Rozmowy o funduszu
Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni ma dziś
przedstawić projekt zmian w Funduszu Kościelnym. Prezentacja ma się odbyć na
zaplanowanym na dziś posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu.
Zapowiedzi ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego
odnośnie do Funduszu Kościelnego nie pozostawiają złudzeń: rząd dąży do tego,
aby pozbawić duchownych, siostry zakonne, misjonarzy składek ubezpieczeniowych
płaconych z tego źródła. Strona kościelna czeka na oficjalne przedstawienie
planów rządu, oceniając, że obecne medialne wypowiedzi ministra mają za zadanie
z jednej strony rozmyć sytuację, a z drugiej ją zaostrzyć.
Choć od kilku dni minister Boni podkreśla, że projekt zmian w
Funduszu Kościelnym przedstawi stronie kościelnej na najbliższym posiedzeniu
Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu 15 marca, to jednak każdego dnia w mediach
ujawnia jego szczegóły. Wczoraj na antenie jednej z rozgłośni radiowej powołał
się na raport KAI o finansach Kościoła i powiedział, że jego zdaniem obecnie
księża mogą sami za siebie płacić składki. – To jest kwestia do dyskusji, jak
organizacyjnie w Kościołach to będzie wyglądało – stwierdził. Zdaniem ministra,
duchowni mogą utrzymywać się z tacy, a "różne Kościoły mają też swoje majątki".
– Naszym celem jest powiedzenie: skoro reformujemy system emerytalny i dążymy do
samodzielnego płacenia składek, to taką propozycję składamy również Kościołom –
powiedział. Jednocześnie minister Boni zaznaczył, że rząd nie jest za likwidacją
Funduszu Kościelnego, ale jedynie za przeniesieniem części ubezpieczeniowej na
Kościoły.
– Wypowiedź ministra jest niezrozumiała – zwraca uwagę w
rozmowie z nami ks. prof. Dariusz Walencik, ekspert w sprawach finansów
Kościoła. – O co chodzi panu ministrowi, który mówi, że nie będzie likwidacji
Funduszu Kościelnego, ale jedynie przerzucenie części ubezpieczeniowej na
Kościół? Obecnie sto procent pieniędzy z Funduszu idzie właśnie na wspomniane
składki. Niech zatem każdy odpowie sobie na pytanie, co będzie oznaczać
przerzucenie tego na Kościół – podkreśla ks. prof. Walencik, dodając, że dziś
nawet trudno odnosić się do wypowiedzi przedstawicieli rządu, którzy stopniowo –
nie pokazując żadnych dokumentów i projektów – sączą informacje przez media.
W odpowiedzi na zapowiedzi ministra zmian w Funduszu Kościelnym ks. abp Sławoj
Leszek Głódź, współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu ze strony
kościelnej, przyznaje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że strona kościelna
spokojnie czeka na zaplanowane na 15 bm. spotkanie. – Wówczas ustosunkujemy się
do propozycji rządu. Obecne wypowiedzi pana ministra Boniego mają chyba za
zadanie rozmyć sytuację, a jednocześnie zaostrzyć ją – mówi. Metropolita gdański
podkreśla jednocześnie, że rząd nie może jednostronnie podjąć żadnej decyzji w
kwestii Funduszu Kościelnego. – Tu nic się nie zmieniło. Musimy się spotkać,
porozmawiać i wspólnie dokonać ustaleń – dodaje.
– Obie strony muszą pamiętać, że jakiekolwiek decyzje w sprawie
Funduszu Kościelnego związane są z wypełnieniem postanowień konkordatu, a zatem
muszą odbywać się w zgodzie z jego zapisami – zaznacza także sekretarz generalny
KEP ks. bp Wojciech Polak. W rozmowie z KAI podkreśla, że jakiekolwiek
rozwiązania nie mogą oznaczać jednostronnej likwidacji Funduszu Kościelnego. –
Fundusz ten nie jest darowizną państwa wobec Kościoła, nie jest przywilejem
Kościoła czy jego dodatkowym zabezpieczeniem. Jest to rzeczywistość, która musi
być rozwiązana zgodnie z zasadami sprawiedliwości, ze świadomością, że Fundusz
został stworzony z dóbr zabranych Kościołowi. Dlatego mówimy jedynie o
możliwości przekształcenia Funduszu – stwierdza.
Zapowiedziami rządu w sprawie Funduszu zaniepokojeni są także
przedstawiciele innych niż katolicki Kościołów i związków wyznaniowych. Biskup
Kościoła ewangelicko-reformowanego Marek Izdebski mówi krótko: – Nam się ten
pomysł nie podoba.
Małgorzata Pabis
***
Rządowy skok na Fundusz
Nasz Dziennik, 2012-03-15
Zapowiedzi ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego
odnośnie do Funduszu Kościelnego nie pozostawiają złudzeń: rząd dąży do tego,
aby pozbawić duchownych, siostry zakonne, misjonarzy składek ubezpieczeniowych
płaconych z tego źródła. Strona kościelna czeka na oficjalne przedstawienie
planów rządu, oceniając, że obecne medialne wypowiedzi ministra mają za zadanie
z jednej strony rozmyć sytuację, a z drugiej ją zaostrzyć.
Choć od kilku dni minister Boni podkreśla, że projekt zmian w Funduszu
Kościelnym przedstawi stronie kościelnej na najbliższym posiedzeniu Komisji
Wspólnej Rządu i Episkopatu 15 marca, to jednak każdego dnia w mediach ujawnia
jego szczegóły. Wczoraj na antenie jednej z rozgłośni radiowej powołał się na
raport KAI o finansach Kościoła i powiedział, że jego zdaniem obecnie księża
mogą sami za siebie płacić składki. – To jest kwestia do dyskusji, jak
organizacyjnie w Kościołach to będzie wyglądało – stwierdził. Zdaniem ministra,
duchowni mogą utrzymywać się z tacy, a "różne Kościoły mają też swoje majątki".
– Naszym celem jest powiedzenie: skoro reformujemy system emerytalny i dążymy do
samodzielnego płacenia składek, to taką propozycję składamy również Kościołom –
powiedział. Jednocześnie minister Boni zaznaczył, że rząd nie jest za likwidacją
Funduszu Kościelnego, ale jedynie za przeniesieniem części ubezpieczeniowej na
Kościoły.
– Wypowiedź ministra jest niezrozumiała – zwraca uwagę w rozmowie z nami ks.
prof. Dariusz Walencik, ekspert w sprawach finansów Kościoła. – O co chodzi panu
ministrowi, który mówi, że nie będzie likwidacji Funduszu Kościelnego, ale
jedynie przerzucenie części ubezpieczeniowej na Kościół? Obecnie sto procent
pieniędzy z Funduszu idzie właśnie na wspomniane składki. Niech zatem każdy
odpowie sobie na pytanie, co będzie oznaczać przerzucenie tego na Kościół –
podkreśla ks. prof. Walencik, dodając, że dziś nawet trudno odnosić się do
wypowiedzi przedstawicieli rządu, którzy stopniowo – nie pokazując żadnych
dokumentów i projektów – sączą informacje przez media.
W odpowiedzi na zapowiedzi ministra zmian w Funduszu Kościelnym ks. abp
Sławoj Leszek Głódź, współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu ze
strony kościelnej, przyznaje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że strona
kościelna spokojnie czeka na zaplanowane na 15 bm. spotkanie. – Wówczas
ustosunkujemy się do propozycji rządu. Obecne wypowiedzi pana ministra Boniego
mają chyba za zadanie rozmyć sytuację, a jednocześnie zaostrzyć ją – mówi.
Metropolita gdański podkreśla jednocześnie, że rząd nie może jednostronnie
podjąć żadnej decyzji w kwestii Funduszu Kościelnego. – Tu nic się nie zmieniło.
Musimy się spotkać, porozmawiać i wspólnie dokonać ustaleń – dodaje.
– Obie strony muszą pamiętać, że jakiekolwiek decyzje w sprawie Funduszu
Kościelnego związane są z wypełnieniem postanowień konkordatu, a zatem muszą
odbywać się w zgodzie z jego zapisami – zaznacza także sekretarz generalny KEP
ks. bp Wojciech Polak. W rozmowie z KAI podkreśla, że jakiekolwiek rozwiązania
nie mogą oznaczać jednostronnej likwidacji Funduszu Kościelnego. – Fundusz ten
nie jest darowizną państwa wobec Kościoła, nie jest przywilejem Kościoła czy
jego dodatkowym zabezpieczeniem. Jest to rzeczywistość, która musi być
rozwiązana zgodnie z zasadami sprawiedliwości, ze świadomością, że Fundusz
został stworzony z dóbr zabranych Kościołowi. Dlatego mówimy jedynie o
możliwości przekształcenia Funduszu – stwierdza.
Zapowiedziami rządu w sprawie Funduszu zaniepokojeni są także przedstawiciele
innych niż katolicki Kościołów i związków wyznaniowych. Biskup Kościoła
ewangelicko-reformowanego Marek Izdebski mówi krótko: – Nam się ten pomysł nie
podoba.
Małgorzata Pabis
***
Przygotujmy się ciężkie czasy
Nasz Dziennik, 2012-03-06
Czy władze państwowe mogą określać, jak powinna wyglądać posługa
Kościoła czy jakiejkolwiek innej wspólnoty wyznaniowej? Czy mogą zmuszać je do
pogwałcenia ich wolności? Zdecydowany protest wobec zatwierdzonej przez Biały
Dom ustawy zobowiązującej wszystkich ubezpieczycieli do finansowania środków
wczesnoporonnych, sterylizacji i antykoncepcji wyraził po raz kolejny ks. kard.
Timothy Dolan, arcybiskup Nowego Jorku.
"Musimy być realistami i przygotować się na ciężkie czasy" – taką zapowiedź
umieścił w listach skierowanych zarówno do wiernych archidiecezji Nowego Jorku,
jak i do amerykańskich biskupów ks. kard. Timothy Dolan, przewodniczący
Episkopatu USA. Zwiastunem niełatwej przyszłości dla wyznawców wszelkich religii
w Stanach Zjednoczonych było niedawne zatwierdzenie przez administrację Obamy
ustawy godzącej przede wszystkim w prawo do wolności wyznania. Sekretarz prasowy
Białego Domu oficjalnie poinformował Amerykanów – wbrew uroczystym zapewnieniom
prezydenta o woli kompromisu – że nie ma mowy o żadnych negocjacjach w sprawie
kontrowersyjnej ustawy.
Arcybiskup Nowego Jorku zwrócił uwagę, że podczas niedawnego spotkania z
biskupami przedstawiciele Białego Domu zalecili Episkopatowi, by słuchał
"oświeconych" opinii o konieczności dostosowania się do wytycznych państwowych.
Amerykański kardynał wyraził też ubolewanie wobec postawy niektórych katolików
oraz wszystkich tych, którzy dali się zwieść słowom amerykańskiego prezydenta,
jakoby szanował on ich wolność. W tym kontekście przywołał tekst ogólnokrajowego
tygodnika katolickiego "America", prowadzonego od ponad wieku przez jezuitów, w
którym Episkopat USA został skrytykowany za obronę prawa do wolności wyznania.
Według autorów edytorialu opublikowanego w numerze z 5 marca br., ustawa
zdrowotna jest kwestią polityczną i Kościół nie powinien się w nią mieszać.
Wzorem dla biskupów – wg tej gazety uchodzącej za katolicką – winna być
organizacja polityczna o nazwie Zjednoczeni Katolicy, która prowadzi "ugodowy
dialog z rządem". Warto zwrócić uwagę, że organizacja ta skupia środowiska
liberalne i nie kryje swego gorącego poparcia dla rzekomego "kompromisu" Obamy.
Według gazety, Amerykanie rzekomo "czują się niezręcznie, kiedy hierarchowie
otwarcie zajmują się polityką". Niestety, według "America", "polityką" jest
niezgoda Kościoła na obowiązek, by każdy pakiet ubezpieczeniowy gwarantował
kobiecie pokrycie kosztów związanych z antykoncepcją, sterylizacją i środkami
poronnymi. I to bez względu na to, czy pracuje ona w instytucji prowadzonej
przez Kościół, czy nie.
Wobec zaistniałej sytuacji ks. kard. Dolan zapewnił, że Kościół w Stanach
Zjednoczonych przekaże wszystkim parafiom niezbędne materiały katechetyczne
dotyczące znaczenia wolności religijnej i nauczania Kościoła w tym zakresie.
Obiecał też, iż Kościół nadal będzie podejmował działania na polu prawnym oraz w
Kongresie, by prawo gwarantujące wolność wyznania było respektowane. Podkreślił,
że kwestia, o którą toczy się spór, nie tyle dotyczy katolików, ile Amerykanów w
ogólności. Bo chodzi tutaj "o wolność religijną, święte prawo każdego Kościoła
do tego, by formułować własne nauczanie i posługę". Potwierdzają to głosy
przedstawicieli innych wyznań, którzy podzielają sprzeciw wobec ustawy
zdrowotnej. – W tej kwestii wszyscy jesteśmy katolikami – powiedział pastor
baptystów Mike Huckabee, były wieloletni gubernator stanu Arkansas.
Anna Bałaban
Polsko nie zapomnij o misjonarzach
Nasz Dziennik, 2012-02-29
Z ks. bp. Jerzym Mazurem SVD, przewodniczącym Komisji ds. Misji
Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Małgorzata Pabis
Obchodzony wczoraj dzień modlitwy i solidarności z misjonarzami
zwraca uwagę na niemal 2170 Polaków, którzy w różnych rejonach świata głoszą
Ewangelię. Wystosował Ksiądz Biskup apel do parlamentarzystów o utrzymanie
ubezpieczeń polskich misjonarzy. Czy Ojczyzna zostawi tych swoich autentycznych
ambasadorów w wielu krajach samym sobie?
– Może się zdarzyć, że to właśnie posłowie będą decydować o losach Funduszu
Kościelnego. Myślę, że nie mają oni dziś świadomości, na co przeznaczane są
pieniądze z tego źródła. W moim apelu chcę im uświadomić, że to właśnie z tych
środków opłacane jest ubezpieczenie zdrowotne polskich misjonarzy. Jeśli
zostanie im zabrane to podstawowe świadczenie, kto ma dać na to środki? To
przecież zadanie państwa. Mam nadzieję, że ten argument przemówi do
parlamentarzystów i przemyślą decyzję o likwidacji Funduszu Kościelnego.
Misjonarze są autentycznymi polskimi ambasadorami. Zresztą tak nazywają ich sami
politycy.
Państwo polskie wydaje ciężkie pieniądze na promocję naszego kraju w
świecie. Tymczasem chce odebrać podstawowe środki tym, którzy godnie go
reprezentują…
– Wielki misjonarz o. Marek Żelazek był kandydatem do Nagrody Nobla.
Rozsławił Polskę na cały świat. Dziś czyni to każdy misjonarz. Dziwię się więc,
że najwyższe władze w Polsce tego nie rozumieją. Byłem umówiony ostatnio z
ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim na spotkanie, ale niestety do
niego nie doszło. Kwestia likwidacji Funduszu Kościelnego miała być jednym z
punktów naszego spotkania… Wszyscy wiemy, że Fundusz Kościelny nie jest żadną
łaską państwa dla Kościoła. Pieniądze, które z niego pochodzą, przeznaczane są
na dobre cele, m.in. na ubezpieczenie misjonarzy i misjonarek. Tu warto
powiedzieć, że już od 2009 roku to Episkopat Polski płaci ubezpieczenie dla
misjonarzy świeckich. A przecież ci ludzie także wspaniale pracują i sławią imię
Polski w świecie.
Takie kwestie, jak likwidacja Funduszu Kościelnego, ograniczenie o
połowę kapelanów w wojsku, pojawiają się w ogólnej atmosferze nagonki na
Kościół. Komu zależy na podgrzewaniu antyklerykalnych nastrojów?
– Szatan działa przez różnych ludzi. Tym, którzy podsycają atmosferę
nienawiści do Kościoła, należałoby zadać pytanie: przeciwko komu protestują?
Należałoby ich także uświadomić, na co idą pieniądze z Funduszu Kościelnego.
Jeśli poznają prawdę, to zobaczą, że protestują przeciwko Polsce, bo przecież
pieniądze z Funduszu miały być przeznaczane również na zabytki i dzieła
charytatywne. Moim zdaniem, pewne siły chcą zwrócić uwagę np. na temat Funduszu
Kościelnego, aby inne sprawy przykryć, zatuszować i popchnąć do przodu.
Niestety, brak świadomości u ludzi powoduje to, że dają się nabrać. Warto im
mówić to, że Kościołowi zwrócono dopiero jedną trzecią tego, co w czasach
komunistycznych mu zabrano.
Mam nadzieję, że cała ta sprawa się wyjaśni, że żyjemy w kraju demokracji, w
kraju dialogu, a nie monologu. Chcę podkreślić, że jeszcze nigdy ten, kto
walczył z krzyżem i Kościołem, nie wygrał. Mówię to ja, człowiek, który pracował
na Wschodzie: na Syberii, na Białorusi. Kto walczy z krzyżem, z Kościołem, jest
na przegranej. Tym, którzy chcą walki z Kościołem, przypominam słowa Chrystusa,
który mówi, że Kościoła nie przemogą nawet bramy piekielne. Dla nas te słowa są
nadzieją. Dla tych, którzy walczą, ostrzeżeniem. Przykre jest to, że wielu z
nich to ludzie ochrzczeni, którzy zatracili obraz Pana Boga w sobie.
Dziękuję za rozmowę.
***
Likwidacja Funduszu Kościelnego uderza w zakony
Radio Maryja, 2012-02-29
W połowie lutego Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji ogłosiło, że w najbliższym czasie pojawi się projekt ustawy dotyczący likwidacji Funduszu Kościelnego finansującego składki ubezpieczeniowe duchownych. Ojciec Kazimierz Malinowski – Sekretarz Generalny Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce powiedział, że projekt uderza w zasadę sprawiedliwości.
Ojciec Kazimierz Malinowski – Sekretarz Generalny Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce zwrócił uwagę na fakt, że ta decyzja skomplikuje sytuację zakonów w naszym kraju. Najbardziej uderzy w zakony klauzulowe. Już teraz znaczna część zgromadzeń cierpi niedostatek materialny. Innym problemem jest kwestia ubezpieczenia. Ponad 80% osób duchownych jest ubezpieczana właśnie z Funduszu Kościelnego.
Ojciec Kazimierz Malinowski powiedział, że likwidacja Funduszu Kościelnego godzi w podstawową zasadę sprawiedliwości. Dodał, że jest to problem natury moralnej i potwierdza decyzję państwa komunistycznego. Rząd nie widzi problemu w likwidacji funduszu, który powstał po to, by choć w części zrekompensować straty Kościoła.
Fundusz Kościelny powstał w 1950 r. jako rekompensata za przejęcie przez państwo dóbr kościelnych na rzecz Skarbu Państwa, które po 1999 r. uznano za bezprawne. Do dziś zwrócono kościołowi około 30 proc. ziemi odebranej przez władze komunistyczne.
RIRM
***
Rząd ma jakiś plan…
Nasz Dziennik, 2012-02-29
Rząd idzie za ciosem i plany zreformowania Funduszu Kościelnego zapowiadane przez premiera Tuska nabierają konkretnych kształtów. Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni potwierdził wczoraj, że w przyszłym tygodniu władze przedstawią swoje propozycje na ten temat i będą o nich rozmawiać z przedstawicielami poszczególnych Kościołów. Jaki to plan? Nie ujawniono…
Stało się już zwyczajem w ostatnich tygodniach, że o planowanych reformach dotyczących relacji państwo – Kościół strona kościelna dowiaduje się raczej z mediów. Tak było w przypadku słów premiera dotyczących drastycznej redukcji o połowę kapelanów wojskowych, tak jest też teraz z zapowiedzią przedstawienia projektu dotyczącego Funduszu Kościelnego. – W przyszłym tygodniu rząd przedstawi swoje propozycje na temat Funduszu Kościelnego i będzie o nich rozmawiał z przedstawicielami poszczególnych Kościołów – powiedział wczoraj Michał Boni w radiu TOK FM. Ma to być oficjalny dokument rządowy, który ma na celu zrealizowanie tego, co zapowiadał w exposé premier Tusk. Boni podkreślił, że sprawa dotyczy wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych, nie tylko Kościoła katolickiego. Jak zapowiedział minister, strona rządowa ma przekazać dokument zainteresowanym stronom, następnie odbywać się będą konsultacje.
– Ze strony kościelnej były zapowiedzi ogólnych ram przekształcenia Funduszu Kościelnego – jeden dodatkowy procent na Kościoły i związki wyznaniowe lub uszczelnienie samego Funduszu. Teraz i strona rządowa przygotowała propozycje. Rozpoczyna się więc dialog – zaczną rozmawiać obie strony i to jest dobry kierunek – tak zapowiedzi rządu komentuje dla „Naszego Dziennika” ks. Józef Kloch, rzecznik KEP. – Będzie to dialog bezpośredni, po ogólnych zapowiedziach tu i ówdzie w mediach – dodaje.
Żadnej konkretnej daty przekazania dokumentu Episkopatowi Polski jednak jeszcze nie ma. Pytany przez nas o jakiś harmonogram ewentualnych spotkań z przedstawicielami rządu ks. Józef Kloch podkreśla, że najpierw musi wpłynąć dokument. Kiedy zatem Episkopat pozna propozycje w sprawie Funduszu Kościelnego? Rzecznik Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji Artur Koziołek w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” nie udzielił konkretnej odpowiedzi. – Będzie na pewno spotkanie z przedstawicielami Episkopatu, z tego co wiem. Natomiast konkretnej daty w tym momencie nie znam – stwierdził i dodał, że przypuszczalnie będzie to druga połowa przyszłego tygodnia.
Sławomir Jagodziński
***
Finansowe mity o Kościele
Nasz Dziennik, 2012-02-28
Żyjemy w świecie mitów dotyczących finansów Kościoła katolickiego, rozpowszechnianych przez tych, którzy chcą na różny sposób niszczyć jego wizerunek. Nie ma „kominów płacowych” proboszczów, sytuacja materialna polskich parafii jest coraz trudniejsza, księża płacą podatki, i to niemałe, a szacując finansowe zaangażowanie instytucji i wspólnot kościelnych na rzecz społeczeństwa i państwa, można mówić o miliardach. Takie wnioski płyną z ogłoszonego wczoraj w Warszawie raportu pt. „Finanse Kościoła katolickiego w Polsce”.
Cały system finansowania posługi Kościoła opiera się w zdecydowanej większości (ok. 80 proc.) na dobrowolnych ofiarach wiernych, składanych czy to na tacę, czy towarzyszących intencjom mszalnym, sakramentom czy kolędzie. To ma wielką wartość, gdyż szczodrość wiernych świadczy o ich utożsamianiu się z Kościołem i odpowiedzialności, zarówno w wymiarze placówek duszpasterskich, jak i działalności społeczno-charytatywnej. Wystarczy wspomnieć choćby kościelną Caritas, która jest największą instytucją pozarządową działającą w Polsce. – Wspieranie parafii buduje odpowiedzialność wiernych za Kościół lokalny, za diecezję. Podstawowym filarem finansowania Kościoła jest zatem ofiara, drugim jest ewentualna działalność gospodarcza – mówił w czasie prezentacji raportu KAI ks. prof. Dariusz Walencik, ekspert Kościoła w sprawach finansowych. – Trzecim powinny być zdrowe relacje między Kościołem a państwem, także w zakresie finansowania działań, w których uczestniczy Kościół i samorząd – dodał.
Myliłby się ktoś, kto sądziłby, że sytuacja materialna polskich parafii jest bardzo dobra. Pogłębiający się kryzys sprawił, że jest dokładnie odwrotnie. „W większości parafii tylko bieżące koszty utrzymania leżą w zasięgu ich możliwości, natomiast remonty wymagają już dodatkowych zbiórek bądź innych źródeł finansowania”, czytamy w ogłoszonym wczoraj raporcie. Warto podkreślić, że wpływy z parafii służą także utrzymaniu całej kościelnej struktury oraz różnorodnych dzieł społecznych, edukacyjnych i charytatywnych prowadzonych przez Kościół. To na parafiach i wiernych spoczywa ciężar utrzymania diecezjalnej administracji, księży biskupów, seminariów duchownych czy domów dla księży emerytów. Tą drogą do diecezji oraz na inne ogólnokościelne cele przeznaczanych jest ok. 15-20 proc. przychodów każdej parafii. – Mówiąc o finansach Kościoła w Polsce, nie można nigdy stosować zasady wspólnego mianownika, jednakowego dla wszystkich miejsc w naszym kraju – podkreślił obecny na prezentacji raportu ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.
Opodatkowane duszpasterstwo
Ogłoszony wczoraj raport obala mit ogromnych zarobków księży i rzekomego niepłacenia przez nich podatków. Według wyliczeń KAI kapłani z pracy duszpasterskiej otrzymują dochody średnio od 1,5 do 2,5 tys. złotych. Ale rozpiętość jest tu duża. Najtrudniejsza sytuacja jest na małych wiejskich parafiach, gdzie kapłan potrafi zarabiać jedynie 800 złotych. Co drugi ksiądz jest zatrudniony w szkole jako katecheta, najczęściej nie na pełny etat, i otrzymuje za to kilkaset złotych. Biorąc zatem pod uwagę, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Polsce wg GUS wynosi ok. 3,6 tys. zł, widać, że zarobki księży plasują się poniżej tej średniej.
Kłamstwem, niestety często powtarzanym m.in. przez niektórych polityków, jest to, że Kościół nie płaci podatków. Otóż płaci! Na dodatek Polska jest jedynym krajem w Europie, gdzie duchowni są opodatkowani z przychodów od posług stricte duszpasterskich. Od księży z parafii pracujących w duszpasterstwie urząd skarbowy wylicza zryczałtowany podatek dochodowy, biorąc za podstawę liczbę mieszkańców w parafii i miejsce jej położenia. I nie jest ważne, że np. 1/5 mieszkańców może zupełnie nie mieć kontaktu z parafią, a część może być nawet niewierzących. Przykładowo w największych parafiach proboszcz może płacić blisko 1400 zł, a wikary ponad 460 zł podatku kwartalnie. Oprócz tego kapłani, siostry zakonne i zakonnicy zatrudnieni na etacie (np. jako katecheta, wykładowca) płacą podatek dochodowy i ZUS tak jak inni pracownicy. Jeśli instytucje kościelne prowadzą jakąś działalność gospodarczą, również ją rejestrują i płacą takie same podatki jak inne podmioty gospodarcze. Do tego dochodzi podatek od nieruchomości, chociaż zwolnione są z niego np. nieruchomości niemieszkalne (np. budynek Kościoła czy cmentarz).
Zyskuje państwo
Ostatnio za sprawą wypowiedzi premiera Tuska pojawiło się wiele nieporozumień, jeśli chodzi o finansowanie Kościoła przez państwo. Prawda jest taka, że państwowe dotacje na rzecz Kościołów mają w Polsce nieporównywalnie mniejszy wymiar niż w jakimkolwiek przeciętnym kraju europejskim. Warto w tym miejscu przypomnieć zapowiedź jednostronnej likwidacji przez rząd Funduszu Kościelnego, który jest formą rekompensaty za przejęte w 1950 r. przez państwo nieruchomości. Miał on być zasilany z dochodów uzyskiwanych z zagarniętych dóbr ziemskich. Zdaniem ks. prof. Dariusza Walencika, przez lata wysokość budżetu Funduszu Kościelnego była nieoszacowana. Powinien on być obecnie zasilany dochodami z 90 tys. ha niezwróconych dotąd Kościołowi. Średni dochód z tzw. hektara przeliczeniowego w 2010 r. to 2278 złotych. Okazuje się zatem, że sprawiedliwa kwota zasilająca Fundusz co roku powinna wynosić nie 89 mln, ale ok. 200 milionów.
Obecne władze bardzo chętnie mówią o rzekomym oszczędzaniu na Kościele. To chwyt propagandowy i polityczny, bo w rzeczywistości zaangażowanie Kościoła katolickiego na rzecz społeczeństwa i państwa można oszacować na miliardy złotych. „Instytucje i wspólnoty Kościoła prowadzą mnóstwo kosztownych dzieł charytatywnych bądź edukacyjnych. Kościół jest największym kustoszem dóbr kultury. Gdyby państwo miało samodzielnie prowadzić te zadania, kosztowałoby to miliardy złotych rocznie”, czytamy w raporcie.
Podajmy choć jeden przykład. Pomoc materialna i finansowa na rzecz społeczeństwa, jaką rocznie świadczy Caritas Polska i jej diecezjalne oddziały, warta jest niemal pół miliarda złotych. Równie znaczący jest wkład w działalność na rzecz społeczeństwa zakonów żeńskich i męskich. Wczoraj w czasie prezentacji reportu ks. prof. Dariusz Walencik zwrócił uwagę, iż środki, jakie państwo przeznaczyło w 2010 r. na wsparcie różnorodnych dzieł realizowanych przez instytucje Kościoła katolickiego w Polsce, w sumie wyniosły 492 mln 615 tys. złotych. Mniej więcej tyle warta była pomoc finansowa i materialna udzielona potrzebującym przez samą tylko Caritas. Gdyby nie kościelna organizacja charytatywna, pomocy tej musiałoby udzielić potrzebującym państwo, podejmując różne działania z zakresu opieki społecznej. To ukazuje, kto naprawdę jest tu petentem, państwo czy Kościół. – Kościół mobilizuje społeczeństwo do odpowiedzialności za dobro wspólne. Bardzo często kościelne ruchy czy stowarzyszenia są to najprężniej działające małe wspólnoty w środowiskach lokalnych – podkreśla ks. Zbigniew Sobolewski, sekretarz Caritas Polska. – Kościół uaktywnia potencjał obywatelski – dodaje.
Sławomir Jagodziński
Współpraca Agnieszka Gracz
