TVN żeruje na tragedii dziecka
W pogoni za rosnącymi słupkami oglądalności i tanią sensacją TVN 24 przekracza kolejną barierę przyzwoitości – niestety, za przyzwoleniem policji, mieniącej się instytucją zaufania publicznego. Cała Polska mogła usłyszeć w środę, a także wczoraj, jak siedmioletnia dziewczynka dzwoni na policję z prośbą o interwencję, bo „tata bije mamę, a mama jest nietrzeźwa”. Nagranie dziecka bez zgody i wiedzy jego rodziców, opiekunów prawnych udostępnił TVN 24 komendant wojewódzki policji w Olsztynie inspektor Sławomir Mierzwa. – Uważam, że jest to wykorzystywanie dzieci i kategorycznie powinno być zabronione – jednoznacznie ocenia tę sytuację Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Na negatywne skutki emisji takiego nagrania zarówno dla dziewczynki, jak i jej rodziców wskazuje również psycholog dziecięcy.
– W nagraniu wszystko, co mogłoby godzić w dobre imię rodziny, zostało wycięte, nie ma ani adresu, ani nazwiska. Doszliśmy do wniosku, że sprawa jest na tyle bulwersująca, że dziecko musiało interweniować w sprawie awantury rodziców, że można to upublicznić. Zostało to uzgodnione z komendantem wojewódzkim, który nie miał zastrzeżeń – powiedziała nam wczoraj Bernadeta Rydel z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Jej zdaniem, policja, godząc się na publikację rozmowy, chciała wykazać, do jakich sytuacji dochodzi w rodzinach. Trudno nie uznać jednak za niegodzącą w dobre imię rodziny sytuację, w której cała Polska słyszy, że „tata bije mamę, a mama jest nietrzeźwa”. Czy policja udostępniłaby takie nagranie, gdyby chodziło o rodzinę policyjną?
Nic złego w emisji nie widzi natomiast poseł Artur Górski (PiS) z sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. – Są emitowane różne materiały, które mają uwrażliwić na różne problemy społeczne, dlatego nie można tego potępiać – jeśli takie były intencje i materiał pokazywał rzeczywisty problem społeczny. Wszystko zależy od tego, czy na podstawie takiej relacji można zidentyfikować to dziecko – zaznacza Górski.
Innego zdania jest poseł Edward Siarka (PiS), również członek komisji. – Do takiej sytuacji trzeba podchodzić ostrożnie. Nie powinno się zbytnio nagłaśniać takich sytuacji, bo to zawsze w jakimś sensie uderza w rodzinę – nie ma wątpliwości poseł.
Zdecydowanie negatywnie ocenia emisję nagrania Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. – Uważam, że jest to wykorzystywanie dzieci i kategorycznie powinno być zabronione. Jest to po prostu zabawa dorosłych kosztem dzieci, tania sensacja. Polskie prawo niestety tego nie reguluje – podkreśla Kołodziejski. Wojciech Reszczyński, wicedyrektor Informacyjnej Agencji Radiowej, odnosi sprawę wyemitowania nagrania rozmowy z policją siedmioletniej dziewczynki do rosnącej ingerencji państwa w życie rodzinne, która budzi jego niepokój. – Komuny nie ma, a tradycyjna rodzina w sprawach wychowania ma coraz mniej do powiedzenia – uważa Reszczyński.
Beata Rusiecka, psycholog dziecięcy, nie ma wątpliwości, że taki telefon dziecka do policji jest nawiązaniem do modelu szwedzkiego, w którym dziecko ma mieć poczucie, że jest samodzielne, że nie zależy od rodziców, najbliższych czy sąsiadów, ale że powinno się zwrócić do instytucji państwowej. W ten sposób, według niej, uczymy dzieci tak żyć, jakby były dziećmi zaniedbanymi, niemającymi co liczyć na dorosłych. W opinii Rusieckiej, telefon dziecka do jakiejś instytucji nie jest tym samym, co liczenie na dorosłych, ale już pewnym gestem człowieka dorosłego, który sam sobie załatwi zmianę swojej sytuacji.
Dariusz Pogorzelski, redaktor Telewizji Trwam prowadzący m.in. „Polski punkt widzenia”, nie ma wątpliwości co do oceny faktu udostępnienia przez policję nagrania rozmowy z dzieckiem stacji telewizyjnej. – Być może komendant wojewódzki policji pozazdrościł sędzi Annie Marii Wesołowskiej i liczy na to, że zostanie kolejnym „bohaterem” TVN-owskiego reality show. Widać jak na dłoni, że TVN posunie się do wszystkiego, by nakarmić swoich widzów tanią sensacją, nawet kosztem dziecka i rodziny. Przecież ktoś mógł to dziecko rozpoznać po głosie, może koledzy z klasy, którzy będą się z dziewczynki teraz naśmiewać. Tłumaczenie policji, że wycięła z rozmowy fragmenty mogące godzić w dobro rodziny, są śmieszne. Stwierdzenia typu „tata bije mamę, a mama jest nietrzeźwa” na pewno nie godzą – ironizuje Pogorzelski. – Czy każdy, kto dzwoni na policję, ma liczyć się z tym, że usłyszy siebie np. w TVN? – pyta.
Jacek Dytkowski, Paweł Tunia
