Rolnik to nie obywatel trzeciej kategorii

Z Wieńczysławem Nowackim, przedstawicielem Komisji ds. Realizacji
Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich, rozmawia Bogusław Rąpała
 


Wczoraj w Ustrzykach Dolnych odbyły się uroczystości związane z obchodami 30.
rocznicy podpisania porozumień rzeszowsko-ustrzyckich. Jaki cel przyświecał
organizatorom?

– Uroczystości miały na celu przypomnienie przebiegu strajków oraz tych
wartości, które były ważne dla sygnatariuszy tych porozumień przed 30 laty i
nadal są aktualne. Zamiarem organizatorów było również pokazanie analogii
tamtych wydarzeń z tym, co się dzieje obecnie.

O jakich analogiach Pan myśli?
– 30 lat temu to system komunistyczny sprawił, że ludzie wsi, szczególnie
rolnicy, byli traktowani jako obywatele trzeciej kategorii. Dzisiaj system
liberalny stawia polską wieś w podobnej sytuacji. Bo jak inaczej wytłumaczyć to,
że nasi rolnicy otrzymują 30 procent tego, co gospodarze z Niemiec, Francji,
Danii czy Austrii?

To strona materialna. A inne kwestie?
– Chociażby te natury prawnej. Do dziś w Konstytucji Polskiej Wsi nie ma
zagwarantowanej trwałości gospodarstw rodzinnych. W artykule 21 widnieje jedynie
lakoniczny zapis, który nie ma żadnego prawnego przełożenia na rzeczywistość.
Mówi on, że podstawą ustroju rolnego w Polsce są gospodarstwa rodzinne. Przy
czym nie wiadomo, czym jest ustrój rolny, poza tym, że tylko hasłem, które
zostało ustawowo wprowadzone przez rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Natomiast nie
ma ani jednego zapisu, który precyzowałby, co należy rozumieć pod pojęciem
"gospodarstwa rodzinnego". Bo też do chwili obecnej nie ma żadnej ustawy o tego
rodzaju gospodarstwach. W związku z tym ich właściciele nie mają odpowiedniego
zabezpieczenia prawnego swojej własności. Żaden rząd o to nie zadbał. Nie możemy
pogodzić się z takim traktowaniem. W obrębie porozumień rzeszowsko-ustrzyckich
ta sprawa nie została odpowiednio uregulowana i gwarancje nienaruszalności
własności chłopskiej de facto do dziś nie istnieją.

Rzeczywiście trudno oprzeć się wrażeniu, że problemy rolników dziś, podobnie
jak i przed laty, spychane są na dalszy plan…

– Oczywiście analogię widać również w sferze dochodowości produkcji rolnej. A
przede wszystkim w sposobie traktowania polskiego rolnika przez główne środki
społecznego przekazu. Poza Radiem Maryja, Telewizją Trwam i "Naszym Dziennikiem"
inne media całkowicie pomijają problemy społeczności wiejskich. Brakuje
programów, które naprawdę pokazywałyby wiejską rzeczywistość i to, jak ważną
częścią Narodu Polskiego jest ludność rolnicza.

Komisja ds. Realizacji Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich wciąż działa. W jaki
sposób chce przyczynić się do poprawienia sytuacji rolników?

– Miesiąc temu w Rzeszowie podczas konferencji zorganizowanej przez Stronnictwo
Ludowe "Ojcowizna" oraz uczestników strajków sprzed 30 lat został wystosowany
list otwarty do najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej, w którym
poruszyliśmy nie tylko bieżące problemy rolników, ale i zagrożenia dla Narodu i
państwowości polskiej. Oprócz tego została ogłoszona rezolucja w sprawie
ubezpieczenia społecznego rolników i ich rodzin. Sprawa ubezpieczeń była
niezwykle mocno postawiona w porozumieniach rzeszowsko-ustrzyckich i po latach
znalazła odzwierciedlenie w ustawie o KRUS. Jednak w ostatnim czasie dąży się do
likwidacji tych kas. Degradacja Narodu polega również na tym, że niszczy się
nasze odwieczne prawo wywodzące się z historycznego, zasadniczego dla Polski
faktu, jakim był chrzest w 966 roku. To prawo do tożsamości i moralności
katolickiej.

Wciąż też aktualny jest problem wyprzedaży polskiej ziemi…
– To kwestia bardzo spłycana i niezauważana. Warunki wyprzedaży polskiej ziemi
uważam za zasadniczy problem polskiej państwowości. Niestety, z apelami naszej
Komisji ds. Realizacji Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich powołanej na mocy tych
porozumień nie chcą liczyć się przedstawiciele władz, w tym również ministerstwa
rolnictwa. Tymczasem komisja ta stanowi element prawny, który powinien być brany
pod uwagę przy konsultacjach dotyczących projektów ustaw i nowelizacji.

Kto wziął udział w niedzielnych uroczystościach?
– Przede wszystkim sygnatariusze i uczestnicy strajków w Ustrzykach Dolnych i
Rzeszowie, członkowie NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność", działacze
Ogólnopolskiego Komitetu Oporu Rolników i Stronnictwa Ludowego "Ojcowizna".
Delegacje przybyły nie tylko z Polski Południowo-Wschodniej, ale także z innych
regionów naszego kraju. Uroczystości zostały zorganizowane przez komitet
organizacyjny obchodów 30. rocznicy porozumień rzeszowsko-ustrzyckich, któremu
przewodniczy Kazimierz Chorzępa, przez Henryka Sułuja, burmistrza miasta i gminy
Ustrzyki Dolne, Ewę Leniart, dyrektor Instytut Pamięci Narodowej – Oddział w
Rzeszowie oraz Komisję ds. Realizacji Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich, którą
reprezentowałem ja. Mszy św. jubileuszowej przewodniczył JE ks. abp Józef
Michalik, metropolita przemyski i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
Eucharystia była sprawowana w kościele pod wezwaniem św. Józefa Robotnika,
którego budowa również była wynikiem porozumienia. W latach 1979 i 1980 władze
komunistyczne nie chciały wydać pozwolenia na jego budowę. Dlatego w załączniku
do porozumienia ustrzyckiego znalazło się żądanie wydania zgody na budowę tego
kościoła oraz kilku innych na terenie Bieszczad. Podczas uroczystości obecni
byli także delegacja młodzieży oraz poczty sztandarowe Zespołu Szkół Licealnych
im. Józefa Piłsudskiego oraz szkół ponadgimnazjalnych w Ustrzykach Dolnych.

Po Mszy św. odbyła się konferencja. Jakie tematy na niej poruszono?
– Złożyły się na nią trzy zasadnicze wykłady. Najpierw odczytano referat ks.
prof. dr. hab. Tadeusza Guza z Wydziału Zamiejscowego Nauk Prawnych i
Ekonomicznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Tomaszowie Lubelskim
zatytułowany "O posłannictwie rolnika polskiego". Następnie mgr Janusz Szkutnik
mówił o etyce w polityce na przykładzie strajków w Ustrzykach Dolnych i
Rzeszowie w 1981 roku. Bogusław Kleszczyński z rzeszowskiego oddziału Instytutu
Pamięci Narodowej przedstawił wydarzenia sprzed 30 lat w świetle dokumentów SB.
Część konferencyjną zakończyło moje wystąpienie dotyczące Konstytucji Polskiej
Wsi. To dalekosiężny dokument programowy Stronnictwa Ludowego "Ojcowizna" i
innych ugrupowań, które podjęły z nami współpracę.

W świadomości publicznej pokutuje pewne przekłamanie dotyczące przebiegu
strajku w Ustrzykach Dolnych. Na czym ono polega?

– Podawane są nieprawdziwe informacje, głównie pochodzące z akt Służby
Bezpieczeństwa, według których strajk w Ustrzykach Dolnych zakończył się 12
stycznia 1981 r. z chwilą interwencji zmotoryzowanych oddziałów Milicji
Obywatelskiej. To nie prawda, ponieważ od 14 stycznia strajk był kontynuowany i
trwał aż do podpisania porozumienia 20 lutego 1981 roku. Dwa dni wcześniej
podpisano porozumienie w Rzeszowie. Tak więc strajk rozpoczął się w Ustrzykach
Dolnych i tu również się zakończył.

Dziękuję za rozmowę. 

drukuj