Teraz głoduje Warszawa

Opozycjoniści głodujący w Krakowie przeciwko ograniczeniu nauczania
historii zawieszą dziś protest – dowiedział się "Nasz Dziennik". Teraz pałeczkę
przejmuje Warszawa. W siedzibie Stowarzyszenia Wolnego Słowa głodówkę podejmą
kolejne osoby. Do protestu przygotowuje się też Sosnowiec.

Czwartek był 11. dniem protestu w krakowskim kościele Księży Salezjanów na
Dębnikach. Wieczorem głodujących opozycjonistów odwiedził metropolita krakowski
ks. kard. Stanisław Dziwisz. Zwrócił się do nich o zaprzestanie głodówki,
obiecując mediacje oraz wsparcie w walce przeciw zmianom w systemie edukacji, w
tym ograniczeniu nauczania historii w liceach i technikach oraz nowej podstawie
programowej. Opozycjoniści prawdopodobnie pójdą do domów i zawieszą głodówkę, a
protest kontynuowany będzie przez kolejne osoby w Warszawie. Znajdzie się wśród
nich Adam Borowski, działacz opozycji niepodległościowej w PRL.

Na godz. 13.00 w Krakowie planowana jest specjalna konferencja prasowa. –
Ksiądz kardynał obiecał nam wsparcie i wystosowanie listu pasterskiego w tej
sprawie – relacjonuje Grzegorz Surdy.

Oprócz niego w głodówce wciąż biorą udział: Bogusław Kostka Dąbrowa, Leszek
Jaranowski, Adam Kalita i Ryszard Majdzik. Marian Stach kilka dni temu przerwał
protest. Trafił do szpitala.

– Radykalnie ograniczyliśmy liczbę osób nas odwiedzających. Był u nas lekarz
i po badaniach stwierdził, że powinniśmy już przerwać głodówkę. Tego jednak nie
zrobimy – mówił jeszcze wczoraj po południu Adam Kalita, jeden z głodujących.
Protest mimo totalnego przemilczenia m.in. przez największe stacje telewizyjne
porusza Polaków, którzy chcą, żeby ich dzieci uczyły się historii co najmniej w
takim wymiarze jak obecnie. Akcję poparły dziesiątki organizacji, nauczyciele,
studenci, profesorowie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Uniwersytetu
Jagiellońskiego. Przede wszystkim problem znów został postawiony na forum
parlamentu.

– Chciałbym się głęboko ukłonić tym, którzy głodują w Krakowie. Podjęli tę
walkę dla interesu narodowego, wspólnego, podjęli walkę ryzykowną, ponieważ
ryzykują własnym zdrowiem – mówił wczoraj Jarosław Kaczyński, przypominając
przed budynkiem Ministerstwa Edukacji Narodowej, że protest jest walką o
przyszłość polskiej szkoły i kolejnego pokolenia Polaków. – Nasi koledzy z
antykomunistycznej opozycji od 11 dni strajkują i głodują w Krakowie. Pani
minister [Krystyna Szumilas] zamiast opowiadać nam bajki w Sejmie, powinna tam
pojechać i się z nimi spotkać – mówił Ryszard Terlecki (PiS). Poseł
zapowiedział, że Klub Parlamentarny PiS w najbliższych dniach wniesie projekt
ustawy, która będzie gwarantować odpowiedni kształt i liczbę godzin historii w
szkołach średnich. Kaczyński zadeklarował, że w przyszłości kolejny rząd z
pewnością wycofa się z forsowanych obecnie zmian w systemie edukacji. – Ma ona
służyć budowie silnej wspólnoty narodowej, budowie wiedzy i wychowania, czyli
temu wszystkiemu, co jest koniecznie potrzebne, by Naród mógł awansować wśród
innych narodów i nadrabiać historyczne straty – mówił Kaczyński. Jak podkreślał
wczoraj lider PiS, model edukacyjny przyjęty przez rząd PO – PSL jest sposobem
na "produkcję taniej siły roboczej". – Nie chcemy być zasobem, a cytując
premiera Orbána: kolonią. A te przedsięwzięcia, jakie obserwujemy w edukacji, to
pomysły o kolonialnym lub postkolonialnym charakterze: rozbijać wspólnotę,
czynić ludzi mniej zakorzenionymi – mówił lider PiS, przypominając, że jego
partia popiera wszystkich protestujących przeciw forsowanym zmianom.

Maciej Walaszczyk

***

Oduczanie historii

– Od wczoraj radykalnie ograniczyliśmy liczbę osób nas
odwiedzających. Był u nas lekarz i po badaniach stwierdził, że powinniśmy już
przerwać głodówkę. Tego jednak nie zrobimy – mówi w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" Adam Kalita, jeden z głodujących w krakowskim kościele Księży
Salezjanów na Dębnikach. Czwartek to 11. dzień protestu przeciwko ograniczeniu
nauczania historii i nowej podstawie programowej. W głodówce wciąż biorą udział:
Bogusław Kostka Dąbrowa, Leszek Jaranowski, Adam Kalita, Ryszard Majdzik i
Grzegorz Surdy; Marian Stach kilka dni temu przerwał protest, trafił do
szpitala. – Chciałbym się głęboko ukłonić tym, którzy głodują w Krakowie.
Podjęli tę walkę dla interesu narodowego, wspólnego, podjęli walkę ryzykowną,
ponieważ ryzykują własnym zdrowiem – mówił wczoraj Jarosław Kaczyński,
przypominając pod budynkiem Ministerstwa Edukacji Narodowej, że ich walka jest
walką o przyszłość polskiej szkoły i kolejnego pokolenia Polaków. – Nasi koledzy
z antykomunistycznej opozycji od 11 dni strajkują i głodują w Krakowie. Pani
minister zamiast opowiadać nam bajki w Sejmie, powinna tam pojechać i się z nimi
spotkać – mówił Ryszard Terlecki (PiS). Poseł zapowiedział, że Klub
Parlamentarny PiS w najbliższych dniach wniesie projekt ustawy, która będzie
gwarantować odpowiedni kształt i liczbę godzin historii w szkołach średnich.

Edukacyjny kolonializm
Kaczyński zadeklarował, że w przyszłości kolejny rząd z pewnością wycofa się z
forsowanych obecnie zmian w systemie edukacji. – Ma ona służyć budowie silnej
wspólnoty narodowej, budowie wiedzy i wychowania, czyli temu wszystkiemu, co
jest koniecznie potrzebne, by Naród mógł awansować wśród innych narodów i
nadrabiać historyczne straty – mówił Kaczyński. Jak wczoraj podkreślał lider PiS,
model edukacyjny przyjęty przez rząd PO – PSL jest sposobem na "produkcję taniej
siły roboczej". – Nie chcemy być zasobem, a cytując premiera Orbána: kolonią. A
te przedsięwzięcia, jakie obserwujemy w edukacji, to pomysły o kolonialnym lub
postkolonialnym charakterze: rozbijać wspólnotę, czynić ludzi mniej
zakorzenianymi – mówił lider PiS, przypominając, że jego partia popiera
wszystkich protestujących przeciw forsowanym zmianom.
W środę wieczorem minister edukacji Krystyna Szumilas przedstawiła posłom
informacje w sprawie wdrażania nowej podstawy programowej. Ani jednym słowem nie
podała w wątpliwość przyjętych założeń, w tym ograniczenia i zmiany sposobu
wykładania historii w szkołach średnich. – Tej debaty słuchałem uważnie, to
nieporozumienie. Posłowie zadawali pytania, ale nie uzyskiwali od urzędnika
państwowego odpowiedzi, kto podjął decyzje i jest odpowiedzialny za stworzenie
nowej podstawy programowej – podkreśla Kalita. Ani Szumilas, ani jej
poprzedniczka Katarzyna Hall nie odniosły się merytorycznie do postawionych im
publicznie zarzutów. – Widać arogancję władzy, która jest oderwana od
rzeczywistości – zauważa Kalita.

Żadnych nazwisk
Ministerstwo nie ujawnia konsekwentnie nazwisk osób zaangażowanych w zmiany,
podkreślając na każdym kroku, jak daleko zaawansowane są prace nad wprowadzeniem
zmian. Gotowe są już nowe podręczniki. – Chcemy znać nazwiska tych osób,
ponieważ prawdopodobnie chodzi tutaj o wielkie pieniądze, jakie stoją za
wydawnictwami – zauważa Kalita.
Jak podkreślił podczas środowej debaty Ryszard Terlecki, mamy do czynienia z
rządem, który założył, że bezpiecznie rządzić Polską będzie można dopiero wtedy,
gdy kolejne roczniki nowych wyborców nie będą już w stanie podejmować świadomych
decyzji. Chodzi o nieznajomość najnowszej historii. – Młody Polak, który będzie
to wiedział, mógłby być dumny ze swojej Ojczyzny, i zamiast oglądać telewizyjne
pajace czy kopać piłkę, bo akurat na boiska i stadiony pieniądze się znajdą,
mógłby zatroszczyć się o pomyślną przyszłość swojego państwa. Ale taka
przyszłość nie jest w interesie władzy, dla której liczą się tylko własne
ambicje i portfele – podkreślał Terlecki. – Czy chodzi o to, aby młody człowiek
łatwiej pogodził się z przypisaną mu rolą na europejskim rynku pracy? –
dopytywał Marek Ast (PiS).
W podobnym tonie wypowiadała się Marzena Wróbel (Solidarna Polska). – Młody
człowiek, który nie zna własnej historii, nie jest w stanie utożsamiać się z
własnym narodem. Siłą rzeczy wcześniej czy później utraci także poczucie własnej
wartości – mówiła.
W ocenie prof. Józefiny Hrynkiewicz (PiS), program MEN jest spójny i ma
prowadzić do wynarodowienia młodego pokolenia. Przytoczyła przy tym dane z
ostatniego spisu powszechnego. – Milion 862 tys. obywateli mieszkających w
Polsce, obywateli polskich, nie wie, kim jest – mówiła Hrynkiewicz. Według niej,
to jest właśnie skutek działania szkoły, która nie wychowuje, nie formuje, nie
uczy historii i szacunku dla własnego Narodu. – My teraz jesteśmy zmuszeni
zachować się tak, jak zachowywali się wybitni Polacy w okresie okupacji, i po
prostu podjąć się – także w salkach katechetycznych – nauczania historii i
formowania młodego pokolenia – oświadczyła.

Arytmetyka MEN
Opozycja komentowała też zapewnienia ministerstwa, że nowa podstawa programowa
przewiduje w rzeczywistości zwiększenie liczby godzin nauczania historii. To w
ostatnich dniach jeden z najczęściej podnoszonych argumentów. – Dzisiaj z ust
ministra edukacji, z wykształcenia matematyka, dowiedziałem się, że 8 jest
większe od 11, a 15 większe od 16 – mówił Lech Sprawka (PiS). Jak wyliczył
poseł, z obecnych 11 godzin historii od 1 września pozostanie 8. W środę Klub
Parlamentarny Solidarna Polska złożył u marszałka Sejmu projekt uchwały w
sprawie uchylenia dwóch rozporządzeń programowych. Pierwsze z 23 grudnia 2008
r., dotyczące podstawy programowej kształcenia ogólnego, oraz rozporządzenia w
sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych z 7 lutego tego roku.
Na dzisiaj zaplanowano głosowania nad uchwałą i przyjęciem informacji na temat
sytuacji w oświacie. Z sejmowej debaty wynika, że tylko kluby PiS, SLD i
Solidarnej Polski opowiedzą się nad odrzuceniem informacji szefowej MEN. – Dla
mnie, człowieka "Solidarności" z lat 80., gdy słyszę, że SLD jest w stanie
odrzucić informuję rządu, ale PSL już nie, to jest naprawdę zadziwiająca ironia
losu – kwituje Kalita.

Maciej Walaszczyk

drukuj