Walczyli o prawdę katyńską
Trzech kapłanów, którzy byli wśród ofiar katastrofy lotniczej pod
Katyniem, spoczęło wczoraj w krypcie zasłużonych w Świątyni Opatrzności Bożej w
Warszawie. Ksiądz kanonik Andrzej Kwaśnik, kapelan Federacji Rodzin Katyńskich,
proboszcz parafii św. Tadeusza Apostoła w Warszawie; ks. infułat Zdzisław Król,
były kanclerz Warszawskiej Kurii Metropolitalnej, oraz o. Józef Joniec SP,
prezes Stowarzyszenia Parafiada, w swoim życiu troszczyli się, aby prawda o
zbrodni katyńskiej nigdy nie umarła. Ojca Józefa Jońca, który swymi inicjatywami
krzewił wśród młodego pokolenia wiedzę o Katyniu, pożegnały wczoraj w
sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży w Warszawie rzesze młodzieży,
sportowców, uczniów szkół pijarskich, skautów.
Mszy św. pogrzebowej o. Józefa Jońca przewodniczył ks. kard. Józef Glemp.
Koncelebrowali ją generał zakonu pijarów o. Pedro Aguado, o. Józef Tarnawski,
przełożony polskiej prowincji zakonu, oraz kilkudziesięciu kapłanów z całej
Polski. Wartę honorową przy okrytej biało-czerwoną flagą trumnie z ciałem o.
Jońca pełnili żołnierze Kompanii Reprezentacyjnej WP.
– Ojciec Joniec był
zawsze uśmiechnięty, pomocny, bardzo się o nas troszczył. Wiem, że bardzo się za
nas modlił – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Zosia Kwiatkowska, uczennica
Gimnazjum Kolegium Zakonu Pijarów w Warszawie. Ze łzami w oczach wspomina, że w
poniedziałek, 12 kwietnia, grupa młodzieży miała udać się wraz z o. Jońcem do
prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by posadzić kolejny dąb w ramach programu
„Katyń… ocalić od zapomnienia”. – Będzie go nam bardzo brakować, na pewno nie
da się go zastąpić – mówi. Młodzież ceniła o. Józefa za jego otwartość. Mimo że
ciągle był zabiegany, to zawsze znajdował czas na modlitwę i rozmowę. Młodzi
nieraz widzieli go klęczącego w kaplicy. – Od razu można było poznać, że to
wspaniały człowiek, który bardzo kochał ludzi – podkreśla 14-letnia Magda Chołuj
z Morawicy w woj. świętokrzyskim.
W homilii o. Tarnawski mówił o znaczeniu
śmierci. Jak podkreślił, dla chrześcijanina przez chrzest zanurzonego w
Chrystusie, śmierć nie jest tragedią, ale przejściem, otwarciem na
zmartwychwstanie. Podkreślił, że choć odejście bliskiego człowieka jest bolesne,
to trzeba w nim szukać sensu. – Nie pytajmy: „dlaczego”, żyjmy lepiej – wzywał.
Jak podkreślił, śmierć o. Jońca w drodze na uroczystości katyńskie ma też
symboliczne znaczenie dla zakonu pijarów, który w najtrudniejszych momentach
zawsze był obecny przy Narodzie Polskim i nieraz płacił za to wysoką
cenę.
Msz św. pogrzebowa ks. kanonika Andrzeja Kwaśnika, kapelana Federacji
Rodzin Katyńskich, odprawiona została w poniedziałek wieczorem w parafii św.
Tadeusza Apostoła na warszawskiej Sadybie. Uroczystości pogrzebowe ks. Zdzisława
Króla, który był postulatorem na szczeblu diecezjalnym procesu beatyfikacyjnego
ks. Jerzego Popiełuszki i przez szereg lat proboszczem warszawskiej parafii
Wszystkich Świętych, odbyły się wczoraj po południu w Świątyni Opatrzności
Bożej.
Kryptę w Świątyni Opatrzności Bożej, w której spoczęli trzej
tragicznie zmarli kapłani, można będzie nawiedzać w sobotnie popołudnia oraz w
niedziele w godz. 10.00-19.00. Grupy zorganizowane będą mogły przybywać do
świątyni po wcześniejszym uzgodnieniu terminu z proboszczem
parafii.
Maria Popielewicz
Cenił i szanował młode pokolenie
Monika Karda, koordynator regionalny w Stowarzyszeniu Parafiada:
Ojciec Józef Joniec wszędzie, gdzie się pojawił, wnosił wiele ciepła i
radości. Wiadomo, że w naszej pracy też były różne trudniejsze momenty,
ale zawsze ojciec łagodził wszelkie spory, zawsze pierwszy wyciągał rękę
bez względu na to, kto zawinił. Zawsze był nastawiony ku ludziom. I takie też
miał nastawienie wobec dzieci i młodzieży. Bardzo cenił i szanował młode
pokolenie. Pragnął, aby wyrośli z niego dobrzy ludzie, dobrzy Polacy,
patrioci. Każdy człowiek był dla niego ważny – tak podchodził do
wszystkich, nawet do najmłodszych dzieci.
not. MMP
Trzeba kontynuować jego dzieło
Bartosz Wasilewski, prezes Stowarzyszenia Śląskiego Edukacji Sportowej:
Ojciec Joniec był jedną z najwybitniejszych osób, jakie spotkałem w ostatnim
czasie. Bardzo go brakuje. Teraz trzeba będzie kontynuować jego wspaniałe
dzieło, nie możemy tego, co on osiągnął, zaprzepaścić. Dzieci i młodzież
tego potrzebują. Świadczy o tym chociażby fakt, że w tym roku odbędzie się
już 22. Finał Międzynarodowej Parafiady Dzieci i Młodzieży, a co roku biorą
w niej udział tysiące młodych ludzi. Trzeba podkreślić wyjątkowość
programu stworzonego przez o. Jońca. Zajął się on młodym pokoleniem w
obszarach, które były zaniedbane. Przecież to nie tylko sport, nie tylko finały,
ale w ramach Parafiady powstawały cały czas nowe programy. On na pewno miałby
jeszcze nowe pomysły. Ostatni raz spotkałem się z o. Józefem w lutym,
przyjechaliśmy z młodzieżą z ośrodków resocjalizacyjnych. To była tzw.
trudna młodzież, ale ojciec umiał do niej przemówić, umiał do niej dotrzeć.
Musimy dalej pracować z młodymi ludźmi – dla ojca Józefa, on na pewno by
tego pragnął.
not. MMP
Do trumien wkładałem różaniec i obrazek Jezusa Miłosiernego
Z ks. płk. Markiem Wesołowskim, kapelanem Biura Ochrony Rządu,
rozmawia Marek Zygmunt
Pełnił Ksiądz kapłańską posługę w Moskwie, w czasie identyfikacji ciał
ofiar katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem. Kiedy Ksiądz dowiedział się o
tej bardzo trudnej i ważnej misji?
– W czasie ceremonii powitania trumny z ciałem pana prezydenta prof. Lecha
Kaczyńskiego w pewnym momencie podszedł do mnie szef Biura Ochrony Rządu i
zapytał, czy mam aktualny paszport. Kiedy usłyszał twierdzącą odpowiedź,
oznajmił, że za godzinę mam lecieć do Moskwy pełnić swoją kapelańską
posługę zarówno podczas rozpoznawania ciał ofiar katastrofy, jak i wśród
ich rodzin, które tam przybyły. Nie byłem absolutnie przygotowany na ten
wyjazd… Po przylocie na miejsce okazało się, że z duszpasterską pomocą
pospieszyli już pracujący w Moskwie księża salezjanie, księża werbiści i
siostry salezjanki. Ich posługa była wręcz nieoceniona! Stworzyliśmy dwie
kaplice. Jedną w hotelu, w którym zamieszkały rodziny ofiar, gdzie codziennie
o godz. 8.30 celebrowałem dla nich Eucharystię, a drugą w prosektorium. Tam
trwało całodzienne czuwanie modlitewne i wystawienie Najświętszego
Sakramentu.
Był też Ksiądz przy identyfikacji ofiar…
– Tak. Byłem przy rozpoznawaniu ciał wielu ofiar tej strasznej katastrofy. Jak
wiemy, ich identyfikacja była w niektórych przypadkach znacznie utrudniona.
Nadal nie wszystkie osoby udało się rozpoznać… Nie wszystkie też rodziny
przyleciały do Moskwy. Trzeba było czasem – jeśli tak po wojskowemu można to
określić – "zmobilizować" znajomych, aby pomogli w identyfikacji,
przypominając sobie jakieś charakterystyczne cechy ubioru, przedmioty itp. I
to skutkowało. Aby na przykład zidentyfikować ciało kapelana Rodzin Katyńskich
z Londynu ks. Bronisława Gostomskiego, trzeba było telefonicznie kontaktować
się z oficerem armii brytyjskiej i Ambasadą RP w Wielkiej Brytanii. Kapelana
pana prezydenta ks. prałata Romana Indrzejczyka rozpoznano natomiast po dwóch
biletach lotniczych i telefonie komórkowym. Przy wszystkich trumnach przed
odlotem do kraju odmawiałem specjalne modlitwy, a do prawie każdej włożyłem
różaniec i obrazek Jezusa Miłosiernego.
Czy utkwiły Księdzu w pamięci jakieś szczególne momenty związane właśnie
z identyfikacją ciał?
– Nigdy nie zapomnę tego, co tam przeżyłem, czego byłem bezpośrednim świadkiem.
Jednak takim szczególnie wymownym faktem było np. zachowanie córki jednego z
generałów, która ze łzami wzruszenia i radości po zidentyfikowaniu ciała
krzyknęła do słuchawki telefonicznej: "Mam ojca, mam tatusia. Nasz tatuś
wraca do domu!". Szkoda, że tego uczucia nie mogą jeszcze doznać najbliżsi,
rodziny 21 niezidentyfikowanych dotąd ofiar tej tragicznej katastrofy
samolotowej…
Dziękuję za rozmowę.
