Stracone poczucie bezpieczeństwa
Z Adamem Błaszkiewiczem, dyrektorem Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie,
rozmawia Maciej Walaszczyk
Jak można skutecznie pomóc polskim szkołom na Litwie?
– Nie wiem, czy da się coś wskórać. Ustawa jest już przyjęta, weszła w życie.
Patrząc z punktu widzenia prawnego, to nie rząd i komisje mogą coś w tej sprawie
zdziałać, tylko litewski sejm. Mam nadzieję, że coś w tej kwestii drgnie, że
zaczniemy się rozumieć, bo nikt z nas nie chce działać na szkodę państwa
litewskiego. Jest wprost przeciwnie. Tymczasem jesteśmy oskarżani przez
przedstawicieli obecnego rządu o nielojalność. To rodzi nasze obawy.
Kiedy kilka miesięcy temu rozmawiałem z nauczycielami i rodzicami dzieci
uczęszczających do polskich szkół, odnosiłem wrażenie pewnej bezsilności wobec
tego, co robi ministerstwo oświaty. Co, Pana zdaniem, może skłonić Wilno do
zmiany polityki?
– Problem nie dotyczy wyłącznie litewskiego ministerstwa oświaty, ale całego
rządu i parlamentu. Kiedy projekt tej ustawy był składany do parlamentu, nie
była ona tak drastyczna i niekorzystna dla nas. Sprawa ujednoliconego egzaminu
dla Polaków i Litwinów nie była tak jasno postawiona, jak jest obecnie. Dopiero
w sejmie ustawa przyjęła fatalną i niekorzystną dla nas postać.
Co konkretnie ma Pan na myśli?
– Dodano do niej kilka elementów. Przede wszystkim postanowiono zmienić szkoły z
polskim językiem nauczania na placówki dwujęzyczne. Wprowadzono przedmioty,
które mają być nauczane po litewsku, są to: historia, geografia, wiedza
obywatelska – wszystko, co dotyczy Litwy. Poza tym w miejscowościach, w których
są dwie szkoły – jedna polska, a druga litewska, w przypadku trudności w
kompletowaniu klas rację bytu będzie miała tylko szkoła litewska. To jest
element dyskryminacji, bo obowiązkowa liczba uczniów była w ciągu ostatnich lat
sukcesywnie podwyższana. Najgorsze jest to, że posunięcia te nie są konsultowane
ze społecznością polską.
Z naszej strony nie ma zgody na takie działania. Rząd najpierw mówi, że pewnych
pomysłów nie chce, a potem broni tych rozwiązań, które do ustawy wpisał sejm.
Potem wdraża je w życie, tłumacząc, że tak trzeba i że to wszytko dla naszego
dobra. Najbardziej niepokoi w tym momencie utrata poczucia bezpieczeństwa przez
społeczność polską.
Ten proces rozpoczął się jednak wcześniej. Jego symptomy było widać już w
momencie, gdy zakazywano używania języka litewskiego.
– 1 lipca weszła w życie ustawa oświatowa, choć od marca ubiegłego roku
wiedzieliśmy, co będzie się działo. Nie wiedzieliśmy tylko, w jakiej postaci
nowe akty prawne będą wdrażane. Do 10 klasy włącznie uczniowie realizowali jeden
program, który decyzją władz został na dwa ostatnie lata zmieniony na program
szkoły litewskiej. Zdanie egzaminu takiego samego, jaki składają młodzi Litwini,
będzie trudniejsze. Oczywiście sądzę, że młodzież go zda, ale od jego wyniku
zależy np. dostanie się na bezpłatne studia. Tymczasem różnica nawet o 0,5
punktu może zdecydować o tym, kto się dostanie, a komu się to nie uda.
Podczas wiecu pod pałacem prezydenckim w Wilnie przemawiała rodowita
Litwinka, pani filolog, która w imieniu swojego związku zawodowego
solidaryzowała się z protestującymi i podkreślała, że przygotowanie Polaków z
Litwy do nowego egzaminu w tak krótkim czasie będzie trudne.
– To jest właśnie taka dziwna sytuacja, bo jak się okazuje, nauczyciele języka
litewskiego ze szkół litewskich nie bardzo zgadzają się z nowym programem
egzaminów. Oni również protestują, piszą i żądają wyjaśnień. Ale ministerstwo
cały czas twierdzi, że nowy egzamin dla mniejszości będzie czymś bardzo dobrym.
Choć sami lituaniści ze szkół litewskich takiej pewności nie mają.
Wileńskie gimnazjum strajkowało 2 września?
– Strajk został zorganizowany przez rodziców. Z 460 uczniów tego dnia obecnych
było 60. Uważam, że mieli prawo przyjść wtedy do szkoły.
Czy rodziców czekają jakieś konsekwencje administracyjne?
– Teraz chyba nie. Nie sądzę, by tak było.
A gdyby protest był kontynuowany?
– Nie bardzo wyobrażam sobie sytuację, że po dwóch tygodniach znowu dojdzie do
strajku. Ten protest to krańcowa forma sprzeciwu. Te sprawy muszą załatwić
dorośli, przede wszystkim politycy.
Dziękuję za rozmowę.
