Straż nad Bliskim Wschodem

Irak celem taktycznym, Arabia Saudyjska strategicznym, a Egipt nagrodą

Laurent Murawiec, za młodu radykalny trockista, nawrócił
się na radykalny syjonizm i stał się jednym z ideologów neokonserwatyzmu,
który dziś jest ideologią rządu
George’a W. Busha. Murawiec jako członek ważnego centrum planistów Rand Corporation
buńczucznie zapowiadał, jak to wojsko amerykańskie będzie witane z kwiatami
przez Irakijczyków, a Amerykanom mówił, że interesy Izraela i USA są identyczne.
W rzeczywistości jak najdłuższa pacyfikacja Iraku była i jest w interesie
Izraela i wielkich korporacji przemysłu naftowego, ale nie mieszkańców Stanów
Zjednoczonych.
W związku z wojną z Irakiem Murawiec napisał kwintesencję koncepcji polityki
zagranicznej neokonserwatystów, a mianowicie, że "Irak jest celem taktycznym,
Arabia Saudyjska strategicznym, a Egipt nagrodą zwycięzcy". Zwycięzcami
miały być wielki Izrael, hegemon "od Nilu do Eufratu", i korporacje
przemysłu naftowego. Ceną tego zwycięstwa jest zniszczenie Iraku na koszt
podatników amerykańskich, którzy zarówno ponoszą astronomicznie wysokie koszty
wojny,
jak i coraz drożej kupują płynne paliwo.
W duchu strategii Murawca stosuje się dziś "dyplomatyczny terroryzm" za
pomocą szantażu nuklearnego, głównego narzędzia polityki USA przeciwko Iranowi,
w formie grożenia "opcją nuklearną". Na krótką metę chodzi o zneutralizowanie
Iranu przy podpisywaniu kontraktu "rabunkowej prywatyzacji" rezerw
energetycznych Iraku, po Arabii Saudyjskiej drugich największych na świecie.
Kontrakt ten, przygotowany przez wiceprezydenta Dicka Cheneya, ma być wkrótce
podpisany przez rząd formowany w Bagdadzie. Jednak tamtejsi szyici chcieliby
wysunąć inną ofertę eksploatacji irackiej nafty przez firmy z Teheranu, na
warunkach bardziej zbliżonych do produkcji ropy naftowej w innych krajach.
W oczach neokonserwatystów
przeforsowanie przez USA zmiany reżymu w Teheranie dałoby dostęp do nafty
Iranu. Stamtąd byłoby już blisko do kolosalnych złóż ropy pod Morzem Kaspijskim.
Wiemy, że jeszcze przed stworzeniem państwa Izrael syjoniści marzyli w 1925
roku o rurociągach z Iraku do Hajfy: naftowym z Kirkuku i wodnym z rzeki
Eufrat. Katastrofalny
brak wody w Izraelu daje o sobie znać od dawna. Z tego powodu Żydzi budują
nielegalne osiedla na wodonośnych ziemiach Arabów palestyńskich i jednocześnie
tak dalece
odprowadzają dopływy do Morza Martwego, że w ciągu pół wieku morze to straciło
95 proc. wody i dziś jest szczątkowym bajorkiem, zaś rzeka Jordan została
zamieniona w ściek. Izrael sprowadza wodę statkami z Turcji.

Ambasada forteca
Kongres w Waszyngtonie już zatwierdził miliard dolarów na planowaną ambasadę
amerykańską w Bagdadzie, w formie silnej fortecy, w której zamieszkają członkowie
liczącej 3000 osób placówki dyplomatycznej.
Będzie to zarazem największa amba sada w historii świata, zbudowana na 50 hektarach,
podczas gdy takie obiekty zwykle nie przekraczają pięciu hektarów. Zostanie
złożona z 21 budynków, będzie posiadać własne studnie, filtry i elektrownię
zupełnie niezależną od Bagdadu. Teren ambasady zakupiono w październiku 2004
r. od tymczasowo uznanego przez władze okupacyjne rządu Iraku za nieujawnioną
cenę.
Monumentalna, ufortyfikowana i bardzo kosztowna ambasada USA będzie mieścić
dwa duże biurowce dla dyplomatów, bloki mieszkalne dla setek urzędników, duże
wille dla ambasadora i jego zastępcy oraz ośrodek rozrywkowy wyposażony w pływalnię,
salę gimnastyczną, sklepy i duży budynek klubowy.
Urzędnicy ambasady zostaną otoczeni pieczołowitą ochroną pod nadzorem piechoty
desantowej (US Marines). Beton użyty do wzniesienia budynków będzie dwa i pół
razy grubszy niż w zwykłych konstrukcjach.
Monumentalna, ufortyfikowana i bardzo kosztowna ambasada USA będzie otoczona
sześcioma strzeżonymi bramami, z których jedna zostanie wyposażona na wypadek
potrzeby szybkiego wjazdu lub wyjazdu.
Ambasada USA w Bagdadzie będzie fortecą zaprojektowaną w celu długiego zdominowania
bogatego w ropę naftową Iraku. Budynek stanie wśród zniszczeń wojennych po
bombardowaniach i akcjach pacyfikacyjnych, łącznie ze stosowaniem radioaktywnego
uranu w bombach i amunicji. Ma to stanowić pomnik zwycięstwa lobby izraelskiego
i wielkiego Izraela "od Nilu do Eufratu", mimo nienawiści wzbudzonej
przeciwko Amerykanom z powodu upokarzania Iraku i w większości Bliskiego Wschodu.
Ambasada forteca ma się wznosić jak kolosalna wieża strażnicza nad Bliskim
Wschodem i jego polami ropy naftowej.
John Negroponte, były prokonsul USA w Ameryce Centralnej i jednocześnie były
ambasador w Iraku, z powodzeniem stosował w tym kraju model wypróbowany przez
niego w Salwadorze i innych "republikach bananowych", w których kontrolę
polityczną egzekwował za pomocą "patroli egzekucyjnych" ("death
squads"), co dziś w Iraku nazywa się walką między odłamami islamu. Negroponte
jest greckim Żydem i awansował na szefa służb wywiadowczych USA (około 100
tys. ludzi w 16 agencjach wywiadu).

Prawda wychodzi na jaw
Podatnicy amerykańscy nie chcą już popierać neokonserwatystów. Według sondażu
poparcie dla obecnego prezydenta, ministra obrony Donalda Rumsfelda i Kongresu
w Waszyngtonie jest aktualnie bardzo niskie i wynosi tylko 33 procent. Amerykanie
są coraz bardziej świadomi, że od trzydziestu lat ich płace realne spadają,
a ich podatki finansują podbój i grabież ropy naftowej Iraku, podczas gdy
rosną zarówno ceny benzyny, jak i ceny transportu towarów codziennego użytku.
Natomiast astronomiczne długi rządu USA będą spłacane przez następne pokolenia
Amerykanów. Nic dziwnego, że z goryczą dowiadują się oni o kolosalnych kosztach
ambasady fortecy w Iraku, w kraju, który jakoby miał być oswobodzony i mieć
rządy suwerenne i demokratyczne.
Tymczasem coraz więcej Amerykanów zdaje sobie sprawę ze zniszczeń i szkód zadanych
ludności Iraku. Dociera do nich prawda o rzeszach bezdomnych ludzi cierpiących
z powodu złego stanu sanitarnego i niedostatecznej opieki służby zdrowia. Irakijczycy
doświadczają też najwyższego bezrobocia w dotychczasowej historii tego kraju.

prof.
Iwo Cyprian Pogonowski, Sarasota, USA
www.pogonowski.com

drukuj