Służba to niewygodna posada

Z Andrzejem Rozwadowskim*, doświadczonym pilotem wojskowym lotnictwa
transportowego, rozmawia Marcin Austyn
.

55 lat życia i 25 lat służby i mundurowi zaczynający służbę od nowego
roku mogą odejść na emeryturę z 60 procentami uposażenia. Jak Pan ocenia to
rozwiązanie?

– To jakieś nieporozumienie. Ale wojsko się zmienia i może czegoś nie wiem. Bo
jeśli będzie to wojsko siedzące w zarękawkach za biurkiem, to takie propozycje
można zrozumieć, bo tam można doczekać sędziwego wieku. Zdrowy człowiek do 45.
roku życia działa jak niezawodna maszyna. Potem tę maszynę trzeba coraz częściej
"odstawiać do serwisu". Proszę wyobrazić sobie żołnierza mającego 55 lat, który
służy w GROM, jest nurkiem albo lata w F-16. Czy ktoś z decydentów zdaje sobie
sprawę, ile wysiłku kosztuje latanie? To wymaga zdrowia, a z wiekiem jest coraz
gorzej. Mnie latanie nie boli, ale czuję już kręgosłup, czuję ręce, które
narażone są na wibracje. Niby wydaje się, że człowiek wiele przetrzyma, ale to
później przekłada się na stan zdrowia. Z wiekiem takie obciążenia są coraz
trudniejsze do zniesienia. Młody żołnierz może nie spać i dwie doby, ale za parę
lat ten sam np. pilot po 12-godzinnym locie będzie mocno zmęczony. A czy ktoś
zastanowił się np., jakim wyrzeczeniem jest wylot do Afganistanu na dwa
miesiące? Albo jak męczące może być pozostawanie w stanie gotowości do podjęcia
służby, bo może trzeba będzie lecieć z pomocą humanitarną albo na akcję "Serce"?
Dla większości ludzi praca zaczyna się i kończy o konkretnej godzinie. Można
planować urlopy, dni wolne. W wojsku trzeba być elastycznym. A to wszystko
kosztuje.

Słyszymy, że reforma to konieczność, bo większość 35-, 40-latków będzie
uciekać ze służby.

– Sprawa odejść nie jest taka prosta. Jeśli np. lotnik inwestuje w swój rozwój,
a jego doświadczenie, wykształcenie nie jest doceniane w wojsku, to nie można
się później dziwić, że ten chce czym prędzej odejść do cywila i zacząć zarabiać.
Jeśli ktoś jest dobrym mechanikiem lotniczym, pilotem, kontrolerem ruchu, to o
pracę w cywilu nie jest trudno. Ta reforma ma tylko zatrzymać ludzi w wojsku na
dłużej bez specjalnych nakładów i bez pomysłów na to, jak zachęcić żołnierzy do
tej służby. Tak to wygląda. I nie można mówić, że w mundurówkach jest dobrze, bo
po 15 latach idzie się na emeryturę, bo to nie odzwierciedla całej prawdy. Taki
emeryt może liczyć na 40 proc. uposażenia. A jeśli już boimy się o tych
uciekających fachowców, to może należałoby pomyśleć, jak ich zachęcić do
pozostania w służbie albo jak ich umiejętności wykorzystać w cywilu. Na
Zachodzie takich wykwalifikowanych ludzi wychodzących np. z wojska kieruje się
choćby do pracy w centrach zarządzania kryzysowego. Skoro państwo zainwestowało
w człowieka, to należy zadbać, by ta inwestycja się zwróciła. Oczywiście łatwiej
jest zwiększyć granice wiekowe i przymusić do pozostania w służbie. Tylko czy to
będzie praca pełna zapału? A może, co już ma miejsce, mundurowi, żeby zapewnić
sobie lepszy byt, będą kombinować i dorabiać do swoich pensji jako "bramkarze"?

Sądzi Pan, że będziemy mieli problem z chętnymi do służby w mundurze?
– Już mamy kryzys z kadrami w Narodowych Siłach Rezerwowych. Jeśli nie będzie
zachęty, to podobne problemy będą w służbach mundurowych. A jeżeli w mundurówce
jest tak dobrze, to dlaczego dziś tak mało osób chce służyć w wojsku? Dlaczego
mamy tyle wakatów? Przecież w kraju jest spore bezrobocie. Ale wiele osób wie,
że lepiej zarobić mniej na "spocznij" niż nawet dwa razy tyle na "baczność".

Dziękuję za rozmowę.

 


* Dane personalne rozmówcy zostały zmienione.

drukuj