Uwierzyło wielu Żydów i Greków
Głoszę wam Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego
Wtorek po II niedzieli Wielkiego Postu
Paweł i Sylas, po cudownym uwolnieniu
z więzienia w Filippi,
udali się do Tesaloniki.
Przez trzy tygodnie przychodził Paweł
do miejscowej synagogi
i usiłował Żydom wyjaśnić i przekonać ich,
że Mesjasz według Pisma
musiał cierpieć i zmartwychwstać.
Mesjaszem jest Jezus, którego wam głoszę.
To przekonało niektórych Żydów
i dość dużą liczbę Greków,
którzy przyłączyli się do Pawła i Sylasa.
Wśród nich było niemało znaczących kobiet.
To wtedy właśnie zawistni Żydzi
zebrali opryszków z rynku
i zrobili sztuczne zbiegowisko.
Podburzyli całe miasto
i całe zbiegowisko prowadzili
do domu Jazona, gdzie ponoć
mieli przebywać Apostołowie.
To ci, co sieją zamęt w całym świecie,
przyszli też i tutaj.
Wszyscy występują przeciwko
zarządzeniom cesarza, twierdząc,
że jest inny król i nazywa się Jezus.
Apostołów nie znaleźli.
Od Jazona wzięli poręczenie
i wypuścili go.
Jeszcze tej nocy wysłali bracia
Pawła i Sylasa do Berei.
Skoro tam przybyli, znów udali się
do miejscowej synagogi.
Tamtejsi Żydzi okazali się życzliwsi
od Tesaloniczan. Wyrazili gotowość
przyjęcia głoszonej nauki
i sami gorliwie badali Pisma.
Uwierzyło wtedy wielu Żydów
i wielu znaczących Greków
– kobiet i mężczyzn.
Lecz kiedy Żydzi z Tesaloniki
dowiedzieli się, że Paweł
głosi Słowo Boże w Berei,
przybyli czym prędzej, podburzyli tłumy
i znów doprowadzili do zamieszek.
Wtedy bracia wyprawili Pawła
w dalszą drogę i byli przy Apostole
aż przybył do Aten.
Paweł prosił jednak, aby Sylas i Tymoteusz
przybyli do niego czym prędzej
(por. Dz 17, 1-15).
Taki to los Apostoła.
Jak to wiele trzeba wycierpieć,
aby Kościoły utwierdzały się w wierze,
a liczba wierzących wciąż wzrastała.
ks. bp Józef Zawitkowski
