Szczęście jest przy rodzinie
Na rozkaz Pana, na początku, stały się Jego dzieła, a gdy tylko
je stworzył, dokładnie określił ich zadania. Uporządkował je na wieki. (Syr 16,
26)
Tradycyjnie w okolicach Dnia Matki i Dnia Dziecka stowarzyszenia broniące
godności życia ludzkiego organizują marsze. Podobnie w tym roku ulicami Warszawy
przeszedł Marsz dla Życia i Rodziny. Inicjatywy tego typu mają ogromne pozytywne
znaczenie szczególnie dla młodszego pokolenia. Kilku- i kilkunastoletni
uczestnicy zapytani, dlaczego pójdą po raz kolejny mimo deszczu czy upału,
odpowiadają, że to „radosne, fajne spotkanie”, że cieszą się ze wspólnego czasu
z rodzicami i innymi ludźmi, którzy śpiewają, grają, skandują, są życzliwi i
uśmiechnięci. Wartość marszów dla życia przejawia się w ich wpływie na
kształtowanie opinii społecznej. Coraz mniej zdziwionych przechodniów, a coraz
więcej akceptacji odzwierciedla rzeczywiste postawy ludzi wobec rodziny i życia.
Pomimo zmasowanego ataku na normalność to właśnie rodzina stale znajduje się na
pierwszym miejscu celów młodych ludzi. Szczęście jest kojarzone przez nich z
życiem w zdrowej, pełnej, tradycyjnej rodzinie. Pozytywne zmiany odegrało także
prawie dwadzieścia lat obowiązywania ustawy lepiej chroniącej życie, której
efektem jest to, że większość społeczeństwa rozumie zło aborcji. Niestety, mamy
do czynienia z bardziej wyrafinowanymi zamachami na ludzkie życie, takimi jak
propaganda antykoncepcji, wolnych związków niesprzyjających poważnemu
traktowaniu prokreacji, a szczególnie obecność terroru medialnego próbującego na
siłę zalegalizować in vitro. Są to bardzo niebezpieczne zjawiska, słabo jeszcze
rozpoznawalne i definiowane przez większość społeczeństwa. Potrzeba ogromnej
pracy u podstaw, aby dotrzeć z rzetelną informacją do odbiorców na temat
niebezpieczeństw i szkodliwości dla zdrowia antykoncepcji i zapłodnienia
pozaustrojowego. Niezbędna jest formacja sumień, by ochronić ludzi przed złem
moralnym wynikającym ze stosowania i akceptowania tych procedur. Nihilizm
uczynił swoim bożkiem nieskrępowaną wolność od wszelkich zasad. Współczesny
człowiek zwany przez filozofów „czwartym” nie musi już odnosić się do greckiej
kultury, religii chrześcijańskiej ani nawet do nauki. Wystarczy, że ma
pragnienia konsumpcyjne, dąży do hedonistycznej przyjemności, nie analizuje
przeszłości, nie myśli o przyszłości – jest, używa, bawi się rzeczywistością,
neguje cierpienie i trud. Nic dziwnego, że tak widzianemu człowiekowi trzeba
proponować to, co tylko pozornie uwolni go od kłopotów – aborcję, antykoncepcję,
rozwody, eutanazję, in vitro… Dlatego wszystkie inicjatywy ukazujące piękno
świata wynikające z przestrzegania prawa naturalnego, respektujące ciągłość
życia, jego nienaruszalność od poczęcia do naturalnej śmierci, harmonię rodziny
są bardzo potrzebne i bardzo cenne. Nie mamy w Polsce polityki prorodzinnej,
brakuje polityków rozumiejących istotę zagrożeń spowodowanych osłabieniem
rodziny, gdyż na razie uchwalane akty prawne przeczą tym nadziejom. Zarówno tzw.
ustawa antyprzemocowa, faktycznie godząca w integralność rodziny, jak i fatalne
warunki pracy i płacy większości grup społecznych, wzrost kosztów utrzymania
dzieci (podniesiony VAT na artykuły dziecięce) nie sprzyjają planom
prokreacyjnym. Trudno dziwić się wobec tego, że wskaźnik dzietności w naszej
Ojczyźnie jest dramatycznie niski, nie zapewnia nawet zwykłej zastępowalności
pokoleń. Jednak mimo to wiele rodzin, borykając się z licznymi trudnościami
codziennego życia, coraz trudniejszego bytowania, służy życiu. Można przekonać
się o tym, choćby uczestnicząc w marszach dla Życia i
Rodziny.
Hanna Wujkowska
