Sudan na progu wojny

Katoliccy biskupi Sudanu obawiają się, że niedawne wybory mogą
prowadzić do eskalacji konfliktu i ostatecznie do nowej wojny. Alarmujące
sygnały o pogarszającej się sytuacji w tym kraju przekazują międzynarodowe
organizacje, jak np. Pomoc Kościołowi w Potrzebie, które monitorują sytuację
chrześcijan w zapalnych rejonach świata.

– Wystarczy tylko jeden strzał do wybuchu konfliktu i wrócimy do buszu, gdzie
wielu mieszkańców tego kraju żyło w ciągu 21 lat wojny domowej – powiedział
ks. bp Macram Gassis, ordynariusz diecezji El Obeid. – Wojna domowa między północą
i południem kosztowała życie 1,5 miliona ludzi – przypomniał sudański
hierarcha, alarmując, że obecnie także obie strony się zbroją.
Biskupi katoliccy obawiają się również, że nierozwiązane problemy między
północą a południem będą miały negatywny wpływ na umowę o porozumieniu
pokojowym w Sudanie. Została ona zawarta w 2005 r. i zakończyła trwającą
ponad 20 lat wojnę domową między islamską północą z rządem w Chartumie a
chrześcijańskim i tradycyjnym południem. Obie strony wyraziły zgodę na
tymczasowy podział władzy.
Niedawne zwycięstwo prezydenta Omara Hassana Ahmada al-Bashira w pierwszych od
24 lat w kraju wielopartyjnych wyborach dało niestety Kościołowi powód do
niepokoju. Oskarżany przez międzynarodowy trybunał zbrodni wojennych nowo
wybrany prezydent popiera islamskie państwa rządzone przez prawo szariatu.
Taka wizja kraju jest sprzeczna z planami utworzenia półautonomicznego regionu
południowego Sudanu, który ma nadzieję na oddzielenie się i utworzenie
niepodległego państwa. Problem niepodległości południa będzie kluczowym
tematem w referendum, które zostało zaplanowane na styczeń przyszłego roku.
– Jesteśmy w rękach Boga. Prosimy Boga, aby zachował nas od podziału i
powrotu do użycia broni, gdyż ona nie rozwiąże problemu. Nie wiemy, jakie będzie
rozwiązanie, ale wciąż się modlimy. Jesteśmy w Jego rękach, jesteśmy Jego
dziećmi – mówi z nadzieją ks. bp Macram Gassis.

MP

drukuj