Stan wyjątkowego zagrożenia wpływów
Stawką wyścigu o kontrolę nad Pakistanem jest zagrożenie nuklearne Izraela, los wojny z Al-Kaidą i afgańskimi talibami, rola USA w Azji Środkowej oraz ich wpływ na Indie
Amerykańskim neokonserwatystom coraz trudniej jest utrzymać wpływ na sytuację w Pakistanie, gdzie ich największy w tym regionie sojusznik, prezydent generał Pervez Musharraf, wprowadził stan wyjątkowy, żeby zapewnić sobie zagrożoną kontrolę nad krajem. Opozycyjny senator amerykański Joe Biden zwrócił niedawno uwagę prezydentowi George’owi Bushowi, że manipuluje Musharrafem, ale nie całym Pakistanem. Tymczasem stawką wyścigu o kontrolę nad tym krajem jest zagrożenie nuklearne Izraela, los wojny z Al-Kaidą i afgańskimi talibami, rola USA w Azji Środkowej oraz ich wpływ na Indie.
Wprowadzenie stanu wyjątkowego jest przykładem coraz większych trudności zarówno USA, jak i samego prezydenta Musharrafa w utrzymaniu kontroli nad Pakistanem.
Rośnie opór przeciw Musharrafowi
Stan wyjątkowy nie podoba się większości ze 180-milionowej ludności Pakistanu. Przeciwko tej decyzji protestuje zarówno mniejszość, którą stanowią fanatycy muzułmańscy, jak i inteligencja oraz klasa średnia. Od ogłoszenia stanu wyjątkowego tylko w ciągu pierwszych dwu dni protestów aresztowano 1800 osób. Wśród nich znalazł się m.in. były szef wywiadu Pakistanu Hamid Gul oraz wielu urzędników, w tym sędziów i prawników oraz przedstawicieli partii politycznych. Władze zablokowały funkcjonowanie prywatnych mediów. Budynki rządowe zostały otoczone drutem kolczastym, telefony odcięte, a Musharraf przejął władzę dyktatorską.
Prezydent tłumaczy, że wprowadził stan wyjątkowy z powodu zagrożenia ze strony ekstremistów islamskich i terrorystów działających na północy kraju, co może grozić jego rozpadem. Jednak komentatorzy radiowi w Niemczech twierdzą, że to służby specjalne USA kierują stanem wojennym w Pakistanie oraz że został on narzucony temu krajowi z powodu zbliżającej się decyzji Sądu Najwyższego, dotyczącej bezprawnego przejęcia władzy przez generała Musharrafa.
Sąd Najwyższy miał podjąć decyzję w tej sprawie w poniedziałek. Jednak wprowadzenie stanu wyjątkowego sparaliżowało pracę wielu państwowych urzędów i pozwoliło na utrzymanie przez prezydenta zarówno władzy cywilnej, jak i wojskowej. Musharraf wygrał październikowe wybory prezydenckie. Jednak konstytucja tego kraju zabrania pełnienia władzy cywilnej przez wojskowych, a w momencie kandydowania w wyborach stał on jednocześnie na czele armii. Prezydent obawiał się więc unieważnienia jego wyboru bądź zmuszenia go do oddania władzy wojskowej.
Spór dotyczy także przeprowadzenia wyborów parlamentarnych, które powinny odbyć się w połowie stycznia przyszłego roku.
USA w rozkroku
Dla utrzymania pozorów „obrony demokracji” USA wraz z państwami zachodnimi grożą wstrzymaniem pomocy dla Pakistanu, w tym wsparcia charytatywnego dla ofiar trzęsienia ziemi, jeśli prezydent nie przywróci demokracji w kraju.
Nie oznacza to jednak wstrzymania współpracy wojskowej. Musharrafowi udało się wyciągnąć z USA 10 miliardów USD, dzięki czemu gospodarka Pakistanu funkcjonuje, armia jest uzbrojona i kontynuuje walki z terrorystami islamskimi.
Dlatego w USA prasa przedstawia generała Musharrafa jako najważniejszego sprzymierzeńca rządu neokonserwatystów w „wojnie przeciwko terrorowi”. Rzeczywiście w obecnie prowadzonej przez USA i NATO wojnie z talibami w Afganistanie rozpaczliwie potrzebują one pomocy Musharrafa.
Prezydent Pakistanu przyznał publicznie kilka lat temu, że musiał się podporządkować USA, które ustami podsekretarza stanu Richarda L. Armitage’a zagroziły zbombardowaniem Pakistanu „do stanu z epoki kamiennej”. Dlatego mimo protestów opozycji i fundamentalistów islamskich Musharraf utrzymuje się przy władzy od puczu w 1999 roku. Dlaczego? Ponieważ Pakistan ma dla USA ogromne znaczenie strategiczne.
Strategiczny sojusznik
Pakistan jest jedynym państwem muzułmańskim posiadającym broń nuklearną. Przez 20 lat przed zdobyciem tej broni przez Pakistan „kamieniem węgielnym” polityki radykalnych syjonistów rządzących w Izraelu było niedopuszczenie żadnego państwa islamskiego do posiadania broni jądrowej. Aby temu zapobiec, Izrael starał się utrudniać Pakistanowi prowadzenie prób jądrowych. Jak się okazało – bezskutecznie. Dlatego obecnie Izrael i USA starają się utrzymać kontrolę nad tym krajem, bojąc się, że w przypadku dojścia do władzy fundamentalistów islamskich i przejęcia przez nich kontroli nad bronią jądrową może dojść do wojny z jej użyciem.
Joseph Cirincione, specjalista od bezpieczeństwa nuklearnego w liberalnym Center for American Progress, powiedział niedawno, że Pakistan jest najniebezpieczniejszym państwem na świecie, ponieważ jest destabilizowany i działa tam wielu fundamentalistów islamskich. – Jeżeli rząd upadnie i armia się podzieli, kto będzie kontrolował arsenał nuklearny? (…) Pakistan może z alianta stać się zagrożeniem nuklearnym – ostrzegł Cirincione.
Trzeba też pamiętać, że utrzymując wpływy w Pakistanie, USA mają dostęp do Afganistanu i Azji Środkowej.
Ponadto rola tego kraju może jeszcze wzrosnąć w przypadku wszczęcia przez USA wojny z Iranem, sąsiadującym z Pakistanem.
Sarasota, USA
