, między 1968 a 1978 rokiem zostało opublikowanych co
najmniej 30 różnych neurologicznych kryteriów stwierdzania zgonu, a od 1978 r.
do czasów współczesnych powstało ich jeszcze więcej. Istnieje tendencja, że
każdy nowy zestaw kryteriów jest mniej rygorystyczny od poprzednich. Żaden z
zestawów kryteriów nie powstał w oparciu o metodę obserwacji naukowej ani o
hipotezy poparte ich weryfikacją.
David Hill, brytyjski anestezjolog i wykładowca na uniwersytecie Cambridge,
zauważył: "Trzeba podkreślić, że niektóre funkcje, a przynajmniej pewna
aktywność mózgu, może nadal istnieć i dlatego jedynym powodem, dla którego
pacjenta określa się mianem zmarłego, a nie umierającego, jest chęć pozyskania
zdolnych do funkcjonowania organów, zanim wygaśnie życie. Doktor Hill
przypomniał, że najwcześniejsze próby transplantacji niezbędnych do życia
organów często kończyły się niepowodzeniem, ponieważ organy pobierane od osób
zmarłych nie zaczynały działać po przejściu okresu niedokrwienia następującego
po śmierci dawcy. Przyjęcie kryteriów śmierci mózgowej rozwiązało ten problem.
Ksiądz biskup Fabian Bruskewitz z Nebraski wskazał, że godność i autonomia osoby
ludzkiej – niezależnie od tego, czy jest to zygota, embrion, zarodek, noworodek,
dziecko, nastolatek, dorosły, osoba niepełnosprawna bądź upośledzona, w
podeszłym wieku, chory w śpiączce bądź w tzw. permanentnym stanie wegetatywnym –
tak jak zawsze było na przestrzeni całej historii Kościoła katolickiego –
zasługuje na szacunek i ochronę przed nieuprawnionymi interwencjami, które
mogłyby doprowadzić do zakończenia życia ludzkiego na którymkolwiek z tych
etapów.
W świetle poważnych wątpliwości dotyczących definicji "śmierci mózgowej" prof.
Josef Seifert z Międzynarodowej Akademii Filozofii w Lichtensteinie podkreślił,
że etycy medycyny powinni odwołać się do prawdziwych i udowodnionych zasad
etycznych mówiących o tym, że "jeśli istnieje nawet najmniejsze uzasadnione
podejrzenie, że w wyniku naszych działań może zginąć człowiek, musimy się od
nich powstrzymać".
Niektórzy uczestnicy spotkania bronili mimo wszystko zasadności orzekania
śmierci na podstawie "kryteriów mózgowych". Doktor Stewart Youngner z Case
Western University w Ohio przyznał, że dawcy, u których stwierdzono śmierć
mózgową, rzeczywiście mogą być żywymi ludźmi, ale stał on na stanowisku, że nie
powinno to stanowić przeszkody w pobieraniu ich organów do transplantacji.
Argumentował, że jakość życia pacjentów w śmierci mózgowej jest tak niska, że
bardziej humanitarne niż przedłużanie ich życia jest pobranie ich organów po to,
żeby przedłużyć życie innej osoby.
Doktor Conrado Estol, neurolog z Buenos Aires, zdecydowanie popierający
przeszczepy organów, zaprezentował dramatyczne wideo prezentujące człowieka w
stanie śmierci mózgowej, który próbował usiąść i skrzyżować ramiona. Doktor
Estol utrzymywał, że człowiek ten nie żyje. Ta prezentacja wywołała niepokój
wielu uczestników konferencji.
Francuski lekarz dr Jean-Didier Vincent z Instytutu Uniwersyteckiego podkreślił,
że mózg osoby znajdującej się w stanie śmierci mózgowej jest całkowicie i
nieodwracalnie zniszczony. Na pytanie, dlaczego w takim razie dziecko w łonie
matki, u której zdiagnozowano śmierć mózgową, rozwija się, a matka produkuje
nawet dla niego mleko, dr Vincent odpowiedział, że jest to raczej odruch
mechaniczny niż oznaka, że życie ludzkie trwa. Kiedy dr. Vincentowi
przypomniano, że produkcją kobiecego mleka steruje przedni płat przysadki
mózgowej, co oznacza, że mózg jednak funkcjonuje, dr Vincent odpowiedział, że
jest możliwe, iż istnieje w mózgu minimalna produkcja hormonów.

Główne wnioski z konferencji
Konkluzje, do jakich doszła grupa naukowców po zbadaniu "mózgowych" kryteriów
orzekania śmierci podczas konferencji zorganizowanej przez Papieską Akademię
Nauk:
1. Kościół uznaje zgodnie ze swoją tradycją, że świętość każdego życia ludzkiego
od poczęcia do naturalnej śmierci musi być koniecznie szanowana i podtrzymywana.
Społeczeństwo laickie kładzie natomiast większy nacisk na jakość życia.
2. Kościół katolicki zawsze sprzeciwiał się niszczeniu życia ludzkiego przed
narodzinami – na drodze aborcji – i w ten sam sposób sprzeciwia się
przedwczesnemu kończeniu życia niewinnego dawcy po to, aby przedłużyć życie
innej osoby poprzez przeszczepienie jej koniecznego do życia nieparzystego
organu. Jest moralnie niedopuszczalne spowodowanie nieodwracalnego kalectwa bądź
śmierci istoty ludzkiej, nawet jeśli miałoby się tego dokonać po to, aby opóźnić
śmierć innych osób. Nie ma usprawiedliwienia dla poświęcenia życia jednej osoby
po to, żeby uratować inną.
3. Nie możemy milczeć wobec bardziej zakamuflowanego, ale przez to nie mniej
poważnego problemu eutanazji. Może do niej dojść np. wtedy, kiedy po to, aby
zwiększyć dostępność organów do transplantacji, przeszczepia się je bez
poszanowania obiektywnych i odpowiednich kryteriów oznaczających śmierć dawcy.

4. Śmierć człowieka jest jednorazowym wydarzeniem oznaczającym zupełną
dezintegrację jednolitej i zintegrowanej całości, jaką jest człowiek. Oznacza
ona oddzielenie duszy od ciała. Papież Pius XII głosił tę prawdę, mówiąc, że
życie ludzkie trwa, dopóki trwają funkcje życiowe, nawet jeśli ich utrzymywanie
wymaga sztucznego wspomagania.
5. Uznanie niepowtarzalnej godności osoby ludzkiej ma dalsze konsekwencje:
niezbędne do życia pojedyncze organy mogą być pobrane dopiero po śmierci
człowieka – to znaczy z ciała kogoś, kto z całą pewnością nie żyje. Inne
postępowanie oznaczałoby intencjonalne zadanie śmierci dawcy po to, aby pozyskać
jego organy. Naturalne prawo moralne wyklucza pobieranie w celu transplantacji
nieparzystych kluczowych dla życia organów od osoby, co do której śmierci nie
można mieć całkowitej pewności. Stwierdzenie "śmierci mózgowej" nie jest
wystarczające do wysnucia konkluzji, że pacjent na pewno nie żyje. Nie jest ono
wystarczające także do osiągnięcia moralnej pewności co do tego faktu.
6. Wiele osób ze środowiska medycznego i naukowego utrzymuje, że orzeczenie
śmierci mózgowej jest wystarczające do uzyskania moralnej pewności co do śmierci
jako takiej. Bieżące badania medyczne i naukowe udowadniają, że takie założenie
jest fałszem. Przyjęcie przy orzekaniu śmierci jedynie kryteriów neurologicznych
nie jest wystarczające, aby uzyskać moralną pewność co do zaistnienia śmierci.
7. Zostało udowodnione w sposób oczywisty, że nie istnieje jedno spójne
kryterium neurologiczne przyjęte przy orzekaniu śmierci i uznane wspólnie przez
międzynarodową wspólnotę naukową. Wobec braku globalnego konsensusu używa się
różnych kryteriów neurologicznych.
8. Kryteria neurologiczne w orzekaniu śmierci są niewystarczające wtedy, kiedy
funkcjonuje nienaruszony system oddechowo-krążeniowy. Kryteria neurologiczne są
stosowane w orzekaniu braku pewnych specyficznych odruchów mózgowych. Nie bierze
się natomiast pod uwagę takich funkcji mózgowych, jak kontrola temperatury,
ciśnienie krwi, puls czy też równowaga poziomu wody i soli w organizmie. Kiedy
pacjent pod respiratorem jest określany jako człowiek w śmierci mózgowej, te
funkcje są nie tylko zachowane, ale często także bardzo wyraźne.
9. Test bezdechu – odłączenie od respiratora – stanowi część diagnozy w oparciu
o kryteria neurologiczne, paradoksalnie jest stosowany w celu upewnienia się, że
zanik aktywności mózgu jest trwały. Ten sposób badania w znacznym stopniu wpływa
na jego wynik bądź wręcz powoduje śmierć u pacjentów z poważnymi urazami mózgu.
10. Istnieją niepodważalne medyczne i naukowe dowody na to, że całkowity i
nieodwracalny zanik wszelkiej aktywności mózgu (mózgu, móżdżka i pnia mózgu) nie
jest dowodem śmierci. Całkowite ustanie aktywności mózgu nie jest czymś, co
można z całą pewnością stwierdzić. Nieodwracalność jest prognozą, nie zaś faktem
możliwym do stwierdzenia medycznie. Obecnie z sukcesem leczymy wielu pacjentów,
którzy w niedalekiej przeszłości byli uznawani za przypadki beznadziejne.
11. Diagnoza śmierci w oparciu jedynie o kryteria neurologiczne jest teorią, a
nie faktem naukowym. Nie wystarcza przeprowadzenie zmiany polegającej na
zaprzestaniu domniemania, że pacjent żyje.
12. Żadne prawo nie powinno próbować zalegalizowania aktu, który jest wewnętrzne
zły. Prawo, które narusza naturalne prawo do życia niewinnego człowieka, jest
niesprawiedliwe i – jako takie – nie jest słuszne. Z tego powodu jeszcze raz
stanowczo apelujemy do wszystkich przywódców politycznych o to, aby nie
zatwierdzali praw, które poprzez pominięcie godności osoby podważają samą istotę
funkcjonowania tkanki społecznej.
13. Zakończenie jednego niewinnego życia po to, żeby uratować inne, tak jak jest
w przypadku transplantacji nieparzystych, kluczowych dla życia organów, nie
zmniejsza wymiaru zła, jakim jest pozbawienie życia niewinnego człowieka.
Czynienie zła nigdy nie prowadzi do dobra.

Podpisali: dr Paul A. Byrne, dr Cicero G. Coimbra, prof. Robert Spaemann,
Mercedes Arzś Wilson

oprac. i tłum. Agnieszka Żurek

***

 

Wadliwa definicja

Z dr. Paulem A. Byrne´em, lekarzem neonatologiem, dyrektorem oddziału
pediatrii w St. Charles Mercy Hospital w Oregonie, obrońcą życia i ojcem
dwanaściorga dzieci, rozmawia Agnieszka Żurek

W lutym 2005 r., tuż przed swoją śmiercią, bł. Jan Paweł II zwołał
konferencję poświęconą zagadnieniu śmierci mózgowej. Był Pan jednym z jej
uczestników i opublikował Pan główne wnioski, do jakich doszli biorący w niej
udział naukowcy. Dlaczego zwołanie takiej konferencji tak mocno leżało Ojcu
Świętemu na sercu?

– Przygotowania do niej zaczęły się już w 2004 r., kiedy Papież Jan Paweł II
zwrócił się do grupy świeckich katolików z prośbą o podjęcie współpracy z
Papieską Akademią Nauk w celu dogłębnego rozpatrzenia definicji śmierci mózgowej
i zagadnienia pobierania do przeszczepów nieparzystych organów koniecznych do
życia. Wcześniejsze oficjalnie zwołane przez Papieską Akademię Nauk konferencje
poświęcone tym zagadnieniom odbyły się w 1985 i w 1989 r., ale ich uczestnikami
byli – z niewielkimi wyjątkami – naukowcy i lekarze związani w jakiś sposób z
"przemysłem transplantacyjnym" i w związku z tym niewiele rzuciły światła na
kontrowersje istniejące wokół definicji śmierci mózgowej. Jednym z podstawowych
założeń konferencji w 2005 r. był postulat zaprezentowania obu stanowisk – za i
przeciw – w kwestii uznania definicji śmierci mózgowej za ostateczne kryterium w
orzekaniu zgonu i tym samym – za pobieraniem nieparzystych organów do
przeszczepów i przeciw temu procederowi.

Główne konkluzje uczestników tej konferencji zostały zaprezentowane
m.in. w książce prof. Roberta de Mattei "Finis Vitae".

– Tak, kierowane przeze mnie stowarzyszenie na rzecz obrony życia – Life
Guardian Foundation – było wydawcą tej książki. Znalazło się w niej osiemnaście
stron poświęconych obronie życia osób, które są na krawędzi śmierci. Książka ta
jest sprzeciwem wobec uznawania kryterium śmierci mózgowej za obowiązujące.
Zaprezentowano w niej stanowiska światowej sławy neurologów, neonatologów,
filozofów, bioetyków i prawników. Jest ona opracowaniem szczególnie cennym ze
względu na wiarygodność, przejrzystość i konsekwencję osób, których stanowiska
zostały w niej zaprezentowane.

Profesor de Mattei – podobnie jak Pan – był także jednym z prelegentów
kolejnej rzymskiej konferencji poświęconej zagadnieniu śmierci mózgowej, która
odbyła się w 2009 roku.

– Zainteresowanie tym tematem okazało się olbrzymie. Sala, na której wynajęcie
było stać organizatorów (stowarzyszenie Famiglia Domani), miała 100 miejsc. Na
konferencję przybyło ponad 200 uczestników, w tym księża, biskupi i
kardynałowie.

Czy na temat śmierci mózgowej wiemy więcej niż w 2005 roku?
– Wiele osób w Stanach Zjednoczonych i w innych krajach przyznaje, że osoby
znajdujące się w stanie śmierci mózgowej w istocie nie są martwe. Serca tych
pacjentów biją, zachowane są krążenie i wymiana powietrza. Osoba, u której
stwierdzono śmierć mózgową, to nie są zwłoki. Prawda nigdy się nie zmienia.
Pojęcie śmierci mózgowej zostało stworzone na potrzeby transplantacji.

Czy zna Pan osobiście osoby, które żyją, mimo że stwierdzono u nich
kiedyś śmierć mózgową?

– Tak, pacjent, którego leczyłem, po stwierdzeniu u niego śmierci mózgowej żył
jeszcze 20 lat. Profesor Alan Shewmon zebrał ponad 175 tego rodzaju przypadków.
W internecie można obejrzeć świadectwo Zaca Dunlapa, który "przeżył śmierć
mózgową". Tym, co powoduje śmierć, może być natomiast tzw. test bezdechu,
któremu poddawani są pacjenci.

Czy wiedza na ten temat jest w Stanach Zjednoczonych powszechna?
– Nie, większość lekarzy, prawników, osób duchownych i świeckich nie ma wiedzy
na ten temat.

Informowaniem o zagrożeniach związanych z transplantologią zajmuje się
właśnie kierowane przez Pana stowarzyszenie Life Guardian Foundation?

– Tak. Jesteśmy zapraszani do różnych miejsc, mówimy o zagadnieniu śmierci
mózgowej. Edukacja o konieczności obrony życia od poczęcia aż do naturalnej
śmierci jest naszym głównym zadaniem. Zasadniczą trudnością w naszej
działalności jest docieranie z tymi wiadomościami do społeczeństwa. Potrzebne
jest nam także wsparcie finansowe.

Jakie mają Państwo plany na najbliższe tygodnie?
– W dniach 25-26 lutego br. odbędzie się w Rzymie organizowana przez nas
konferencja poświęcona zagadnieniom bioetycznym i ochronie życia w dobie rozwoju
współczesnych technologii medycznych. Słowo wstępne wygłosi Jego Eminencja ks.
kard. Raymond Leo Burke.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj