Strażnik ideałów Niepodległej

Kierowana przez ks. abp. Ignacego Tokarczuka diecezja przemyska była
enklawą kultywującą ideały niepodległej Polski oraz broniącą Naród przed
komunistycznym bezprawiem. Obrana przez wybitnego hierarchę droga przyczyniła
się do osiągnięcia przez Polskę niepodległości.

Polska Południowo-Wschodnia zajmuje ważne miejsce na mapie oporu społecznego
w PRL. Szczególnie istotną rolę odegrał na tym rolniczym terenie niezależny ruch
chłopski. Wyrazem tego były strajki rolników w Ustrzykach Dolnych i w Rzeszowie,
które zakończyły się podpisaniem porozumień 18/19 lutego 1981 roku. Władza
komunistyczna akceptowała w nich "celowość wzmocnienia gwarancji
nienaruszalności" pozostającej we władaniu chłopów ziemi. Sukces ten byłby
niemożliwy, gdyby nie poparcie Kościoła rzymskokatolickiego, oddziaływanie na
chłopów tworzących zręby niezależnego ruchu chłopskiego, nauczanie Prymasa
Stefana Wyszyńskiego, po 1978 r. Jana Pawła II oraz ks. abp. Ignacego
Tokarczuka. Ordynariusz diecezji przemyskiej uważał, że "prawo komunistyczne"
jest bezprawiem odzianym w szaty prawa, niszczącym wszystko, co pozytywne i
wartościowe. Tym samym za swój obowiązek uznał upominanie się o prawa wierzących
– formalnie zagwarantowane w konstytucji PRL. Postanowił też, iż nikt nie może
go zmusić, aby bezprawie traktował jako "prawo obowiązujące w sumieniu
człowieka". Za swoje drugie zadanie przyjął przełamanie ogarniającego Naród
strachu. Uznawał, że Kościół powinien być opozycją moralną. Podkreślał też, iż
"pójście na współpracę z państwem wrogim Bogu i Kościołowi powodowane było
brakiem sił moralnych, które by pozwoliły sprzeciwić się naciskom władzy i nie
ulec szantażowi". Kierując się takim przekonaniem, przypominał wiernym o ich
niezbywalnych prawach i godności ludzkiej. Przełamując w ten sposób nastroje
apatii oraz kolejne bariery strachu, przygotowywał ich do podjęcia działalności
opozycyjnej. Realizował to poprzez głoszenie bezkompromisowych kazań oraz
nielegalne budownictwo sakralne. Tym samym wspomagał działalność opozycyjną
wymierzoną w komunistyczną dyktaturę. Wśród opozycjonistów cieszących się
wsparciem ks. abp. Tokarczuka byli przedstawiciele wielu środowisk (w tym m.in.
działacze Komitetu Obrony Robotników, Komitetu Samoobrony Chłopskiej Ziemi
Rzeszowskiej, Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela). Każdorazowy kontakt z
biskupem był dla nich nobilitacją oraz oznaczał realne wsparcie.

Ze strajkującymi

W 1980 r. ks. abp Ignacy Tokarczuk publicznie wyraził swoje poparcie dla
postulatów głoszonych przez strajkujących robotników, a później dla powstałego w
wyniku podpisania porozumień gdańskich NSZZ "Solidarność". Ordynariusz przemyski
spotykał się później wielokrotnie z działaczami związku. W trakcie spotkania z
przemyskimi związkowcami 30 października 1981 r. przekonywał, "aby
""Solidarność" ze względów taktycznych nie występowała przeciwko sojuszowi z
ZSRS i przewodniej roli PZPR". Dostrzegając obawy społeczeństwa przed
interwencją sowiecką, przywołał także słowa Leonida Breżniewa, iż "Polska jest
na tyle dojrzała, że sama ureguluje swoje sprawy wewnętrzne". Tym samym
sceptycznie odnosił się do możliwości wkroczenia wojsk ZSRS do Polski i skłaniał
się ku stwierdzeniu, że "kierownictwo PZPR będzie musiało samo sobie poradzić z
problemem "Solidarności"". 16 listopada 1980 r. odprawił uroczystą Mszę św. w
intencji "Solidarności" oraz poświęcił krzyże, które zamierzano powiesić w
zakładach pracy. Na przełomie 1980 i 1981 r. w sposób jednoznaczny poparł
strajkujących w Ustrzykach Dolnych i Rzeszowie chłopów. W przełomowym momencie
strajku, 17 lutego, do Rzeszowa przyjechał ks. bp Tadeusz Błaszkiewicz, biskup
pomocniczy diecezji przemyskiej, który przekazał Komisji Rządowej postulaty
Kościoła. Zawierały one żądania: wyrażenia zgody na wydrukowanie 180 tysięcy
katechizmów, zaprzestania dyskryminowania dzieci na koloniach i umożliwienie im
udziału w Mszach św. i nabożeństwach, zwrotu obiektów zabranych Kościołowi przez
państwo, wycofania ze szkół przedmiotu "Przysposobienie do życia w rodzinie",
umożliwienia żołnierzom służby zasadniczej oraz więźniom udziału w praktykach
religijnych. Jeden z TW SB o ps. "Walter" tak w swoim doniesieniu
charakteryzował rolę Kościoła: "Na podstawie moich obserwacji oceniam, że strajk
ten dawno by się rozleciał, gdyby nie 2 elementy w nim: religia (cała oprawa,
msze, kazania, pieśni itp.) oraz nagromadzony gniew do przeszłości".

Zawsze z Narodem

W późniejszym okresie ks. abp Tokarczuk wspomagał powstałe w 1981 r.
struktury NSZZ "Solidarność" RI. Po wprowadzeniu stanu wojennego wraz z
duchowieństwem diecezji przemyskiej niósł represjonowanym działaczom opozycji
pomoc moralną i materialną. Po latach tak wspomina okoliczności, w jakich
dowiedział się o wprowadzeniu stanu wojennego: "W chwili ogłoszenia stanu
wojennego byłem w Rzeszowie na wizytacji. Mieszkałem w farze, a budowało się
taki kościół niedaleko obecnego więzienia. Tam, w Załężu [mowa o parafii pw.
Matki Bożej Nieustającej Pomocy, obecnie dzielnica Rzeszowa – M.K.], miałem
poświęcenie dolnego kościoła i byłem przez sobotę i niedzielę. I proszę sobie
wyobrazić – jadę od fary do tego kościoła, a tam już ciągnęły kibitki z
uwięzionymi do tego więzienia niedaleko. Równocześnie miejscowy komendant
Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego obchodził biskupów, zawiadamiając ich o tym.
Przyjechał też do Przemyśla, ale mnie nie zastał, bo byłem w Rzeszowie. Potem
chciano ode mnie oświadczenie. Na to ja powiedziałem: "Proszę panów,
wiedzieliście, kiedy ogień podpalić, ale nie wiecie, kiedy on zgaśnie i jakie
skutki sprawi. My byliśmy z Narodem zawsze i z Narodem będziemy nadal we
wszystkich okolicznościach". Temu komendantowi, który miał mi oznajmić o stanie
wojennym, który mnie w Przemyślu nie zastał, bo byłem w Rzeszowie, to właśnie
powiedziałem". Wówczas to ks. abp Ignacy Tokarczuk w sposób jednoznaczny potępił
stan wojenny.

Ze względu na swoją postawę władze komunistyczne tylko raz zezwoliły na
odwiedzenie przez niego internowanych opozycjonistów w Nowym Łupkowie, w
Wielkanoc 1982 roku. W imieniu pasterza diecezji przemyskiej internowanych
odwiedzali biskupi i księża diecezji przemyskiej. W 1982 r. ks. abp Tokarczuk
spotkał się z działaczami podziemnej Tymczasowej Komisji Regionalnej NSZZ
"Solidarność" w Przemyślu. Jak pisze Artur Brożyniak: "Biskup Tokarczuk
podzielił się z nimi praktycznymi radami: zalecił w walce niestosowanie
przemocy, odbudowę struktur "Solidarności" w konspiracji opartej na wzorze
Polskiego Państwa Podziemnego z lat drugiej wojny światowej, samokształcenie
związkowców i pracę organiczną. Ponadto wyznaczył ks. prałata Stanisława
Krzywińskiego jako swojego stałego przedstawiciela przy TKR".

Potrzeba jedności

Wyrazem szczególnej troski o rolników, upomnieniem się o ich prawa było
kazanie ks. abp. Ignacego Tokarczuka wygłoszone 5 września 1982 r. na Jasnej
Górze w trakcie pielgrzymki rolników. Zaapelował w nim o udzielanie pomocy
osobom represjonowanym przez komunistów oraz o to, "żeby mógł związek zawodowy
rolników działać, żeby naprawdę umożliwiono mu powrót do działalności, do obrony
praw ludzi wsi, a równocześnie do obrony praw całego Narodu". W piśmie
"Solidarność Rolników" Ogólnopolskiego Komitetu Oporu Rolników w artykule pt.
"Zanim przystąpimy do zbiórki żywności" czytamy: "W zbiórkach żywności dla miast
brali udział rolnicy z województwa krakowskiego, tarnowskiego, a zwłaszcza
rzeszowskiego i przemyskiego. Decydujące znaczenie miało poruszenie tej kwestii
w pamiętnym kazaniu ks. abp. Ignacego Tokarczuka w dniu 5 września na Jasnej
Górze. Mówił wówczas: "Najmilsi, zwracam się do Was wszystkich, rolników
polskich, z jedną gorącą prośbą; pamiętajcie, zwłaszcza w tym roku, o wszystkich
rodzinach miejskich, a zwłaszcza robotniczych, które znajdują się w ciężkiej
sytuacji. Zorganizujcie jakąś pomoc dla nich. Każda wieś może wziąć pod patronat
szereg rodzin w sytuacji trudnej. Parafie miejskie mogą pośredniczyć w tym,
ażeby wam wskazać te rodziny, które są w sytuacji najbardziej bolesnej"".
Szczególną rolę w tej akcji odegrał ks. Stanisław Bartmiński, proboszcz parafii
pw. św. Marcina w Krasiczynie. Apel o przekazywanie żywności represjonowanym
rodzinom spotkał się z żywiołowym odzewem rolników, którzy tylko w diecezji
przemyskiej zebrali 270 ton żywności. Według sprawozdania sporządzonego przez
ks. Bartmińskiego, w 1982 r. trafiła ona do Jastrzębia, Tych, Nowej Huty,
Chorzowa, Dąbrowy Górniczej, Bytomia, Katowic.

W kazaniu wygłoszonym na Jasnej Górze ks. abp Tokarczuk apelował też:
"Dlatego znowu postawię wniosek praktyczny: żeby wieś mogła te zadania spełniać,
potrzeba, żeby mógł związek zawodowy rolników działać, żeby naprawdę umożliwiono
mu powrót do działalności, do obrony praw ludzi wsi, a równocześnie do obrony
praw całego Narodu. To zwiększy zaufanie i zwiększy poczucie osobistej godności,
współrządności, które są tak bardzo potrzebne w gospodarce i w pracy społecznej.
Najmilsi, już kończę, jeszcze dwa słowa… Wsi, rolnikom polskim potrzeba
jedności – tak jak całemu Narodowi. Siły przeciwne chciałyby nas dzielić,
oddzielić chłopa od robotnika, Kościół od Narodu, potem każdą grupę skłócić i
podzielić w myśl zasady: divide et impera – dziel i rządź".

Wspomniany już ośrodek krasiczyński nie ograniczał się jedynie do akcji
miasto – wieś. Organizował też m.in. kolonie dla dzieci górników (w tym wdów po
górnikach zabitych w kopalni "Wujek") oraz wczasy dla rodzin internowanych w
stanie wojennym. W okresie lipiec – listopad 1982 r. w Krasiczynie przebywało 15
rodzin górniczych skierowanych przez Komitet Pomocy w Katowicach. Łącznie z
wypoczynku tego skorzystało 1150 dzieci.

Pod ścisłą obstawą

W trudnej sytuacji Polski, zmęczonej trwającym stanem wojennym, 23 lutego
1983 r. Episkopat Polski powołał formalnie Komisję ds. Duszpasterstwa Rolników.
Na jej czele stanął ks. bp Jan Gurda, kielecki biskup pomocniczy. Na terenie
diecezji przemyskiej pierwsze duszpasterstwo rolników powstało w Krasiczynie,
gdzie proboszczem był ks. Stanisław Bartmiński. Pierwsze rekolekcje dla rolników
z całej Polski odbyły się tam w dniach 8-12 grudnia 1982 roku. Prowadził je ks.
Czesław Sadłowski ze Zbroszy Dużej. Uczestniczyło w nich 60 osób z 10 diecezji.
Tak ich przebieg opisał w kronice parafialnej ks. Stanisław Bartmiński: "Obstawa
milicyjna bardzo ścisła, nagabywanie księży, nawet bp. Błaszkiewicza przez
esbeków. Kilka osób zatrzymali na parę godzin, 2 czy 3 zapłaciły mandaty. W
sumie normalka. Zebrani wysłali telegram do Ojca Świętego i apel do polskich
rolników. Zaplanowano nawet rekolekcje w diecezji krakowskiej (w Czernej). W
nocy z 11 na 12 grudnia taksówką, gubiąc obstawę, wyjechał ks. Sadłowski.
Wieczorem w sobotę zapowiedziałem wszystkim zakończenie rekolekcji na godz.
10.00 (ze względu na podsłuch albo wtyczkę SB wśród uczestników). Rano zaś
obudziłem ich o godz. 5.30, o 6.00 odprawiłem Roraty w kaplicy i o 7.00 wszyscy
po cichu się rozjechali. O godz. 10.00 pusta plebania była obstawiona przez
funkcjonariuszy MO i SB". Działające w kolejnych latach duszpasterstwo rolników
w Krasiczynie SB rozpracowywała, począwszy od 5 marca 1983 r. w ramach sprawy
obiektowej o kryptonimie "Ośrodek". Zakończono ją dopiero 10 listopada 1989
roku.

Dr Mariusz Krzysztofiński
Instytut Pamięci Narodowej, Oddział w Rzeszowie

drukuj