TV Trwam wyręcza media publiczne

Swego czasu jako członek Rady Programowej TVP Oddział Gdańsk przygotowałem
obszerne opracowanie dotyczące misji mediów publicznych. Po szczegółowym
zapoznaniu się ze statutem państwowego nadawcy i skonfrontowaniu go z
rzeczywistym programem serwowanym społeczeństwu zdałem sobie sprawę ze skali
zaniedbań.

Publiczne radio i telewizja – oprócz dostarczania rzetelnej informacji i
godnej rozrywki – winny społeczeństwo edukować, zapewnić mu dostęp do kultury
wyższej, wychowywać młodzież przez propagowanie właściwych postaw i norm
postępowania, upowszechniać wartości rodzinne, przybliżać odbiorcom polską
historię i tradycję, zapewnić wierzącym określoną ilość programów religijnych
etc., etc. Wszystko to, zwane w skrócie misją mediów publicznych, produkuje się
u nas pospiesznie, po macoszemu, niewielkim nakładem kosztów; tak powstają nudne
"gnioty" programowe, upychane (i słusznie!) na antenie gdzieś po północy, nad
ranem, w porze najmniejszej oglądalności… Narzucony statutem procentowy udział
"misyjności" jest więc wykonywany, a w porze tzw. prime time TVP bez żenady
ściga się z telewizjami komercyjnymi na programy dla mało wymagających widzów. A
przecież przebojowo zrealizowana misja też mogłaby podnieść wskaźniki
oglądalności.

Wielu moich znajomych (których nie podejrzewam nawet o odmawianie Koronki
różańcowej) ogląda regularnie "Rozmowy niedokończone". Zarówno dobór poruszanych
tam tematów, jak i poziom zapraszanych gości (przeważnie profesorów z liczącym
się dorobkiem naukowym) objaśniających w przystępny sposób zagadnienia
makroekonomiczne, polityczne, prawne, historyczne czy obyczajowe świetnie
wypełnia funkcję edukacyjną. A kultura wypowiedzi i troska o kraj wyzierająca ze
słów dzwoniących do programu słuchaczy nijak się ma do prymitywizmu
prześmiewczych fanów "Szkła kontaktowego".

W Radiu Maryja i w Telewizji Trwam słowo "patriotyzm" znaczy dziś dokładnie
to samo, co znaczyło w 1920, 1939 czy 1944 roku. I nikomu nie przyjdzie do głowy
kojarzyć go z "faszyzmem"… Tu promuje się Dekalog, którego większości
podstawowych, Boskich nakazów ("czcij ojca swego…", "nie zabijaj", "nie
rozbijaj rodziny", "nie kradnij", "nie kłam") nie negują nawet zatwardziali
ateiści… Toruńska rozgłośnia realizuje więc unikatowy proces wychowawczy,
podczas gdy pozostałe, "modernistyczne" media propagują rozprzężenie norm
obyczajowych i hedonizm. Przedstawiany w Radiu Maryja i Telewizji Trwam system
wartości uzmysławia młodym ludziom, że nie wszystko im wolno, że mają też pewne
obowiązki i powinności względem Ojczyzny. I to naprawdę działa! Przykładem jest
ogromny udział młodzieży we wszelkich manifestacjach patriotycznych (np. w
Marszu Niepodległości 11 listopada 2011 r.).

Amerykańskie piosenki gloryfikujące USA wchodzą w Stanach Zjednoczonych na
listy przebojów. Na nasze listy przebojów też wchodzą piosenki patriotyczne.
Niestety – amerykańskie (np. "Born In The USA" Springsteena; ale już "Urodzony w
Polsce" Nowaka ma w naszych mediach "szlaban" za "ksenofobię"). Zaiste, twórcy
polskich ballad z przesłaniem nie mają u nas łatwego życia (akurat wiem coś o
tym). Jedynie Telewizja Trwam użycza im w miarę możliwości swojej anteny. Na
szczęście mamy jeszcze wolny internet; do czasu, aż rząd tylnymi drzwiami
wprowadzi do Polski cenzurującą sieć ustawę ACTA. Dlaczego więc – pomimo tylu
pozytywów – media katolickie wzbudzają taką niechęć rządzących i agresję u
instytucji decydujących o koncesjach? To proste – toruński ośrodek
telewizyjno-radiowy jest jedynym na naszym rynku niekontrolowanym przez
mainstream ogólnopolskim nadawcą. Rosnąca popularność mediów założonych przez o.
Tadeusza Rydzyka kłuje w oczy i aktualną władzę, i konkurencyjne telewizje.
Obawa przed PRAWDĄ inną niż objawiana przez "zaprzyjaźnione" z rządem
publikatory musi być bardzo duża, skoro KRRiT posuwa się do tak drastycznych,
ocierających się o wykluczanie metod blokowania tej właśnie katolickiej
telewizji. I pewnie dlatego osaczani przez zmonopolizowane środki przekazu
obywatele tak licznie i zdecydowanie wspierają walkę Telewizji Trwam o miejsce
na multipleksie. A co się z tym wiąże – dostęp z chrześcijańsko-patriotycznym
przekazem do milionów polskich rodzin.

W historii światowego totalitaryzmu systemy oparte na jednostronnej
propagandzie pokazały już swoje destrukcyjne możliwości. Nie pozwólmy, by stało
się to tu i teraz, za naszym milczącym przyzwoleniem.

Lech Makowiecki muzyk,
 lider zespołu Zayazd

drukuj