Rozumiał, że Pan dał Mu misję mówienia do Narodu
Prof. dr hab. Krystyna Czuba, medioznawca z Uniwersytetu Kardynała Stefana
Wyszyńskiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w
Toruniu:
Beatyfikacja Księdza Jerzego Popiełuszki jest zwycięstwem prawdy i miłości
nad kłamstwem i przemocą. Kiedy zastanawiam się, co w dniu swego wielkiego
zwycięstwa chce nam powiedzieć ten Kapłan Męczennik i Patron miłości do
Ojczyzny, myślę, że mówi: Pamiętajcie, prywata kiedyś zgubiła Polskę,
Ojczyzna z jej powodu straciła niepodległość. Trzeba odrzucić egoistyczne,
partyjne ambicje i pozorowanie wspólnego dobra poprzez partyjne układy w świetle
reflektorów. Niech zwycięży "Solidarność", ale ponad wszystko
niech zwycięży prawda.
Warto przywołać modlitwę, która towarzyszyła bł. Księdzu Jerzemu od początku
Jego drogi do świętości: "Matko, może nigdy, jak teraz, trzeba było,
abyś wzięła w swe macierzyńskie dłonie serca i myśli Polaków, abyś wzięła
w swe dłonie losy mojego Narodu". Myślę, że ta modlitwa jest dziś, w
dniu beatyfikacji Księdza Jerzego Popiełuszki, wołaniem za Polskę.
Słuchał Go cały Naród
Ksiądz Jerzy Popiełuszko, wierny uczeń Prymasa Tysiąclecia kardynała
Stefana Wyszyńskiego, wsłuchany był w głos Papieża Polaka, Ojca Świętego
Jana Pawła II. Miał to szczęście, że na swojej drodze spotkał tych
wielkich i świętych kapłanów. Nauczył się od nich przede wszystkim miłości
i zaufania do Boga i do Jego Matki. Dzięki nim zrozumiał też, że Pan dał Mu
misję mówienia do Narodu. Przez dwa lata, od kwietnia 1982 roku do października
1984 roku, Ksiądz Jerzy Popiełuszko był słuchany przez Naród. Mówił do
niego podobnie jak ksiądz Prymas, zresztą wszystkie Jego kazania były pełne
cytatów z księdza Prymasa i Jana Pawła II. W swoich homiliach odwoływał się
do narodowej poezji, cytując wciąż aktualne dla nas słowa, m.in. Zygmunta
Krasińskiego: "Proś o czasy, gdy serce nasze już nie będzie w drżeniu,
co dnia, co chwilę w tęsknocie, strapieniu czekać przybycia dzikich, nagłych
gości, co dzierżą prawo niesprawiedliwości".
Ksiądz Jerzy bardzo kochał Matkę Bożą. Zostawił nam piękną litanię:
"Słuchaj nas, Matko Boga", w której między innymi wołał, modląc
się: "Matko oszukanych, Matko zdradzanych, Matko w nocy pojmanych, Matko
uwięzionych, Matko przesłuchiwanych, niesłusznie skazanych, prawdomównych,
nieprzekupnych, niezłomnych, osieroconych, poniewieranych za to, że noszą
znaczek z Twoim świętym wizerunkiem, Matko dzieci tęskniących za uwięzionymi
matkami i ojcami, Matko matek płaczących, Matko ojców zatroskanych".
To wołanie człowieka, którego dusza jest pełna poezji. Matka Boża była dla
niego Matką nadziei, Królową Polski. Nauczał, że jest Ona potrzebna
wszystkim upokorzonym, pozbawionym praw ludzkiej godności, że jest naszą
pomocą w wytrwałości, w męstwie i opieką. Mówił o tym od początku swojej
duszpasterskiej działalności, aż po pamiętny 19 października 1984 roku, gdy
w Bydgoszczy po raz ostatni kierował swoje słowa do Narodu.
Duchowy Syn wielkich Polaków
Ksiądz Jerzy uczył się odwagi w głoszeniu prawdy od swoich wielkich mistrzów:
księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego i Ojca Świętego Jana Pawła II. Wiedział,
że prawda jest nie tylko tym, co wyzwala, ale też sensem życia. Bardzo poważnie
traktował słowa Pana Jezusa, który powiedział: "Ja się po to narodziłem
i po to przyszedłem na świat, żeby dać świadectwo prawdzie", i nauczał,
że każdy chrześcijanin jest zobowiązany do dawania świadectwa prawdzie. Mówił,
że największym nieszczęściem dla Narodu jest pospolite tchórzostwo, które
zamyka usta przed wyznaniem prawdy, że lęk jest największym brakiem apostoła,
a Ksiądz Jerzy czuł się apostołem. Bronił prawdy z wielką odwagą. Byłam
koleżanką Księdza Jerzego z duszpasterstwa akademickiego, wiele razy
rozmawialiśmy na tematy dotyczące Polski. Powtarzał, że odwaga zobowiązuje
zawsze, nie tylko apostoła, ale i człowieka uczciwego. Mówił, że prawda ma
w sobie znamię wychodzenia na światło dzienne, nawet gdy staramy się ją
skrupulatnie i planowo ukrywać, a korzeniem wszelkich kryzysów jest jej brak.
Natchnienia szukał w wypowiedziach Prymasa Tysiąclecia i Ojca Świętego,
cytował ich myśli w swoich kazaniach, parafrazował ich słowa, podkreślając
za nimi, że człowiek, który rezygnuje z cnoty męstwa, staje się
niewolnikiem, a synowie Boga nimi być nie mogą, że synostwo Boże niesie
dziedzictwo wolności. Warto wrócić dziś do kazań Księdza Jerzego Popiełuszki,
bo są one nadal aktualne i pomocne. Zwracając się do mediów, mówił na
przykład: "Nie służy rozwojowi prawdy kłamstwo i półprawdy płynące
szeroką rzeką w środkach masowego przekazu. Nie służy układanie programu w
telewizji pod kątem oficjalnej propagandy". Aktualność tych słów
udowodnił 10 kwietnia 2010 roku.
Od Prymasa Tysiąclecia i Ojca Świętego Jana Pawła II Ksiądz Jerzy uczył się
także miłości do Ojczyzny. Zawsze odwoływał się do nich, gdy mówił o udręczeniu
Polski w jej dziejach. Wskazywał, że jej udręczenie wiązało się zawsze z
brakiem prawdy, bo tylko ta jest drogowskazem. Ksiądz Jerzy oddał za tę prawdę
życie. Nauczał, że jej brak to brak sprawiedliwości, wolności, poszanowania
ludzkiej godności, to ustawy godzące w godność Narodu. Cytując Tacyta,
stwierdzał, że im bardziej państwo jest chore, tym więcej w nim ustaw i
rozporządzeń. Powoływał się też na Platona, który mówił, że każdy rząd
ustanawia prawa dla własnych interesów. To bardzo smutne, ale prawdziwe
stwierdzenie. Za księdzem Prymasem i Janem Pawłem II Ksiądz Jerzy ukazywał
wielkość polskiej kultury. On ją kochał i przyjmował tak, jak oni jej
uczyli. Wiedział, że kultura przez cały ciąg dziejów stanowi o nas i naszej
Ojczyźnie. Mówił: "Nie wolno milczeć, gdy na ostatni plan wychowania
szkolnego spychana jest rodzima kultura, literatura i sztuka, która od wieków
jest związana z polskością. Jest to proces wynaradawiania". Modlił się
słowami Jana Pawła II: "Tobie, Matko Jasnogórska, zawierzamy w sposób
szczególny dziś i jutro polskiej kultury".
Godnie przeżył życie
Ksiądz Jerzy uczył nas, co znaczy zachować godność człowieka i zachować
godność Narodu. Jego ulubionym zdaniem, które często powtarzał innym, były
słowa Romualda Traugutta, tragicznego przywódcy Powstania Styczniowego: "Życie
trzeba godnie przeżyć, bo jest tylko jedno". Podkreślał, że zachować
godność to być sobą w każdej sytuacji i zawsze stać przy prawdzie, nawet
gdyby to miało wiele kosztować. Nie można bowiem służyć Bogu i mamonie,
ale zawsze dokonywać właściwych wyborów. Ksiądz Jerzy apelował do naszych
sumień, mówiąc: Choćbyś stracił godność i całkiem się zaprzedał,
jeszcze masz czas, zbierz się, ogarnij, dźwignij, zacznij od nowa, spróbuj,
bo życie jest tylko jedno! Cytował słowa Pisma Świętego, podkreślając:
"Nie sprzedawajmy ideałów za miskę soczewicy", i Norwida, tłumacząc,
że "nie trzeba kłaniać się okolicznościom, a prawdom kazać, by stały
za drzwiami".
Mottem życia Księdza Jerzego stały się słowa świętego Pawła: "Zło
dobrem zwyciężaj". Z wielką mocą uczył nas, by nie odpowiadać przemocą
na przemoc. Powtarzał: "Nie walcz przemocą, przemoc nie jest oznaką siły,
lecz słabości. Komu się nie udało zwyciężyć sercem lub rozumem, usiłuje
zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej nieudolności".
Trudno też zapomnieć Jego ostatnie słowa do Narodu: "Módlmy się, abyśmy
byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i
przemocy". Nie wiemy, jakie były ostatnie słowa Księdza Jerzego pod
adresem sprawców Jego męczeństwa, ale jesteśmy pewni, że wyrażały one
gotowość przebaczenia, bo był On wiernym Synem Chrystusa.
not. PCz
